Wielka dwójka

Wielka dwójka

II Rzeczpospolita stworzyła jeden z najlepszych wywiadów na świecie
Miesiąc po rozpoczęciu II wojny światowej akta polskiego wywiadu wpadły w ręce wroga. W ten sposób pogrzebano doskonałe siatki wywiadowcze, które wojskowe służby specjalne stworzyły w krótkim, dwudziestoletnim, okresie istnienia II Rzeczypospolitej.
Historia wywiadu i kontrwywiadu wojskowego II Rzeczypospolitej jest nierozerwalnie związana z Oddziałem II Wywiadowczym Sztabu Głównego Wojska Polskiego, popularnie zwanym "dwójką". Był on jedynym organem wywiadu i kontrwywiadu państwa polskiego.
Oko na Rzeszę
Do najgłośniejszych upublicznionych sukcesów polskiego wywiadu należała działalność placówki IN3. Kierował nią rotmistrz Jerzy Sosnowski, były oficer armii austriackiej, oficer 8. Pułku Ułanów, czterokrotnie odznaczony Krzyżem Walecznych w wojnie polsko-bolszewickiej 1919-1920 r. Wysłany przez Oddział II do Berlina grał tam rolę polskiego arystokraty negatywnie nastawionego do rządu.Wielki znawca i miłośnik koni, doskonały gawędziarz opisujący m.in. walki z bolszewikami, potrafił bardzo szybko nawiązać kontakty w środowiskach wojskowych. Zwerbował nawet oficera Abwehry Gźntera Rudolpha z placówki Abwehry przy dowództwie okręgu w Berlinie. Od niego otrzymał nazwiska kilku agentów w Polsce oraz tajne instrukcje Abwehry. Podbił także serce wcześniej poznanej w Polsce Benity von Falkenhayn, kuzynki szefa Sztabu Generalnego Reichswehry. W jej domu, w reprezentacyjnej dzielnicy Berlina Charlottenburg, często odbywały się przyjęcia, na których zdobywano cenne informacje oraz zawierano nie mniej cenne znajomości.
Rotmistrz Sosnowski zwerbował do współpracy z wywiadem nie tylko swoją starą przyjaciółkę, ale podając się za brytyjskiego dziennikarza, także kilka innych dam. Jedna z jego sympatii pracowała w Reichswehrministerium. Na podstawie fotokopii dokumentów oraz uzyskanych informacji dowództwo Wojska Polskiego miało wgląd w sytuację polityczną w Niemczech oraz plany rozbudowy armii niemieckiej. W 1932 r. Sosnowski zdobył nawet plany mobilizacyjne Reichswehry, ale zostały one uznane za niewiarygodne przez Oddział II. Sosnowski stracił bowiem zaufanie swoich zwierzchników. Podejrzewano go, że stał się sługą dwóch panów. Zdradzony przez jedną z kochanek trafił w lutym 1934 r. do więzienia. W kwietniu 1936 r. został wymieniony na siedmiu niemieckich agentów i przekazany do Polski. Tu jednak po dwuletnim śledztwie prowadzonym przez Oddział II, 7 czerwca 1939 r. skazano go za zdradę na 15 lat więzienia. Sosnowski nigdy się do zdrady nie przyznał.

