Nowe rozdanie w obozie władzy

Nowe rozdanie w obozie władzy

Jarosław Kaczyński
Jarosław Kaczyński / Źródło: Newspix.pl / IRENEUSZ PLUCINSKI
Powrót prezesa ze szpitala na Nowogrodzką oznacza wzmocnienie pozycji Mateusza Morawieckiego. Premier coraz poważniej myśli o autorskiej rekonstrukcji rządu.

W szpitalu MON przy ul. Szaserów prezes PiS zajmował dwie sale. W jednej leżał jako pacjent, w drugiej działał jako lider partii rządzącej. Stworzono w niej swoisty polowy sekretariat Jarosława Kaczyńskiego. Gdy się okazało, że lekarze muszą zająć się leczeniem zakażenia bakteryjnego, które spowodowało stan zapalny w kolanie, a więc hospitalizacja potrwa dłużej, niż się spodziewano, Nowogrodzka poniekąd przeniosła się na Szaserów. – Od pewnego czasu na Szaserów codziennie pracowała nawet pani Barbara Skrzypek, szefowa sekretariatu prezesa PiS – mówi nasz informator. – W pewnym momencie drzwi do prezesa praktycznie się nie zamykały – dodaje. W szpitalu odwiedzali go m.in. Joachim Brudziński, Mariusz Błaszczak i Jarosław Gowin.

Przed posiedzeniem rządu do „gabinetu” prezesa w szpitalu przy Szaserów przyjechał też Mateusz Morawiecki. Premier spędził na rozmowie z Kaczyńskim pięć godzin. Mimo że Kaczyński miał zapewnioną dobrą opiekę medyczną, korzystał też z porad Janiny Goss, przyjaciółki i działaczki PiS. Oprócz tego, że Goss zajmuje się finansami i prawem (jest członkiem Rady Nadzorczej PGE), od lat amatorsko para się medycyną niekonwencjonalną. – Już wcześniej przynosiła mu mikstury własnego pomysłu i odciągające promieniowanie kasztany. Tym razem dostarczała mu zioła – opowiada osoba z otoczenia prezesa. W pewnym momencie prezes musiał się zająć nie tylko swoim zdrowiem, ale też popadającą w tarapaty partią. Przełomem była sprawa posła Stanisława Pięty. Katolicki, ultrakonserwatywny parlamentarzysta, który często wypowiadał się w obronie tradycyjnych wartości rodzinnych, wdał się bowiem w romans z działaczką PiS. Ponieważ wywoływało to coraz większy kryzys wizerunkowy w obozie władzy, Jarosław Kaczyński postanowił zainterweniować osobiście. To on podjął decyzję o zawieszeniu parlamentarzysty w prawach członka partii i odwołaniu z komisji sejmowych. Z kolei „Dziennik Gazeta Prawna” napisał, że w czasie pobytu w szpitalu Kaczyński podjął decyzję o odmrożeniu prac nad ustawą o dekoncentracji kapitału zagranicznego w mediach. Później jednak temu zaprzeczono.

Dobry Morawiecki

W piątek po południu Jarosław Kaczyński wyszedł ze szpitala. Podobno – jeśli będzie trzeba – wróci tam w wakacje, kiedy życie polityczne nieco się uspokoi. Jeśli nie będzie potrzeby hospitalizacji, ma być leczony ambulatoryjnie. Choroba Kaczyńskiego spowodowała kryzys i tarcia w obozie władzy. A przy okazji – wyraźne przetasowania. Według naszych informacji wzmacnia się pozycja Mateusza Morawieckiego. W czasie ostatnich rozmów ze współpracownikami Kaczyński podkreślał, że szef rządu dobrze sobie radzi na stanowisku. – Prezes przekonywał, że Morawiecki poprawił relacje Polski z Brukselą oraz zmniejszył poziom emocji między rządem a Komisją Europejską – mówi nasz informator. – Prezes uważnie obserwuje Morawieckiego od momentu, gdy ten stanął na czele rządu. Doszedł do wniosku, że nowy premier mu nie zagraża. Nie buduje sobie sprzymierzeńców w partii ani nie wyrasta na lidera obozu, a jednocześnie jest lojalny – mówi nasz informator.

Krok premiera

Szef rządu zdaje sobie sprawę, że jego pozycja wzrasta. Dlatego rozmawiał z prezesem o rekonstrukcji rządu, która wydaje się już przesądzona. Najczęściej mówi się o dymisji ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego oraz ministra rolnictwa Krzysztofa Jurgiela. To dwie osoby, których odejście ma być już pewne. Ma do niego dojść jesienią, po wyborach samorządowych. Tchórzewski od początku miał trudności ze współpracą z Morawieckim. – Nie ma między nimi chemii. Wciąż konfliktowali się o zakres swoich kompetencji – mówi rozmówca z PiS. Do czasu, aż ministrowi energii tydzień temu premier odebrał uprawnienie głównego akcjonariusza koncernów paliwowych PKN Orlen i Grupy Lotos. Konflikt między premierem Morawieckim a Krzysztofem Tchórzewskim miał dotyczyć kluczowych rozbieżności strategii łączenia obu gigantów paliwowych, ale istotne było też zapowiadane przez ministra Tchórzewskiego włączenie Orlenu w projekt atomowy i wizja, że Orlen wyłożył na ten cel przynajmniej część pieniędzy.

