Wszyscy ludzie Morawieckiego

Wszyscy ludzie Morawieckiego

Premier Mateusz Morawiecki na gali Człowieka Roku 2017 tygodnika "Wprost"
Premier Mateusz Morawiecki na gali Człowieka Roku 2017 tygodnika "Wprost" / Źródło: Wprost / Radosław NAWROCKI
Musimy znaleźć własną ścieżkę rozwoju gospodarczego, kopiowanie innych państw nie wchodzi w grę – mówił Mateusz Morawiecki, Człowiek Roku 2017 tygodnika „Wprost”.

Jesteśmy w swego rodzaju wyjątkowej sytuacji, z której dopiero ostatnio zdaliśmy sobie sprawę. Musimy znaleźć naszą własną ścieżkę rozwoju gospodarczego, bo kopia tych ze Wschodu – z Korei, Japonii, Chin – czy nawet Niemiec lub Francji nie wchodzi w grę, bo my jesteśmy w zupełnie nieporównywalnej sytuacji do nich – mówił premier Mateusz Morawiecki podczas gali wręczenia tytułu Człowieka Roku 2017 tygodnika „Wprost”. Obok premiera redakcja nagrodziła zespół gospodarczy Morawieckiego tworzony przez Elżbietę Rafalską, Jadwigę Emilewicz, Teresę Czerwińską oraz Jerzego Kwiecińskiego, Tadeusza Kościńskiego i Pawła Borysa. Nagrodą specjalną – Orłem „Wprost” – został wyróżniony Łukasz Ossowski, sołtys wsi Rytel. Redaktor naczelny Jacek Pochłopień podczas laudacji mówił, że dobry polityk powinien przede wszystkim skupić się na pracy. – Tego domagam się od lat i to jest wielką potrzebą dzisiejszych niełatwych czasów – politycy, którzy rzetelnie pracują dla dobra Rzeczypospolitej i jej obywateli, którzy wiedzą, co chcą osiągnąć, i potrafią do tego dążyć – tłumaczył. Z kolei Michał Lisiecki, prezes PMPG Polskie Media, wydawcy „Wprost”, podsumowywał jubileuszowe 35 lat tygodnika. – 35 lat Polski i naszego tygodnika minęło niezwykle szybko i intensywnie. Istotny wpływ na sukces Polski miały i mają wolność słowa oraz wolność prasy zagwarantowane w konstytucji. Tygodnik „Wprost” wielokrotnie z odwagą z tej wolności korzystał. Często płynie pod prąd, patrząc władzy na ręce – mówił.

Mateusz Morawiecki sporo miejsca w swoim przemówieniu po odebraniu nagrody poświęcił gospodarce. Premier stwierdził po odebraniu nagrody, że rządowi udało się obalić kilka mitów, takich jak te, że wzrost gospodarczy będzie spowalniał, a dług publiczny – rósł. Przekonywał, że Polska powinna znaleźć własny model rozwoju. Morawiecki, dziękując za nagrodę, podkreślił, że traktuje ją jako nagrodę dla całej politycznej drużyny Zjednoczonej Prawicy, ponieważ „nie da się oddzielić resortów, działań, spraw, tematów czysto gospodarczych od innych”. Premier mówił, że zależy mu na współpracy biznesu i polityki. – Tym, co wyróżnia kraje, które odniosły sukces, jest bardzo bliska, ale i taka zdrowa, współpraca pomiędzy światem biznesu i światem polityki. Warunkiem takiej zdrowej współpracy jest – zdaniem premiera – kontrola władzy przez dziennikarzy. Morawiecki jest twarzą przyjętej w lutym ubiegłego roku przez rząd Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju. Jest ona rozwinięciem tzw. planu Morawieckiego, w którym sformułowano nową wizję i model rozwoju kraju. Sektor stoczniowy ma rozruszać program „Batory”, a program budowy dronów nosi nazwę „Żwirko i Wigura”, co jest nawiązaniem do historii II Rzeczypospolitej. Bo historia w życiu Morawieckiego ma kluczowe znaczenie.