Oko na Sowiety
Gdy zakończyła się wojna polsko-bolszewicka w 1920 r., rozpoczęto montowanie sieci wywiadu w Rosji. Bazowały one głównie na polskich rodzinach, które mieszkały tam w okresie przedrozbiorowym. Mimo terroru, wywózek na Syberię i masowych zbrodni sieci wywiadu agenturalnego funkcjonowały w Rosji przez cały okres międzywojenny. Niestety, Sowieci potrafili penetrować siatki naszego wywiadu, toteż praca wywiadowcza na kierunku rosyjskim był trudna. Do najcięższych klęsk naszego wywiadu należała operacja MOR TRUST. Pod tą nazwą kryła się duża tajna organizacja skupiająca byłych carskich oficerów i urzędników, występująca jako organizacja monarchistyczna z powiązaniami personalnymi w Polsce i na zachodzie Europy. Dostarczała dla wywiadów wielu krajów europejskich, w tym dla Polski, istotnych wiadomości o sytuacji wewnętrznej oraz wojskowej w ZSRR. Podjęte działania rozpoznawcze pozwoliły odkryć bolesną prawdę wskazującą, że organizacja ta od pierwszych miesięcy istnienia była penetrowana i sterowana przez sowiecką Czekę.
Do lat 30. analizy potencjału wojskowego ZSRR w istotnym stopniu bazowały na wiadomościach prasowych. Gdy zaostrzono cenzurę, musiano zaktywizować placówki wywiadu w tym kraju. W początkowym okresie informacje napływały nieregularnie i miały luki. W latach 30. uzyskano niezłe rozeznanie w dyslokacji i uzbrojeniu wojsk sowieckich. Aż do 1938 r. nie było jednak zbyt wielu informacji o siłach lotniczych, a prawie nic nie wiedziano o wojskach powietrzno-desantowych, które w tym czasie były najpotężniejsze na świecie i liczyły 100 tys. spadochroniarzy. W latach 1937-1938 śledzono zbrodnie popełniane przez komunistów na wyższych oficerach Armii Czerwonej. Dostrzegano jakościową modernizację armii, wprowadzenie nowych typów uzbrojenia, w tym czołgów oraz ciężkiej artylerii. Na bieżąco śledzono i informowano Warszawę o postępach współpracy niemiecko-sowieckiej na płaszczyźnie politycznej, wojskowej oraz gospodarczej. Wiedziano o obecności niemieckich oficerów w charakterze instruktorów. Wiedziano o ich werbowaniu przez NKWD. W grudniu 1934 r. Oddział II przygotował analizę porównującą możliwości wojskowe Niemiec oraz ZSRR. Wynikało z niej, że za sześć - osiem lat Niemcy będą gotowe do wojny. Rosja zaś będzie potrzebować 15-20 lat. Podobną ocenę przedstawił tajny zespół analityczny o nazwie Laboratorium, o którego działaniu nie wiedział Oddział II.

Kopalnia tajemnic
Żadne agenturalne źródło informacji, a prawdopodobnie wszystkie one łącznie nie były w stanie dostarczyć informacji tej klasy, jakie wywiadowi udawało się uzyskać z Biura Szyfrów Oddziału II Sztabu Głównego. Od roku 1930 kierował nim płk Gwido Langer. Od pierwszych miesięcy istnienia biuro oddawało nieocenione usługi armii polskiej. W toczonych wówczas zmaganiach z bolszewicką Rosją obok poświęcenia oficerów i żołnierzy to właśnie złamanie bolszewickich szyfrów umożliwiło armii polskiej przygotowanie i przeprowadzenie strategicznej i zwycięskiej kontrofensywy znad Wisły. Po wojnie 1919-1920 r. Biuro Szyfrów obok prób rozkodowywania przesyłanych drogą radiową meldunków państw obcych tworzyło także szyfry na użytek Oddziału II oraz armii. Przed wojną w grupie nasłuchu znajdowało się siedem radiostacji, z których trzy nasłuchiwały sztaby wojsk niemieckich. Cztery inne wraz z czterema ruchomymi namiernikami radiowymi prowadziły nasłuch rozbudowującej się z roku na rok Armii Czerwonej.
Od roku 1933 do jesieni 1938 r. polscy kryptolodzy bez problemu odczytywali kodowane za pomocą Enigmy depesze niemieckie. Od lat 30. bez trudu rozpoznawano także siły oraz zamiary wojsk sowieckich, rozlokowanych w 200-kilometrowej strefie przygranicznej. W obliczu zbliżającej się wojny 25 lipca 1939 r. przedstawiciele wywiadów francuskiego i brytyjskiego otrzymali od Polaków wyniki dotychczasowych badań oraz po egzemplarzu Enigmy.

