Cienie na służbach

Cienie na służbach

Mariusz Kamiński
Mariusz Kamiński / Źródło: Newspix.pl / Konrad Koczywas
Mariusz Kamiński zna wszystkie tajemnice PiS. Podobno ma szafę pełną haków. Teraz sam musi się tłumaczyć z kontaktów swego otoczenia z gangsterami.

Ha, ha, ha – reaguje nieco nerwowym śmiechem na pytania dziennikarzy w Sejmie. Po chwili jednak koordynator do spraw służb specjalnych zawraca i się zatrzymuje. Czarny płaszcz, nieprzenikniona fizjonomia. Zwykle niemal niewidocznie przemyka korytarzami. Mówi cicho, bez emocji. W rzeczywistości wcale nie jest mu do śmiechu. Jego plan przejęcia pełni władzy w służbach mocno się posypał.

Gdzie Mariusz, tam Wąsik

Październik, 2009 r., Mariusz Kamiński zostaje odwołany ze stanowiska szefa CBA. Donald Tusk, który wcześniej pozostawił go na tym stanowisku, podejmuje taką decyzję po wybuchu afery hazardowej. Kilka dni wcześniej prokuratura stawia Kamińskiemu zarzuty za aferę gruntową. W tej sprawie w marcu 2015 r. sąd skaże go za przekroczenie uprawnień i nielegalne działania na trzy lata więzienia i 10-letni zakaz pełnienia funkcji publicznych. Po to, by mógł zostać koordynatorem do spraw służb specjalnych w rządzie Beaty Szydło, jeszcze przed uprawomocnieniem się wyroku, ułaskawi go prezydent. Wtedy Kamiński zaczyna budować w służbach swoje imperium. Ta sama historia jest udziałem jego prawej ręki, Macieja Wąsika. On też zostaje skazany i ułaskawiony przez Andrzeja Dudę. Przezywają go w PiS „gumowe ucho”, od czasu gdy wyszło na jaw, że jako zastępca szefa CBA podsłuchiwał w czasie rzeczywistym tysiące rozmów telefonicznych. Wąsik towarzyszy Kamińskiemu już od czasów NZS.

– Gdzie był Mariusz, tam i Wąsik. On był młodszy, nigdy nie był istotną postacią w NZS, był zawsze takim dworakiem Kamińskiego – Paweł Piskorski ich obu poznał w czasach NZS. – Potem pracowali dla OKP, popierali Mazowieckiego. – Wąsik od samego początku był przy Kamińskim. Taki fircyk, wesołek – wspomina europosłanka PO Julia Pitera, była działaczka Ligi. W przeciwieństwie do swojego lidera. Milczka. – Mariusz nie udziela się towarzysko, jest skrajnie podejrzliwy. To był człowiek odważny w czasach komunistycznych, ale dziś jest frustratem, ma paranoje. Ktoś taki nigdy nie powinien stać na czele służb – uważa Piskorski. Po upadku rządu Jana Olszewskiego Kamiński z Wąsikiem robią demonstracje, wreszcie – Kamiński tworzy Ligę Republikańską. Liga prezentowała się jako prawica laicka, dystansując się od prawicy narodowo-katolickiej. W latach 90. Kamińskiemu bliżej było za to do PC braci Kaczyńskich. Już wtedy był z Kaczyńskimi na ty. Potem Kamiński został posłem AWS, a jego była żona rzeczniczką Lecha Kaczyńskiego w resorcie sprawiedliwości. – Trudne małżeństwo, po latach się rozstali – opowiada jeden z jego byłych współpracowników. – Kamiński tym się odznaczał, że całe dnie spędzał w sekretariacie Lecha Kaczyńskiego, gdy ten był prezydentem Warszawy.