Przeciwny temu był również Daniel Obajtek, prezes Orlenu. Przejęcie nadzoru nad Orlenem i Lotosem daje premierowi Mateuszowi Morawieckiemu możliwość wymiany części rady nadzorczej. – Morawiecki zabrał Tchórzewskiemu wszystkie zabawki. Jego stanowisko straciło sens – mówi jeden z naszych informatorów. I zdradza, że minister energii postawił jeden warunek przed swoją przyszłą dymisją. – O jego odejściu z rządu opinię publiczną ma osobiście poinformować prezes PiS. Jarosław Kaczyński obiecał to Tchórzewskiemu – opowiada nasz informator. Z kolei Krzysztof Jurgiel może odejść z rządu pod pretekstem startu do europarlamentu. – Tak naprawdę od dawna był na cenzurowanym. O jego dymisji mówiło się przy poprzedniej rekonstrukcji rządu. Ale Kaczyński nie mógł ulegać naciskom opozycji, która domagała się usunięcia go ze stanowiska – mówi polityk PiS. Teraz usunięcia ze stanowiska Krzysztofa Jurgiela chcą też rolnicy związani z rolniczym OPZZ, którzy protestowali pod siedzibą PiS. Żądali wypłaty odszkodowań i rekompensat wszystkim rolnikom poszkodowanym od 2014 r. z powodu afrykańskiego pomoru świń (ASF) i odstąpienia od wygaszania produkcji trzody chlewnej. Ich zdaniem minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel nie chroni należycie interesów rolników i „nie radzi sobie z ich problemami”.

Euroexodus

Spośród członków Rady Ministrów, nie tylko Jurgiel ma odejść pod pretekstem eurowyborów. – Rozważne są dzisiaj dwa warianty rekonstrukcji – mówi osoba z otoczenia Jarosława Kaczyńskiego. – Mała, która dotknie dwóch polityków na jesieni, i duża, szersza, związana z eurowyborami – dodaje. Z rządu w następnej kolejności mają bowiem odejść czołowi politycy, którzy mają startować do europarlamentu. Wśród nich – według naszych informacji – kluczowe osoby, takie jak wicepremier ds. społecznych Beata Szydło, szefowa MEN Anna Zalewska oraz minister odpowiedzialna za pomoc humanitarną – Beata Kempa. Najwięcej emocji budzi pomysł, by gabinet Morawieckiego opuścił Zbigniew Ziobro.

Z czym się on wiąże? Dziś za sprawą polepszających się wewnętrznych sondaży Patryka Jakiego, kandydata na prezydenta Warszawy, coraz silniejszym ugrupowaniem w obozie Zjednoczonej Prawicy staje się Solidarna Polska. – Kaczyński nie spodziewał się, że Jaki może rzeczywiście wygrać wybory, tymczasem teraz okazuje się, że nawiązuje równą walkę z Rafałem Trzaskowskim. Jeśli rzeczywiście młody polityk od Ziobry zostanie prezydentem stolicy, wpływy ministra sprawiedliwości i jego ludzi wzrosłyby na tyle, że stałby się realnym zagrożeniem dla Jarosława Kaczyńskiego – mówi nasz informator. I twierdzi, że właśnie dlatego prezes PiS chce odesłać Ziobrę do Brukseli. Zresztą, jak napisała Wirtualna Polska, PiS już sondował ministra sprawiedliwości w sprawie startu do Parlamentu Europejskiego. – Otoczenie prezesa przekonuje go, żeby pozbył się Ziobry, bo ten będzie pierwszym, który skoczy mu do gardła, kiedy Jarosław Kaczyński nie będzie przy swoim stanie zdrowia mógł dalej prowadzić partii – mówi nasz rozmówca. Inny jednak dodaje, że to tylko intrygi. – Jest grupa osób, która próbuje zaszkodzić Ziobrze. Obwiniają go za zamieszanie z sądami i IPN – mówi polityk PiS. Inna sprawa, że Ziobro rozważa start do Parlamentu Europejskiego z własnej woli. – Tu już wszystko zrobił, poobsadzał stanowiska swoimi ludźmi, przeprowadził reformy. Co miałby robić kolejne lata w resorcie sprawiedliwości? – pyta retorycznie osoba z PiS.

