Niedyskrecje parlamentarne

Niedyskrecje parlamentarne

MINISTER PRZEDSIĘBIORCZOŚCI I TECHNOLOGII JADWIGA EMILEWICZ SŁYNIE Z ZASKAKUJĄCYCH DECYZJI. Po tym jak uznała, że wjazd samochodem do centrów miast powinien być płatny, a 30 zł to nieduża kwota za tę przyjemność, zajęła się upowszechnianiem płatności bezgotówkowych. W projekcie ustawy na ten temat tak się rozpędziła, że z nowych przepisów wynikało, iż terminale do płatności bezgotówkowych byłyby instalowane wszędzie, nawet w karetkach pogotowia. – Na szczęście Ministerstwo Zdrowia zorientowało się, co szykuje pani minister i prawie w ostatniej chwili zablokowało ten przepis – śmieje się nasz rozmówca z kręgów rządowych.

SENAT PRZYJĄŁ W UBIEGŁYM TYGODNIU PRAWO ŁOWIECKIE I POPRAWKI DO NIEGO. I to takie po myśli prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Ale zamieszania było co niemiara. Między innymi w czasie prac w komisji sejmowej z ustawy wypadł przepis, że tajni współpracownicy służb PRL nie mogą zasiadać we władzach Polskiego Związku Łowieckiego. – Podobno zespół legislatorów to oprotestował, argumentując, że skoro TW może być posłem, to może też zasiadać we władzach PZŁ – opowiada zbulwersowany polityk PiS. – I wyszło na to, że nasz klub działa w interesie tajnych współpracowników. Faktycznie jest w tym pewien paradoks, że poprawkę przywracającą zakaz zasiadania we władzach PZŁ dla TW zgłosili senatorowie Platformy Obywatelskiej, a nie PiS.

KIEROWNICTWO PIS OBAWIAŁO SIĘ, ŻE SENATOROWIE TEJ PARTII PRZY OKAZJI PRAWA ŁOWIECKIEGO ZNOWU WYPOWIEDZĄ POSŁUSZEŃSTWO JAROSŁAWOWI KACZYŃSKIEMU, tak jak to było przy uchylaniu immunitetu senatora Stanisława Koguta. Ale najwyraźniej prezes ma jeszcze wystarczająco silną pozycję, żeby wymusić pożądane zachowania. Kolejnym sprawdzianem będzie ustawa zakazująca hodowli zwierząt na futra. Projekt jest gotowy od jesieni, a jeszcze nawet nie ma nadanego numeru druku, bo wewnątrz PiS jest spory opór przeciwko tej ustawie. W kuluarach Sejmu już można usłyszeć, że ta ustawa może zaważyć na przyszłości PiS.

W KOMISYJNEJ ZAMRAŻARCE UTKNĄŁ OBYWATELSKI PROJEKT USTAWY ZAKAZUJĄCY PRZERYWANIA CIĄŻY W SYTUACJI, GDY PŁÓD JEST CIĘŻKO I NIEODWRACALNIE USZKODZONY. – I bardzo dobrze, że tam leży, bo ta sprawa tylko dostarcza paliwa lewicy – mówi nasz rozmówca. Ale nie wszyscy posłowie PiS tak uważają. Kilka tygodni temu jeden z posłów na posiedzeniu klubu domagał się przyspieszenia prac nad projektem, bo – jak mówił – od czasu gdy Sejm przesłał go do komisji, kolejnych kilkadziesiąt dzieci zostało zamordowanych. – Grzmiał, że ta krew jest na naszych rękach i dostał oklaski – opowiada nasz rozmówca. I dodaje: idiotów nam nie brakuje.

MONIKA JARUZELSKA OKROPNIE ZEŹLIŁA SIĘ NA PIS Z POWODU TZW. USTAWY DEGRADACYJNEJ, NA MOCY KTÓREJ JEJ OJCIEC GENERAŁ WOJCIECH JARUZELSKI ZOSTANIE POZBAWIONY STOPNIA WOJSKOWEGO.

Jaruzelska postanowiła, że z tego powodu wystartuje do sejmiku mazowieckiego z poparciem SLD i tam będzie walczyć z ustawą degradacyjną. To śmiały plan. Po pierwsze dlatego, że sejmik nie ma nic wspólnego z ustawami. Po drugie poparcie SLD to może być zbyt mało, aby zdobyć mandat radnego.