Od ulotek do premiera

W czasach PRL, podobnie jak jego ojciec Kornel Morawiecki, angażował się w działalność opozycyjną. W wieku 12 lat pomagał przy powielaniu nielegalnych wydawnictw, a w sierpniu 1980 r. na ulicach Wrocławia rozklejał plakatowe wydanie „Biuletynu Dolnośląskiego”. Po wprowadzeniu stanu wojennego był drukarzem i kolporterem pism podziemnej Solidarności. W 1992 r. pracował w spółce Cogito, w latach 1993-1996 – w firmie Enter Marketing-Publishing, a w latach 1996-1997 – na Uniwersytecie we Frankfurcie nad Menem. Następnie rozpoczął współpracę z Ryszardem Czarneckim, obecnie europosłem, w Urzędzie Komitetu Integracji Europejskiej. W 1998 r. objął stanowisko zastępcy dyrektora departamentu negocjacji akcesyjnych w Komitecie Integracji Europejskiej. Należał także do grupy negocjującej warunki przystąpienia Polski do Unii Europejskiej (Bankowość i Finanse). W 1998 r. Morawiecki rozpoczął karierę w Banku Zachodnim (obecnie Grupa Banku Zachodniego WBK).

W latach 1998-2001 był doradcą prezesa zarządu, członkiem zarządu i dyrektorem zarządzającym tej instytucji oraz członkiem rad nadzorczych Agencji Rozwoju Przemysłu i Zakładu Energetycznego Wałbrzych. W 2001 r. zasiadł w zarządzie Banku Zachodniego WBK, który powstał w tym samym roku w wyniku połączenia Banku Zachodniego i Wielkopolskiego Banku Kredytowego. W 2007 r. objął stanowisko prezesa zarządu BZ WBK. Zapewnił instytucji trzecie miejsce na polskim rynku bankowym. Za jego kadencji miały miejsce ekspansja banku, fuzja z hiszpańskim Santanderem i Kredyt Bankiem. Morawiecki jest konserwatystą, krytykiem neoliberalizmu. Ale jednocześnie dobrze dogaduje się z zagranicznymi inwestorami. Głównym zadaniem, jakie sobie postawił, jest uszczelnienie systemu podatkowego. I to – wbrew przewidywaniom ekspertów – mu się udało. W zeszłym roku, jak wyliczyli ekonomiści z banku Crédit Agricole, 12,5 mld zł wpływu z VAT wynikało właśnie z uszczelnienia. Jego znajomi mówią, że jak już się na coś uprze, to potrafi to osiągnąć. W rodzinie krąży historia, jak to Kornel Morawiecki założył się z synem, że jak ten go ogra w szachy, to kupi mu konia. Trzy miesiące później zakład przegrał. – Morawiecki jest bardzo skupiony na swojej pracy, czasem można odnieść wrażenie, że myśli tylko o tym – mówi jeden z jego znajomych.

Chciała git ministerstwo

Ale podobnie jest w przypadku ministrów Morawieckiego. O Jadwidze Emilewicz mówi się, że w czasach, gdy była jeszcze wiceministrem, jej asystentki miały zalecenie, by przerywać i wyciągać ją z wydłużających się spotkań, bo każdy z problemów najchętniej rozwiązałaby sama. Emilewicz od dwóch miesięcy jest ministrem przedsiębiorczości i technologii. Wcześniej przez ponad dwa lata była wiceministrem rozwoju w rządzie Beaty Szydło. Jak przekonuje, chce, by za kilka lat polska gospodarka przestała być imitacyjna, a zaczęła być innowacyjna. Zapowiada do 2022 r. potrojenie nakładów na badania i rozwój. Imponują jej wskaźniki fińskie czy amerykańskie, gdzie na ten cel przeznacza się kilka, a nawet kilkanaście procent PKB. Ostatecznie to z jej resortu wyszła Konstytucja biznesu. Na początku lutego rząd bez zastrzeżeń przyjął projekt ustawy o zarządzie sukcesyjnym. Kolejnym obszarem, w którym Emilewicz bardzo śmiało się porusza, jest walka ze smogiem.

To ona – będąc jeszcze wiceministrem rozwoju – wraz ze swoim zespołem opracowała program Czyste powietrze. Teraz jako minister będzie nadzorować wprowadzenie go w życie. W jej resorcie odpowiada za to Piotr Woźny. Wiadomo, że w pierwszej kolejności działaniami zostanie objętych kilkadziesiąt polskich miast znajdujących się na niechlubnej liście Komisji Europejskiej, która wskazała lokalizacje z najbardziej zanieczyszczonym powietrzem w Europie. Emilewicz politycznie jest blisko związana z Jarosławem Gowinem. Jest wiceprzewodniczącą jego partii Porozumienie. Nieoficjalnie mówi się, że cieszy się ona dużym uznaniem Jarosława Kaczyńskiego. Minister przedsiębiorczości jest absolwentką prestiżowego krakowskiego liceum z XIX-wiecznymi tradycjami oraz politologii UJ. Od wielu lat jest związana z krakowską drużyną harcerską Szara Siódemka. Jej znajomi z Krakowa przekonują, że jest autorką pierwszej outdoorowej kampanii politycznej, jaka pojawiła się w tym mieście. Zostając ministrem, chciała, by jej resort nazywał się Ministerstwem Gospodarki i Technologii, by można było powiedzieć, że jest to git ministerstwo.

