Kalejdoskop

Kalejdoskop

SZTUKA

Nienaturalne piękno

JAKA JEST SZTUKA MANIERYSTYCZNA? Afektywna, bojąca się pustki, wieloznaczna i… autorzy wystawy wymieniają jeszcze 75 przymiotników, które ją opisują. I wszystkie są prawdziwe! Bliskość Pragi cesarza Rudolfa II Habsburga spowodowała, że na przełomie XVI i XVII w. Wrocław stał się centrum europejskiego złotnictwa. Ponieważ jedną z cech manieryzmu była „dziwność”, przedmioty z cennych kruszców inkrustowano nie tylko kamieniami szlachetnymi, lecz także muszlami ślimaków, skorupami strusich jaj czy zębami zwierząt. Ta wystawa to istny gabinet osobliwości, bo i różne dziedziny sztuki manieryzm zaanektował: zarówno świeckie, jak i religijne, luterańskie, jak i katolickie. Manierystyczne rysunki charakteryzuje intelektualny rodowód, duża erudycyjność, ale często też poczucie humoru. Pokolorowane grafiki z notatników wyglądają wręcz jak ze sztambucha XIX-wiecznej pensjonarki. W portretach uderza naturalizm brzydkich twarzy. Fragmenty ołtarzy, epitafiów, naczyń liturgicznych i sztuki użytkowej cechuje duża ornamentyka i ilość złoceń. Aż chce się tego dotknąć. MP

„Manieryzm wrocławski”, Muzeum Narodowe we Wrocławiu, do 13.05

TEATR

Krwawa baśń

Rola Teatru Ochoty dla polskiej sceny jest nie do przecenienia. To właśnie tu 40 lat temu z inicjatywy Haliny i Jana Machulskich powstało ognisko teatralne, którego wielu adeptów trafiło potem do profesjonalnych szkół. Tradycje projektów specjalnych Ochota utrzymuje do dziś, choćby w „Polowaniu na motyle”, przeznaczonym dla młodych twórców po szkole, którzy nie mają jeszcze stałego angażu. Przedstawienie „roz/CZAROWANIE” to wynik ostatniego polowania. Dwuznaczność tytułu jest celowa – to zarówno międzyludzki dramat, którego bohaterowie „się czarują”, jak i historia rozczarowania, które przychodzi, gdy chce się oszukać los. Aktorzy tworzą przekonujące postaci i wypada mieć nadzieję, że ich kariery będą dłuższe niż życie motyla. Jedyne, co zgrzyta, to tekst, którego autor nie może się zdecydować, czy tworzy metaforyczną baśń, czy pełen bluzgów dramat ą la angielscy brutaliści. MP

Teatr absurdów

Pomysł, by wystawić „Kartotekę”, a do tego jej „uaktualnioną” przez samego autora wersję z 1997 r., był genialny. Wszak dziś, jeszcze bardziej niż kiedyś, przez pokój głównego bohatera mogą przechodzić tłumy – tym razem ludzi z portali społecznościowych. Dziś też, jeszcze bardziej niż w epoce Różewicza, żyjemy w nadmiarze informacji. W latach 90. Różewicz potrafił wychwycić puls zmian polskiej rzeczywistości, ot choćby pojawiające się ogłoszenia towarzyskie. Co one znaczą wypowiadane dziś? Nic. Podobnie jak nic nie znaczy wyjadanie cukru (którego raczej unikamy) czy dylematy wojenne (bo jesteśmy świadkami sporów raczej o powojnie). Reżyser ucieka w wytrychy formalne, każąc np. aktorom śpiewać – ale nie całe frazy, lecz pojedyncze wyrazy, by podkreślić dziwność istnienia. A idźcież wy z tą hipsterką szmirą na Zbavixa – może tam się spodoba! MP

Tadeusz Różewicz, „Kartoteka rozrzucona”, reż. Radosław Rychcik, Teatr Studio w Warszawie

Okładka tygodnika WPROST: 13/2018
Więcej możesz przeczytać w 13/2018 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0