W SLD USŁYSZELIŚMY, ŻE PRZYCIĄGNIĘCIE JARUZELSKIEJ MA BYĆ SYGNAŁEM DLA WYBORCÓW, IŻ SOJUSZ NADAL JEST ZDOLNY PRZYCIĄGAĆ NOWYCH LUDZI. – Chodziło o to, żeby uratować nasze listy do sejmików, bo w niektórych miejscach nie mamy w ogóle kandydatów na radnych. Nie wiem tylko, w którym zadaniu własnym samorządów mieści się dbanie o honor generałów – ironizuje polityk SLD. Nasz rozmówca dodaje, że program SLD stał się ubecko-degradacyjny. – To oznacza, że jesteśmy partią dla ludzi starych, z sentymentem do PRL, a więc młodych raczej do siebie nie przekonamy – wzdycha polityk.

BARBARA NOWACKA WEDŁUG NASZEGO INFORMATORA NIE BĘDZIE KANDYDOWAĆ NA PREZYDENTA WARSZAWY. – Mówi się, że zrezygnowała ze startu, żeby opozycja miała jednego wspólnego kandydata, którym jest Trzaskowski. Nie wiemy, czy to dobry pomysł, bo on nie przekona lewicowego elektoratu – mówi nasz rozmówca. Ale to niejedyny powód, dla którego Barbara Nowacka nie pali się, by startować w wyborach. – Ona nie chce zaangażować się całkowicie w politykę. Ma swoją pracę na uczelni, zbudowany wizerunek medialny, cały czas jest trochę w środku, trochę pomiędzy. Cały czas się dobrze zapowiada, bo nie miała okazji, by zniechęcić do siebie wyborców, podejmując odpowiedzialność polityczną – mówi nasz rozmówca z Sejmu.

W PIS NIE WSZYSCY WIERZĄ W ŚWIETNE SONDAŻE DLA PARTII. – Gdyby poparcie dla PiS sięgało realnie 37 proc., jak wynika z marcowego badania Kantar Public, to nie odpalano by co chwila dawnych afer z udziałem polityków Platformy Obywatelskiej. W ten sposób prezes zabezpiecza się przed możliwym przyszłym tąpnięciem poparcia dla PiS w sondażach. Kierownictwo musi mieć wewnętrzne sondaże, które nie dają tak dużej przewagi PiS nad innymi partiami – mówi polityk sympatyzujący z otoczeniem Jarosława Kaczyńskiego.

ZA TO W PLATFORMIE PANUJE PRZEKONANIE, ŻE MICHAŁ DZIĘBA WSPÓŁPRACOWAŁ Z CBA JUŻ W CZASIE, KIEDY PRACOWAŁ W MINISTERSTWIE SKARBU U ALEKSANDRA GRADA – MÓWI POLITYK PLATFORMY. I dodaje, że teraz partia pokutuje za dawne grzechy: – Złoci chłopcy, Marcin Rosół (szef gabinetu politycznego ministra sportu), Michał Dzięba, Piotr Wawrzynowicz (szef Funduszu Wyborczego PO i pełnomocnik finansowy w kampanii Donalda Tuska na prezydenta), Piotr Targiński (szef gabinetu politycznego ministra spraw wewnętrznych i administracji) zachłysnęli się pieniędzmi i władzą. Gdy PO rządziła Polską, to nawet naszych posłów traktowali z góry, mówili, że nie mają dla nich czasu. Czuli się mocni, bo rządzili kasą – mówi nasz rozmówca.

SŁAWOMIR NITRAS ZOSTAŁ KANDYDATEM PLATFORMY OBYWATELSKIEJ NA PREZYDEN TA SZCZECINA. UBIEGAŁ SIĘ O TO OD DAWNA, choć Grzegorz Schetyna był niechętny jego kandydaturze. – Schetyna zgodził się, żeby Sławek startował, bo po pierwsze nie ma nikogo innego na jego miejsce, po drugie chce go czymś zająć, żeby nie knuł w partii przeciwko niemu – mówi nam polityk Platformy Obywatelskiej.

NITRAS DOSTAŁ ZIELONE ŚWIATŁO, BY KANDYDOWAĆ NA PREZYDENTA SZCZECINA RÓWNIEŻ DLATEGO, ŻE JEGO DAWNY POLITYCZNY WRÓG W REGIONIE ZACHODNIOPOMORSKIM STANISŁAW GAWŁOWSKI MA CORAZ WIĘKSZE PROBLEMY.

Sekretarz generalny Platformy zrzekł się immunitetu. Prokuratura chce mu postawić zarzuty korupcyjne. – Sprawa Gawłowskiego była przeciągana przez PiS po to, żeby zakryć zamieszanie wokół KRS i sporu aborcyjnego, który rozegra się w tym tygodniu na nowo – mówi nasz rozmówca z Sejmu. 27 lutego 2018 r. Komisja Regulaminowa, Spraw Poselskich i Immunitetowych zarekomendowała Sejmowi wyrażenie zgody na zatrzymanie i tymczasowe aresztowanie posła.

Okładka tygodnika WPROST: 12/2018
Więcej możesz przeczytać w 12/2018 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0