Gra na zespół

Z kolei minister pracy Elżbieta Rafalska odpowiada za sprawne przeprowadzenie programu 500+ i obniżenie wieku emerytalnego. Te dwa programy stoją za ponad 40-proc. poparciem dla tej partii. Rafalska mogłaby budować na tym swoją polityczną pozycję, ale ona solidarnie dzieli się tymi sukcesami z całym gabinetem. – Traktuje politykę podobnie jak koszykówkę, którą kiedyś trenowała – jako grę zespołową – mówi nam jej współpracownik. Na funkcję ministra pracy zapracowała sobie w poprzedniej kadencji Sejmu, będąc jednym z najbardziej wyróżniających się posłów. Można usłyszeć, że choć towarzysko bliżej jej do Beaty Szydło, to w kwestiach gospodarczych bardziej zgadza się z Morawieckim. Jej mocna pozycja to również efekt statystyk dotyczących bezrobocia, które są najniższe od 1991 r., i zgodnie z przewidywaniami Rafalskiej przywrócenie niższego wieku emerytalnego nie doprowadziło do lawinowego wzrostu liczby osób bezrobotnych.

W kwestii walki z bezrobociem minister pracy ma też bardziej osobisty udział. Jeden z jej bliskich współpracowników to osoba, która kilka lat temu trafiła do jej biura na staż dla osób bezrobotnych. Dziś ten muzyk-politolog jest członkiem jej gabinetu politycznego. Rafalska swoją przygodę z polityką zaczęła jeszcze w połowie lat 90. ubiegłego wieku, przez wiele lat sprawując mandat gorzowskiej radnej. W 2005 r. dostała się do Senatu z listy PiS. Była wiceministrem pracy w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza, a później Jarosława Kaczyńskiego. Teraz zapowiada uruchomienie kompleksowego programu opiekuńczego dla seniorów. – Jest typem wzorowej uczennicy. Jeżeli zapowiedziała, że coś zrobi, to się z tego wywiąże – przekonuje jej znajomy z polityki. Większość osób, z którymi o niej rozmawiamy, zwraca uwagę na ten sam szczegół. – Na większości fotografii Rafalska przedstawiana jest z poważną czy wręcz zaciętą miną, a to zupełnie nie koresponduje z jej niezwykle miłą osobowością – słyszymy.

Bezpartyjny fachowiec

Blisko związana z wicepremierem Gowinem jest też nowa minister finansów Teresa Czerwińska. Z resortem związana jest od połowy 2017 r., gdy trafiła tam właśnie z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Nie z przypadku – Czerwińska jest doktorem habilitowanym nauk ekonomicznych i profesorem nadzwyczajnym UW. Co ciekawe, nie była faworytem na giełdzie nazwisk nowego ministra finansów. Częściej mówiło się o Pawle Borysie czy Pawle Gruzie, który jest w resorcie wiceministrem. – Morawiecki ufa Czerwińskiej i wie, że nie będzie budowała własnej pozycji politycznej. Jest takim bezpartyjnym fachowcem. Zresztą zrobiła bardzo dobre wrażenie na spotkaniu z Kaczyńskim – mówi jedna z osób znających kulisy ostatnich zmian w rządzie. Czerwińska wcześniej pracowała w Katedrze Inwestycji i Nieruchomości Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Gdańskiego, Wyższej Szkole Finansów i Rachunkowości w Sopocie oraz Sopockiej Szkole Wyższej. Specjalizuje się w finansach towarzystw ubezpieczeniowych.

Spokojny i wyważony

Takim bezpartyjnym fachowcem, ale specjalizującym się funduszach europejskich, jest też Jerzy Kwieciński. – Kulturalny, bardzo wyważony i bardzo dobrze przygotowany – mówi nam informator z rządu. Z samym Ministerstwem Rozwoju Regionalnego Kwieciński zetknął się już w 2005 r. W ministerstwie kierowanym przez Grażynę Gęsicką pełnił funkcję podsekretarza stanu. Na tym stanowisku wszedł nawet do zespołu kierowanego przez Elżbietę Bieńkowską, ale w 2008 r. rozstał się z ministerstwem. Odpowiedzialny był za nadzorowanie i wykorzystywanie środków unijnych. W 2014 r. został członkiem rady programowej PiS, a rok później członkiem Narodowej Rady Rozwoju powołanej przez prezydenta Andrzeja Dudę. Po wygranych wyborach przez PiS trafił do Ministerstwa Rozwoju. Jego największym sukcesem jest poprawa wykorzystania funduszy unijnych. Tak zwana ustawa wdrożeniowa to również zasługa Kwiecińskiego.

