Newsy z pierwszej ręki

Newsy z pierwszej ręki

W 2005 r. wybraliśmy nowego prezydenta oraz nowy parlament, pożegnaliśmy Jana Pawła II i powitaliśmy Benedykta XVI. Emocjonowaliśmy się informacjami o współpracownikach SB, a także obchodami zwycięstwa II wojny światowej, podczas których o Polsce nie powiedziano ani słowa.

Wprost” najbardziej opiniotwórczym tygodnikiem w Polsce. I to nie tylko według ówczesnego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego (ta jego opinia trafiła wręcz na plakat „Wprost”). Tego samego zdania był Instytut Monitorowania Mediów, według którego tylko w maju 2005 r. stacje telewizyjne, radiowe i portale informacyjne powoływały się na „Wprost” aż 276 razy, czyli więcej niż łącznie na konkurencyjne „Politykę” (130) i „Newsweek” (125). W całym pierwszym półroczu 2005 r. media powoływały się na „Wprost” aż 1279 razy, na „Politykę” zaś – 971, a na „Newsweek” – 714.

Kto współpracował z sb

A było co cytować! „Wprost” ujawniał ważne, choć dla wielu kontrowersyjne, informacje. Choćby tę o Jolancie Gontarczyk, ówczesnej wiceszefowej departamentu administracji publicznej w MSWiA, zarejestrowanej przez SB pod pseudonimem Panna, która wraz z mężem w latach 80. rozpracowywała w RFN środowisko ks. Franciszka Blachnickiego, twórcy ruchu oazowego. Po dziennikarskim tekście „Wprost” straciła swoje stanowisko. Takich historii o współpracownikach SB na łamach było więcej. „Wywołana burza (tuż po ujawnieniu przez Bronisława Wildsteina, ówczesnego dziennikarza „Wprost”, katalogu Instytutu Pamięci Narodowej) pokazuje, że Polacy chcą poznać prawdę o swojej przeszłości. Z lustracją jest jak z ropiejącym wrzodem, który trzeba przeciąć i oczyścić” – mówił w rozmowie z „Wprost” kard. Józef Glemp. Wkrótce okazało się, że współpracownikami SB byli także księża, w tym znajomi Jana Pawła II, choćby o. Hejmo i ks. Maliński.

Żałoba

„Nieśmiertelny” – brzmiał tytuł wydania specjalnego „Wprost” z kwietnia 2005 r. Rzadko zdarzało się, żeby charakterystyczne logo tygodnika zmieniało swoje kolory. Tym razem było jednak na czarnym, żałobnym tle. Śmierć Jana Pawła II wstrząsnęła Polakami. „Ostatni prorok” – pisał o papieżu na łamach „Wprost” Paweł Śpiewak.

Wybory, krótki romans po i pis

Jesienią 2005 r. odbyły się wybory, i to zarówno parlamentarne (we wrześniu – wygrane przez PiS), jak i prezydenckie (w październiku – wygrane przez Lecha Kaczyńskiego). Zanim jednak poznaliśmy wyniki, dziennikarze „Wprost” pytali kandydatów na prezydenta i premiera o plany i szanse na zwycięstwo. Donald Tusk, przewodniczący PO, na pytanie o szanse na wygraną w pierwszej turze: „Cieszę się z kolejnych sondaży, ale nie wpadam w euforię. (…) Gdyby jednak…? To Polska zaoszczędzi kilkadziesiąt milionów złotych, bo tyle kosztuje jedna tura. (…) Od początku poważnie myślałem o wygranej, ale przyznam, że tempo, w jakim wzrosły moje notowania, jest dla mnie zaskoczeniem. W najśmielszych marzeniach nie liczyłem, że moja kampania okaże się tak skuteczna”. Jarosław Kaczyński, prezes PiS, kandydat na premiera, o współpracy z Platformą: „Nie widzę najmniejszych trudności, żeby po wyborach z uśmiechem usiąść z Rokitą i Tuskiem do rozmów o przyszłym rządzie. (…) Platforma dobrze wie, że przez cały czas chcieliśmy i chcemy tworzyć koalicję z nią, i żaden inny wariant nie wchodzi w grę”. Co ciekawe, dziewięć miesięcy wcześniej, w styczniu, Igor Zalewski napisał w swojej satyrycznej rubryce: „Rok 2005 r. będzie czasem zniknięć. Zniknie na przykład miłość między Platformą Obywatelską a PiS. Rokita i Kaczyński przestaną pić sobie z dzióbków. Może jednak stworzą małżeństwo z rozsądku i będą z tego jakieś dzieci”.

Okładka tygodnika WPROST: 7/2018
Więcej możesz przeczytać w 7/2018 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także