Wielki mecz Putina

Wielki mecz Putina

Władimir Putin
Władimir Putin / Źródło: Wikimedia Commons / Kremlin.ru/CC BY 4.0
Piłkarskie mistrzostwa świata mają pokazać, że Rosja rośnie w siłę i odnosi same sukcesy. Zmaganiom sportowym towarzyszą polityczne.

W tegorocznym mundialu wcale nie chodzi o piłkę nożną ani narodową dumę, związaną nieodłącznie ze sportowymi emocjami. Kreml zręcznie używa mistrzostw do poprawienia nastrojów społecznych w samej Rosji i poprawienia swojej pozycji w świecie. Dlatego też wszystko z tej okazji jest największe. Mamy największy w historii mistrzostw świata w piłce nożnej budżet, przekraczający 50 mld dolarów. Towarzyszy mu jak zwykle rekordowa korupcja, wyceniana przez Transparency International na 15 mld dolarów, ale tutaj akurat Rosja osiągnęła pewien postęp. W czasie olimpiady w Soczi przy podobnym budżecie rozkradziono od 25 do 30 mld dolarów. Padł też rekord kosztów mistrzostw w przeliczeniu na jednego widza, które są dwa razy droższe od poprzednich w Brazylii. Kto by się jednak przejmował widzami, gdy w grę wchodzą ważniejsze sprawy niż sport. Przecież gdyby mierzyć mistrzostwa wyłącznie w kategoriach ekonomicznych i sportowych, to jaki jest np. sens budowania w Kaliningradzie stadionu o szumnej nazwie Arena Bałtika? Ale nie o racjonalne przesłanki tutaj chodzi, tylko o symbolikę. A symbolika jest taka, żeby pokazać światu, że otoczony przez należące do NATO i UE Polską i Litwę obwód kaliningradzki był i na zawsze będzie rosyjski. Oczywiście nikt przy zdrowych zmysłach tego nigdzie nie kwestionuje. Tyle że Moskwa musi pokazać, że utrzymanie bytu ekonomicznego tej enklawy nie jest zagrożone, mimo że z powodu sankcji nałożonych przez UE na Rosję po inwazji na Ukrainę Kaliningrad został odcięty biznesowo od sąsiadów. Świetnie do niedawna prosperujący obwód jest obecnie całkowicie uzależniony od dotacji z Moskwy. Wybudowanie stadionu jest także nagrodą dla oligarchy Arasa Agałarowa i jego firmy budującej Arenę Bałtika. Agałarow zasłużył się Kremlowi m.in. tym, że w 2013 r., organizując w Moskwie wybory Miss Universe, zaprosił tam Donalda Trumpa. Domniemania dotyczące tego, co sfotografowały wtedy rosyjskie służby, są ważnym elementem kampanii podkopującej wiarygodność obecnego prezydenta USA.

Okładka tygodnika WPROST: 24/2018
Artykuł jest zamknięty
Więcej możesz przeczytać w 24/2018 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także