To był dworak doskonały, cała jego działalność sprowadzała się do warowania pod drzwiami, aby w chwili gdy Lech Kaczyński będzie wychodził do samochodu, podbiec do niego na schodach i naszeptać mu czegoś do ucha, najczęściej przeciwko komuś innemu – opowiadał Ludwik Dorn w wywiadzie rzece z Robertem Krasowskim. W pierwszym rządzie PiS Kamiński zostaje pełnomocnikiem do budowy CBA i szefem tej służby, ściąga wtedy samych najbardziej zaufanych ludzi. Z Maciejem Wąsikiem i Ernestem Bejdą na czele. Wybuchają kolejne afery z udziałem agenta Tomka – posłanki Sawickiej, Weroniki Marczuk, wreszcie – gruntowa. O Wąsiku robi się głośno, gdy jako wiceszef CBA odjeżdża ze stacji benzynowej, nie płacąc za benzynę. Do legend w PiS przeszły zakrapiane imprezy w wąskim gronie najbliższych współpracowników Kamińskiego. – Nigdy nie byłem w stanie pić tyle, ile oni – mówił nam były polityk PiS i członek rządu Kaczyńskiego.

Od brody do jakuba r.

Wiosna, 2011 r. Kamiński przenosi się na odcinek partyjny. Razem z kolegami z CBA tworzy speckomórkę wewnątrz PiS, taki partyjny wywiad. Zbiera haki, przekazuje informacje prezesowi. I staje na pierwszej linii politycznego frontu – oskarżając Platformę, że była zakładana za pieniądze mafii, a Mirosława Drzewieckiego – że brał narkotyki. Na jakiej podstawie?

Tak zeznaje w śledztwie gangster „Broda”. Później Kamiński oświadczy, że zeznań tych nawet nie widział. Historia kołem się toczy. Teraz inny gangster w swoich zeznaniach obciąża Kamińskiego i Wąsika. Chodzi o Jakuba R., byłego wiceszefa Biura Gospodarki Nieruchomościami w stołecznym ratuszu. CBA zatrzymało go kilkanaście miesięcy temu, jest oskarżony o wielomilionowe przekręty przy reprywatyzacji warszawskich nieruchomości. Jak ujawniła „Gazeta Wyborcza”, Jakub R. z aresztu wysyłał listy do najważniejszych osób w państwie. Opisywał w nich swoje kontakty z Maciejem Wąsikiem, Ernestem Bejdą i samym Kamińskim. Kamiński i Wąsik te rewelacje zbywali. W końcu głos zabrał brat Jakuba R. Marcin Rudnicki. I wytoczył ciężkie oskarżenia, twierdząc na przykład, że jego brat dostał pracę w warszawskim ratuszu właśnie dzięki kolegom Kamińskiego. Potem oni mieli w zamian oczekiwać pomocy w sprawie działki należącej do spółki Srebrna.

(Na marginesie, w spółce Srebrna pracował potem syn Kamińskiego Kacper, dzisiaj zatrudniony jako doradca w europarlamencie). Kiedy Jakub R. odmówił, miało dojść do bójki z Wąsikiem na weselu Bejdy. Po tym tekście „Gazety” w sieci zaczęły też krążyć kompromitujące zdjęcia Wąsika z zakrapianych imprez. Zdaniem polityków opozycji wobec człowieka służb mogły stanowić element szantażu, dlatego posłowie PO domagają się zwołania specjalnego posiedzenia speckomisji na temat Wąsika. – W tej sprawie nie ma nic, żadnych faktów, tylko pomówienia przestępcy – mówił o zeznaniach Jakuba R. Kamiński. – Ja tych ludzi 10 lat na oczy nie widziałem, to jest nic, żadna znajomość. W sejmowym korytarzu do sprawy odniósł się też zdenerwowany Wąsik: – Nie ma żadnego dowodu, że załatwiliśmy pracę Jakubowi R. Jedyną rzeczą, którą zrobiliśmy, jest to, że zatrzymaliśmy osoby, które stanowią rodzinę mojego kolegi ze studiów. Doprowadziliśmy do tego, że siedzą w areszcie. I to jest atak, który jest tym wywołany. Paweł Piskorski: – Rudniccy i Wąsikowie to bardzo zaprzyjaźnione rodziny. To nieprawda, że się nie znają, razem jeździli na wakacje, grali w piłkę, spędzali święta itd. W zasadzie do wybuchu afery reprywatyzacyjnej to były bliskie relacje. Niemożliwe, żeby o sobie nie wiedzieli, co robią.

