Odmrażanie ustawy frankowej

Odmrażanie ustawy frankowej

Franki szwajcarskie, zdjęcie ilustracyjne
Franki szwajcarskie, zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Fotolia / swisshippo
Rusza prezydencki projekt pomocy frankowiczom, sejmowa podkomisja zajmująca się tą sprawą ma nowego szefa – Tadeusza Cymańskiego. Ale sektor bankowy jest bardzo sceptyczny.

Projekt Andrzeja Dudy opiera się na dwóch funduszach. Pierwszy, wsparcia kredytobiorców, to modyfikacja już istniejącego mechanizmu. Drugi, restrukturyzacyjny, to autorska propozycja prezydenta. Fundusz wsparcia kredytobiorców, czyli nieoprocentowanej pożyczki na spłatę rat kredytu, dotyczy tych, którzy znajdują się w trudnej sytuacji finansowej.

Szersza pomoc

Propozycja Dudy zwiększa możliwości ubiegania się o taką pomoc. Dwukrotnie podniesiono w niej kryterium dochodowe, obniżono pułap wymagań dotyczących wysokości raty w stosunku do dochodów. Po tę pożyczkę będą mogły sięgnąć te osoby, które są bezrobotne lub których rata kredytu pochłania połowę miesięcznych dochodów – obecnie jest to co najmniej 60 proc. Zgodnie z projektem zwiększyć ma się kwota miesięcznego wsparcia z 1,5 tys. zł do 2 tys. zł. A także wydłużyć okres korzystania z tej pożyczki z 18 do 36 miesięcy. Spłatę pożyczki trzeba będzie rozpocząć nie później niż dwa lata po wypłacie ostatniej raty wsparcia. Kwota zostanie rozłożona na 144 nieoprocentowane miesięczne raty. Jeżeli kredytobiorca bez opóźnień spłaci pierwsze 100, kolejne 44 zostaną umorzone. Przy założeniu, że kredytobiorca wykorzysta maksymalną pulę środków pożyczki – 72 tys. zł (2 tys. zł miesięcznie przez 3 lata), a następnie będzie ją spłacał regularnie, to odda 50 tys. zł, płacąc miesięcznie ratę w wysokości 500 zł.

Prezydenckie propozycje mają na celu zwiększyć wykorzystanie środków z tego funduszu. Według danych za 2016 r. wykorzystano ze zgromadzonej puli 600 mln zł tylko 2 proc. środków. Fundusz restrukturyzacyjny ma zapewnić finansowanie na przewalutowanie kredytów frankowych, ale także zaciągniętych w innych walutach obcych. Na ten fundusz miałyby się składać same banki. Ich składka kwartalnie wyniosłaby maksymalnie 0,5 proc. wartości wszystkich kredytów hipotecznych w walutach obcych, które mają w swoim portfelu. Mechanizm przewalutowania banki miałyby stworzyć same, musiałby być możliwie atrakcyjny dla klientów banku, tak aby chcieli z niego dobrowolnie skorzystać, by przekształcić swoje kredyty frankowe w złotówkowe. Chodzi tu przede wszystkim o korzystny dla kredytobiorców kurs wymiany franka na złotego. Bank tę różnicę kompensowałby sobie ze środków z funduszu. W pierwszej kolejności pieniądze ze składki danego banku wykorzystywane by były na obsługę jego klientów. Jeżeli przez pół roku bank nie wykorzystałby odprowadzonych przez siebie środków, dzielone byłyby one pomiędzy inne. Rocznie do tego funduszu trafiałoby ok. 3,2 mld zł, bo obecnie wartość hipotecznych kredytów walutowych to ok. 155 mld zł.