Kosztowne błędy
Polski wywiad poprawnie i z wyprzedzeniem rozpoznał zamiary niemieckie. Zlokalizował niemieckie korpusy i dywizje nad granicą z Polską. Poprawnie określił termin rozpoczęcia wojny. Niestety, zawiedli politycy, którzy nie potrafili wyciągnąć praktycznych wniosków ze zdobytych informacji.
Błędnie oceniano także działania Sowietów. Chociaż wiedziano o częstych kontaktach dyplomatycznych i wojskowych z Niemcami, o rozbudowie dróg dojazdowych do granicy, ożywionej wymianie gospodarczej, zanikaniu od wiosny 1939 r. tradycyjnej wzajemnie wrogiej propagandy, o koncentracji nad granicą z Polską 130 dywizji piechoty, nie umiano wyciągnąć jednoznacznych wniosków z tej wiedzy. Dość powiedzieć, że mieliśmy łącznie jedynie 30 dywizji, a żadna z nich nie była do końca sierpnia 1939 r. postawiona w stan gotowości bojowej.
Jeszcze w końcu sierpnia 1939 r. I zastępca szefa Oddziału Wywiadowczego przedstawił opinię sugerującą, że Sowieci są przychylni Polsce, a wrogo ustosunkowani do Niemców. Czy tak tragicznie zła interpretacja zamiarów Sowieckich to jedynie wynik propagandowych działań Radia Moskwa? A może bardziej prawdopodobna jest opinia wyrażona przez prof. Pawła Wieczorkiewicza, bazująca na opublikowanych materiałach sowieckiego wywiadu i kontrwywiadu, wskazująca na agenturalną działalność naszego attachŽ wojskowego w Moskwie.

Wywiadowcza katastrofa
Wraz z rozpoczęciem wojny Oddział II podzielono na dwie części. Jedna - ruchoma - funkcjonowała przy sztabie Naczelnego Wodza i wraz z nim przekroczyła granicę rumuńską. Drugi człon został w Warszawie. Niestety, podczas jej prawie trzytygodniowej obrony stolicy nie zrobiono nic, by zniszczyć akta Oddziału II. Dokumenty te, odnalezione 1 października 1939 r. przez kpt. Bulanga z Abwehry, zostały przetransportowane sześcioma samochodami do RSHA. Prowadzona przez Główny Urząd Bezpieczeństwa Rzeszy analiza tych akt pozwoliła ustalić, wyłapać, a w konsekwencji - wymordować w Niemczech oraz w Polsce całą naszą agenturę. Stracono 400 Niemców współpracujących z naszym wywiadem oraz nie ustaloną, lecz na pewno nie mniejszą liczbę Polaków. Prawdopodobnie podobny los spotkał dokumenty naszego wywiadu znajdujące się w sztabie Naczelnego Wodza. Zakopane przy granicy z Rumunią zostały przejęte przez Armię Czerwoną.