Witał się z gąską

– Premier Mateusz Morawiecki po otrzymaniu tych wszystkich informacji, które kierował do niego oskarżony pan Jakub R., wystąpił do prokuratora generalnego o informację w tej sprawie. W jego imieniu zapytanie do prokuratora generalnego skierował pan minister Michał Dworczyk – oświadczył w sejmowej debacie Paweł Szrot z kancelarii premiera.

To oznacza tyle: los ludzi Kamińskiego jest dzisiaj w rękach ludzi Ziobry. Między tymi dwoma politykami od zawsze trwa zaś walka o wpływy w służbach i prokuraturze. Teraz w tle toczy się również walka o Warszawę. W stołecznym PiS Kamiński jako prezes okręgu ma od lat olbrzymie wpływy. Gdy jego ludzie stracili wpływy w służbach, przenieśli się na ten odcinek – Wąsik został szefem klubu radnych PiS w Warszawie, Andrzej Bittel wiceburmistrzem Targówka, a syn Kacper był radnym w Otwocku. Na prezydenta Warszawy chce kandydować prawa ręka Ziobry, wiceminister Patryk Jaki. Tej kandydatury obawia się jednak Nowogrodzka, ludzie prezesa PiS nie chcą bowiem tak mocno budować Ziobry. – Ciągle nie ma tu rozstrzygnięcia, kto będzie kandydował w Warszawie. Jaki, Karczewski, ale może Błaszczak lub Dworczyk? Czy właśnie Kamiński? Oni wszyscy przewijali się w różnych rozmowach i badaniach – przyznaje jeden z rozmówców z zaplecza PiS. Po dymisji Antoniego Macierewicza przez chwilę wydawało się, że Kamiński przejmie pełnię władzy w służbach, obejmując również nadzór nad służbami wojskowymi. Tak się jednak nie stało. Po wyczyszczeniu służb wojskowych z ludzi Macierewicza swoje wpływy buduje tam nowy szef MON Mariusz Błaszczak.

O ustawie, która miała dać ministrowi koordynatorowi nowe uprawnienia, zrobiło się cicho. Inny ze sztandarowych projektów Kamińskiego – ustawę o jawności życia publicznego – blokuje z kolei sam premier Morawiecki. Mariusz Kamiński jest więc w defensywie. Członek rządu: – Wąsik to faktycznie problem, o tych jego kompromitujących zdjęciach wszyscy mówią. Dlatego na razie usłyszy, że ma się schować. Ale Kamińskiemu nic się nie stanie. No, chyba że cała sprawa nabrałaby jakiegoś nieoczekiwanego rozpędu. Jak wtedy odpowiedziałby Kamiński? W PiS obrosła już legendą zawartość jego szafy. Przez lata trafiały tam przede wszystkim historie dotyczące polityków partii Kaczyńskiego i pieniędzy, które wypływały z partii do rozmaitych spółek. Kamiński jest wiceprezesem PiS, ma do prezesa stały dostęp, jako jeden z nielicznych mógł się w jego gabinecie zjawiać bez zapowiedzi. Korzystał zwykle ze specjalnego szklanego łącznika do siedziby PiS. Odkąd został ministrem koordynatorem do spraw służb, jego ludzie z CBA przeprowadzali też tzw. audyty w spółkach Skarbu Państwa. Zażądali udostępnienia ponad 80 tys. umów z lat 2015-2016. Ponownie kontrolowali też spółki zbrojeniowe. Potem o raporcie Kamińskiego zrobiło się cicho. A mają się w nim kryć armaty. g

© Wszelkie prawa zastrzeżone

Okładka tygodnika WPROST: 10/2018
Więcej możesz przeczytać w 10/2018 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także