Miała ona zwiększyć dostępność środków unijnych oraz ułatwić procedury w ubieganiu się o nie. Kwieciński jest też współautorem Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju. Po rekonstrukcji Kwieciński nie tylko przejął część Ministerstwa Rozwoju, ale także faktycznie prowadzi program „Mieszkanie plus” (formalnie jest w nadzorze premiera). Jego resort przygotowuje już ustawę mającą skrócić czas uzyskania pozwolenia na budowę.

Cyfrowa gospodarka

Z kolei Tadeusz Kościński, do niedawna podsekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju, a dziś w resorcie przedsiębiorczości i technologii, do rządu trafił z banku BZ WBK, gdzie przez lata współpracował z Morawieckim. Odpowiadał tam za sektor kart płatniczych. Początkowo więc Kościński pracował nad programem polskiej karty płatniczej, która miałaby zastąpić karty Visa czy MasterCard. Jednak program ten natrafił na opór banków i odłożono go na półkę. Rząd jednak planuje wprowadzenie e-paragonów, sprawił, by Poczta Polska akceptowała karty, szykuje się do tego samego w urzędach. Kościński zajmuje się też promocją polskiej gospodarki. W połowie ubiegłego roku rząd przyjął projekt ustawy o Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu. Przewiduje on włączenie do PAIH dawnych Wydziałów Promocji Handlu i Inwestycji (WPHI). Zakłada też stworzenie portalu informacyjnego oraz ma się zajmować organizacją imprez informacyjnych i promocyjnych w kraju i poza nim, a ponadto działalnością wydawniczą. – Kościński jest naszą bardzo dobrą wizytówką na Zachodzie. Przez lata mieszkał w Londynie, mówi więc świetnie po angielsku, no i ma ogromną wiedzę – opowiada osoba z rynku kapitałowego.

Borys z miliardami

Jeszcze dwa lata temu o Pawle Borysie mało kto słyszał. Dziś jest jednym z najważniejszych ludzi w polskiej gospodarce, w dodatku mającym pod sobą ogromny budżet PFR. W kwietniu 2016 r. wygrał postępowanie na stanowisko prezesa Polskiego Funduszu Rozwoju. Wcześniej przez sześć lat był dyrektorem zarządzającym w PKO BP. Bilans jego osiągnięć jest spory: skonsolidowanie państwowych agencji, miliardy dla start-upów, spektakularne przejęcie Pekao czy siedem zrealizowanych inwestycji wartych blisko 8 mld zł. Ostatnią inwestycją jest przejęcie przez PFR udziałów w bydgoskiej Pesie. Wcześniej PFR zainwestował 40 mln zł w Selvitę, producenta leków onkologicznych. Wydaje się, że PFR będzie się w przyszłości skupiał nad konsolidacją banków. Borys w wywiadach mówi, że na polskim rynku jest miejsce dla sześciu-siedmiu dużych banków. Paweł Borys pracował w kilkunastu radach nadzorczych rozmaitych spółek w Polsce, a także za granicą.

Ma mieć dobre kontakty z inwestorami w Azji, Europie i USA, a także z międzynarodowymi instytucjami finansowymi, takimi jak Międzynarodowy Fundusz Walutowy czy Bank Światowy. Prowadził też badania teoretyczne z zakresu finansów, bankowości i ekonomii. Nawiązując do przyznanej w 2017 r. nagrody „Wprost” dla polskiej reprezentacji piłkarskiej, redaktor naczelny Jacek Pochłopień zwrócił uwagę, że w tym roku tytuł też trafia do „drużyny z liderem na czele”. Drużynę tę – jak zaznaczył Pochłopień – „tworzą ludzie czasami mało znani szerokiej publiczności”. – Jeśli są jednak znani – dodał – to z działań, jakie podejmują, programów, które realizują, a nie niekończących się dysput i PR-owskich sztuczek. g

O KONSTYTUCJI BIZNESU CZYTAJ NA STR. 54

© Wszelkie prawa zastrzeżone

Okładka tygodnika WPROST: 10/2018
Więcej możesz przeczytać w 10/2018 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0