Siatki Sowietów
Polski kontrwywiad miał nie mniejsze osiągnięcia niż wywiad. Pierwsze udane akcje kontrwywiadowcze podjęto już latem 1919 r., dostrzegając nasilenie działalności agenturalnej i komunistycznej propagandy w WP. Wtedy także pojawiły się pierwsze sowieckie uzbrojone grupy dywersyjne, przerzucane przez granicę z zadaniem siania terroru i chaosu w Polsce. W nocy z 29 na 30 listopada 1919 r. sekcja defensywy Oddziału II zlikwidowała dziewięcioosobowy Wydział Agitacji w WP, powołany przez Komunistyczną Partię Robotników Polskich z Piotrem Szelenbaumem na czele. Wykrywano siatki szpiegowskie, montowane przez komunistów polskiego pochodzenia, niekiedy przysyłanych do Polski z zagranicy. Namierzono m.in. Natana Tahlinasa nasłanego przez bolszewików z Odessy z zadaniem wstąpienia w szeregi WP. Tuż przed bitwą warszawską wykryto siedmioosobową grupę komunistów polskich przybyłych do Polski ze Stanów Zjednoczonych. Każdy z nich miał olbrzymie na ówczesne czasy pieniądze (od 4 tys. dolarów do 17 tys. dolarów) na działalność szpiegowską i agitacyjną.
Sowieckie GRU montowało sieci wywiadu w każdym z okręgów korpusu. Oddzielne sieci szpiegowskie usiłowało ulokować w środowisku cywilnym sowieckie OGPU i jego następcy - NKGB i NKWD. W Polsce działały sowieckie grupy dywersyjne. Większość nasyłanych przez granicę grup wyłapywał Korpus Ochrony Pogranicza. Niektóre docierały do celu. 3 maja 1923 r., podczas uroczystości rocznicowych na placu Saskim w Warszawie, planowano zamach na Józefa Piłsudskiego. 13 października tego roku dwóch komunistów, oficerów WP, wysadziło składy amunicji w Cytadeli Warszawskiej.
Istotną rolę w zwalczaniu sowieckiej agentury i propagandy odegrał Józef Mitzenmacher, wysoki funkcjonariusz Komunistycznej Partii Polski. W pisanych pod pseudonimem publikacjach demaskował kłamstwa komunistycznej propagandy.

Służba Rzeczypospolitej
Już od 1922 r. kontrwywiad wykrył pierwsze siatki niemieckiej organizacji wywiadowczej Nunia, a później Abwehry. Po dojściu Hitlera do władzy penetracja niemiecka w Polsce nasilała się, przyjmując od jesieni 1938 r. wielkie rozmiary. W roku 1926 rozbito siatkę szpiegów ukraińskich, kierowanych przez Dymitra Wołoszczuka. Znaleziono 14 mikrofilmów, a nawet plan mobilizacyjny Departamentu X Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Sąd skazał 24 osoby. W 1927 r. Abwehra pracowała nad jednym z naszych generałów, aby samowolnie zajął Wolne Miasto Gdańsk. Byłaby to, oczywiście, prowokacja, która miała skompromitować Polskę. W 1932 r. rozbito na Pomorzu siatkę niemiecką, kierowaną przez byłego oficera wywiadu WP Józefa Gryfa Czajkowskiego.
W latach 1925-1927 kontrwywiad sprzedał Abwehrze 178 kompletów fałszywych dokumentów, m.in. planów mobilizacyjnych korpusów. Przez kilka lat kontrwywiad prowadził podrzuconego Abwerze w Gdańsku oficera o nazwisku Czapiewski. Każdego roku kierowano do sądów kilkadziesiąt spraw o szpiegostwo na rzecz Niemiec. O skali sowieckich działań szpiegowskich świadczy fakt, że w latach 1927-1932 zidentyfikowano czterokrotnie więcej szpiegów pracujących dla ZSRR niż dla Niemiec. Tylko w 1924 r. przeprowadzono 544 rozprawy o szpiegostwo, z czego 389 dotyczyło agentury ZSRR. W okresie 1929-1939 kontrwywiad wykrył aż 4 tys. wypadków szpiegostwa, czyli średnio ponad 400 rocznie. Oceniano, że sowiecka agentura w 65 proc. bazowała na mniejszościach narodowych.
Kontrwywiad ponosił także porażki. Mimo porażek osiągnięcia "dwójki" były jednak imponujące. Tylko kilkaset osób z bardzo nieliczną liczbą tajnych informatorów potrafiło gromadzić przydatne dla bezpieczeństwa państwa polskiego informacje, skutecznie blokować próby rozsadzania Polski od wewnątrz oraz chronić armię i instytucje państwowe przed obcą penetracją.
Okładka tygodnika WPROST: 7/2007
Więcej możesz przeczytać w 7/2007 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 1
  • [email protected] IP
    PRAWDZIWI PATRIOCI... nie to co dziś...sitwa lemingów-pieniaczy.

    Czytaj także