Porządkowanie partii

Profesor Norbert Maliszewski z UKSW uważa, że wybory do Parlamentu Europejskiego będą okazją dla Jarosława Kaczyńskiego, by uporządkować partię. – Beata Szydło nie ma już tak dużego poparcia jak kiedyś, więc nie jest już potrzebna Jarosławowi Kaczyńskiemu w kraju. Może być lokomotywą na krakowskiej jedynce do europarlamentu jako była premier. Ewentualny start Zbigniewa Ziobry w wyborach europejskich jest dla niego sygnałem ostrzegawczym ze strony Jarosława Kaczyńskiego, że jeśli się nie podporządkuje, odejdzie z krajowej polityki – uważa Maliszewski. Do europarlamentu mają też startować inni czołowi politycy PiS tacy jak Anna Zalewska we Wrocławiu i Witold Waszczykowski w Łodzi. Stratować może też Elżbieta Witek, była szefowa gabinetu Beaty Szydło. Zdaniem Jarosława Flisa, profesora UJ, wybory do Parlamentu Europejskiego są kuszące dla czołowych polityków PiS. – Pięć lat w Brukseli, dobre warunki finansowe, mało stresu.

Znani politycy PiS są wystawieni na te pokusy – mówi prof. Flis. Kolejnym powodem, dla którego Jarosław Kaczyński chce wystawić w wyborach do Parlamentu Europejskiego znanych polityków PiS, jest obawa przed silną listą opozycji. Już teraz w sejmowych kuluarach słychać, że Platforma chce stworzyć „listy byłych premierów”, na których miałyby widnieć nazwiska byłych premierów wspomagane przez Bronisława Komorowskiego: Ewy Kopacz, Jerzego Buzka. Taki pomysł ma Grzegorz Schetyna. Ale o wiele bardziej niż takim scenariuszem politycy PiS martwią się dochodzącymi z Brukseli sygnałami, że Donald Tusk chce stanąć na czele nowego politycznego projektu. – Tusk sam by nie kandydował do Parlamentu Europejskiego, a jedynie patronował „projektowi europejskiemu”, który może powstać na wybory – mówi znajomy szefa Rady Europejskiej. Kto miałby się znaleźć na listach „projektu europejskiego”? Ludzie ze środowisk Platformy Obywatelskiej, Nowoczesnej, PSL i lewicy. – To może być walka prawica kontra reszta świata – mówi polityk PO. Dlatego w wyborach europejskich Jarosław Kaczyński musi postawić na sprawdzonych ludzi. A popularne nazwiska ciągną listy. Czasem jak lokomotywa, czasem jak odkurzacz. Beata Szydło w okręgu chrzanowskim osiągnęła bardzo dobry wynik. Zresztą europarlament nie musi być miejscem zapomnienia dla polityka. Przykład Andrzeja Dudy pokazał, że można się wybić w każdej chwili.

Mocniejszy Premier

Jarosław Kaczyński liczy, że po kryzysie spowodowanym protestem niepełnosprawnych oraz kłopotami wizerunkowymi posła Pięty notowania PiS zaczną się wzmacniać. A to za sprawą dobrych wyników gospodarczych. To kolejny czynnik, który wzmacnia Morawieckiego. – Gospodarka zawsze była mocną stroną tego rządu, ale w sferze komunikacji nie potrafiono uczynić z tego atutu. Morawiecki jako finansista i bankowiec jest bardziej przekonujący w sprawach gospodarczych niż premier Szydło – mówi dr Bartłomiej Biskup z Instytutu Nauk Politycznych UW. A nasz informator z PiS dodaje: – Jarosław Kaczyński nie zna się na gospodarce. Ona go nie interesuje. Chce tylko, żeby wszystko się zgadzało i były pieniądze na 500 plus. Morawiecki kreśli prezesowi wizje rozwoju gospodarczego Polski, a prezes jest spokojny, że wszystko jest pod kontrolą – twierdzi. Paradoks sytuacji polega na tym, że pozycję Morawieckiego wzmocnił nawet protest niepełnosprawnych. O ile premier spotkał się z protestującymi, nie przyszła do nich Beata Szydło, która formalnie jest odpowiedzialna w rządzie za kwestie społeczne. I to na nią spadła zasadnicza fala krytyki. – Pokazała swoją słabość w konfrontacji z Morawieckim. To świadczy o dobrej pozycji premiera – mówi dr Bartłomiej Biskup. Zdaniem politologa Mateusz Morawiecki wyraźnie nabiera doświadczania jako polityk, a dzięki temu w przyszłości może prowadzić więcej gier wewnętrznych. Chociaż obecnie nie ma po swojej stronie baronów PiS-owskich i siły w partii, to próbuje budować sobie pozycję polityczną. Czy na tyle, by kiedyś zostać następcą Kaczyńskiego? – Trochę ciężko wybić się na lidera przy Jarosławie Kaczyńskim, ale nie ma rzeczy niemożliwych – ocenia prof. Jarosław Flis. – Angela Merkel, kiedyś nazywana jedynie córką Kohla, zrobiła karierę znacznie większą niż jej mentor. Jedno jest pewne: po pół roku kierowania rządem nie jest premierem technicznym. g © Wszelkie prawa zastrzeżone

Współpraca: SUPGREG

Okładka tygodnika WPROST: 24/2018
Więcej możesz przeczytać w 24/2018 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także