Pierwsze ruchy

Jak na takie roczne zobowiązanie sektora bankowego stanowisko rządu jest lakoniczne. „Zdaniem rządu proponowane rozwiązania regulujące model finansowania procesu wsparcia dobrowolnej restrukturyzacji kredytów mieszkaniowych należy ocenić pozytywnie. (…) Wydaje się, że będzie to również rozwiązanie bezpieczne dla sektora bankowego, gdyż wpłaty dokonywane na rzecz funduszy zostaną rozłożone w czasie, co nie powinno mieć negatywnego wpływu na stabilność sektora finansowego”. Tadeusz Cymański, poseł PiS, od kilku dni nowy szef podkomisji zajmującej się tym projektem, mówi, że pierwsze efekty jej prac poznamy za kilkanaście dni. Przekonuje, że nie będą to rozwiązania zbyt faworyzujące frankowiczów. W najbliższym czasie chce on rozmawiać z przedstawicielami resortu finansów, Komisji Nadzoru Finansowego, sektorem bankowym oraz frankowiczami. Ci ostatni od samego początku mają wiele zastrzeżeń do prezydenckiego projektu. Stowarzyszenie Stop Bankowemu Bezprawiu domaga się spotkania z premierem Mateuszem Morawieckim. Sektor bankowy z oficjalnym komentarzem czeka do czasu spotkania z przewodniczącym Cymańskim. Nieoficjalnie poznaliśmy zastrzeżenia, które są dyskutowane przez bankowców. Ci przede wszystkim dziwią się, że w rządowym stanowisku nie zostały przeprowadzone długoterminowe wyliczenia dotyczące funkcjonowania funduszu restrukturyzacyjnego, który w perspektywie kilkunastu lat mogą osiągnąć pułap np. 30 mld zł dodatkowych obciążeń dla banków. To koszty, które – mówiąc wprost – pokryją wszyscy klienci banków.

Hazard moralny

Druga dyskutowana kwestia to mechanizm działania funduszu restrukturyzacyjnego. Sektor bankowy mówi o hazardzie moralnym. Dlaczego? Mechanizm będzie przymuszał banki do przewalutowywania kredytów na złotówki, nawet gdy klienci nie będą tym zainteresowani – w innym przypadku składka banku zostanie rozdysponowana do innych banków. Tyle że takie przewalutowanie może okazać się dla klientów niekorzystne. Na cenę raty kredytu pośrednio mają bowiem wpływ stopy procentowe. Te dla kredytów złotówkowych na chwilę obecną wynoszą 1,5 proc., ale w ustawie budżetowej zapisano, że w 2018 r. osiągnie ona pułap 2,3 proc. Można spodziewać się sytuacji, że klienci, którzy przewalutują swoje kredyty na złotówki po podwyżce stóp procentowych, będą rozczarowani rosnącą ratą. Podobnie w sytuacji, gdy po zmianie waluty kredytu kurs franka mocno spadnie, wtedy klient może mieć pretensje, że namówiono go do przewalutowania kredytu po zbyt wysokim kursie. Zdaniem analityków takie zdarzenia mogą być powodem do zgłaszania kolejnych roszczeń od niezadowolonych klientów. I pretekstem do domagania się kolejnej interwencji państwa. Przede wszystkim krytykowany jest jednak sam precedens, czyli pomoc wybranej grupie kredytobiorców.

To w przyszłości może być punktem wyjścia do zgłaszania roszczeń przez innych klientów sektora finansowego niezadowolonych z sytuacji rynkowej. Władza może mieć wówczas związane ręce, by takiej pomocy odmówić. Jako przykład opisywani są klienci mający kredyty hipoteczne w złotówkach. Statystycznie rzecz biorąc, są to osoby gorzej sytuowane niż frankowicze i jest ich dwukrotnie więcej. Gdyby okazało się, że z powodu wzrostu stóp procentowych rata ich kredytów znacząco wzrośnie, one również mogą domagać się utworzenia bankowego funduszu i umorzeń, które ratowałyby ich portfele. Skalę takiego zjawiska trudno jest szacować. Wartość wszystkich kredytów hipotecznych to ok. 400 mld zł. Hipotetycznie zakładając kwartalne stawki na podobnym pułapie 0,5 proc., rocznie banki na umorzenia musiałyby przeznaczać ok. 8 mld zł. Z ostatnich analiz Biura Informacji Kredytowej z grupy ok. 868 tys. osób mających kredyty hipoteczne we frankach szwajcarskich problemy ze spłatą ma ok. 1,2 proc. kredytobiorców. g

© Wszelkie prawa zastrzeżone

Okładka tygodnika WPROST: 10/2018
Więcej możesz przeczytać w 10/2018 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także