Niedyskrecje parlamentarne

Niedyskrecje parlamentarne

PRZY OKAZJI NOWELIZACJI USTAWY O IPN W PIS MOŻNA USŁYSZEĆ, ŻE PREZES TRYBUNAŁU KONSTYTUCYJNEGO JULIA PRZYŁĘBSKA ZAWIODŁA W TEJ SPRAWIE. – Trybunał miał dać wykładnię odnośnie tej ustawy w kwietniu, a tymczasem w czerwcu pani prezes zapowiedziała, że w sierpniu zostanie przedstawiony termin rozprawy. Czyli czekaj tatka latka – mówi polityk PiS. I dodaje, że jeżeli Przyłębska zawiodła w tej sprawie, to może zawieść i w następnych.

LEDWIE POPRAWILIŚMY NASZE STOSUNKI ZE STANAMI ZJEDNOCZONYMI, DZIĘKI NOWELIZACJI USTAWY O IPN WŁAŚNIE, a już marszałek Sejmu Marek Kuchciński zrobił przykrość ambasadorowi USA w Polsce, bo zarządził głosowaniaakurat w czasie, gdy w ambasadzie odbywał się bankiet z okazji Dnia Niepodległości, czyli na czwartkowy wieczór w ubiegłym tygodniu. – W rezultacie na amerykańskich salonach brylowały takie przebrzmiałe gwiazdy, jak Andrzej Olechowski czy Ryszard Kalisz, a ważni politycy PiS siedzieli w Sejmie na głosowaniach – opowiada polityk Zjednoczonej Prawicy.

Z KOLEI OPOZYCJA TWIERDZI, ŻE GŁOSOWANIA W SEJMIE, które odbyły się we wtorek, zostały zarządzone tylko po to, żeby politycy partii opozycyjnych nie mogli wziąć udziału w demonstracji pod Sądem Najwyższym. Ale chyba się bardzo z tego powodu nie martwili, bo posłanka Joanna Lichocka z PiS uwieczniła na zdjęciach, jak kwiat polityków PO ogląda mecz Anglia – Kolumbia zamiast uczestniczyć w debacie nad odwołaniem marszałka Kuchcińskiego, która zresztą odbywała się na ich wniosek, lub choćby pójść na demonstrację w sprawie wolnych sądów.

– OPOZYCJA KRZYCZY, ŻE JEST ZAMACH NA WOLNE SĄDY, ŻE JEST WPROWADZANY REŻIM I WZYWA NA DEMONSTRACJĘ, a sama siedzi przed telewizorem i ogląda meczyk – śmieje się Lichocka. Posłowie PO twierdzą, że oglądali mecz w przerwie między obradami a głosowaniami. I że to marszałek uziemił ich w Sejmie, a więc nie mogli pójść na demonstrację. I tak oto zamiast o wolne sądy PO spiera się z Lichocką o przerwę w obradach.

DZIAŁALNOŚĆ PIS MA PRZEMOŻNY WPŁYW NIE TYLKO NA SĄDY, SZKOŁY, UCZELNIE, ALE NAWET NA KOŚCIÓŁ KATOLICKI. Oto Ministerstwo Kultury przekazało spory zastrzyk pieniędzy na muzeum Jana Pawła II mieszczące się na terenie Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie. A potem sowite dofinansowanie dostał ojciec Tadeusz Rydzyk na identyczne muzeum w Toruniu. Nazwy obu placówek, oczywiście, są różne, ale obie zajmują się papieżem Janem Pawłem II. – W otoczeniu abp. Kazimierza Nycza, metropolity warszawskiego, decyzję o dotacji dla ojca Rydzyka przyjęto bardzo negatywnie, jako wotum nieufności wobec muzeum w Świątyni Opatrzności Bożej – mówi polityk PiS. – Ale gdy ojciec Rydzyk żąda pieniędzy, to je dostaje.

A TYMCZASEM W BRUKSELI JEAN-CLAUDE JUNCKER, PRZEWODNICZĄCY KOMISJI EUROPEJSKIEJ, zdecydował się pozwać Polskę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Strasburgu. Chodzi oczywiście o nowe przepisy o Sądzie Najwyższym, które nie podobają się Brukseli. Początkowo Juncker był przeciwny skierowaniu sprawy do Trybunału, ale przekonał go do tego nasz człowiek, Donald Tusk, szef Rady Europejskiej. – Był moment, że Juncker się wahał, ale Tusk go przekonał, żeby nie odpuszczał w sprawie Polski – mówi polityk Platformy Obywatelskiej pracujący w Brukseli.

OFICJALNIE O SYTUACJI WOKÓŁ SĄDU NAJWYŻSZEGO DONALD TUSK POWIEDZIAŁ: „Polacy zasługują na niezależne sądownictwo. Niezależne sądownictwo sprzyja zawsze obywatelom, może nie zawsze władzy, ale dla obywateli jest to jedyna gwarancji wolności i praw. Moja generalna uwaga będzie zawsze taka sama, ten, kto wspiera i chroni niezależne sądownictwo, ten pomaga Polakom, a ten, kto atakuje lub chce podważyć niezależne sądownictwo, szkodzi Polakom”. To zgrabne słowa, ale druga strona też potrafi zgrabnie prawić. I może przekonać wyborców, że w gruncie rzeczy było to działanie przeciwko Polsce.

GRZEGORZ SCHETYNA, LIDER PO, PRZY KAŻDEJ MOŻLIWEJ OKAZJI STARA SIĘ PRZEKONAĆ LECHA WAŁĘSĘ, BY POPIERAŁ PLATFORMĘ OBYWATELSKĄ w czasie kampanii samorządowej. Na razie była głowa państwa wspiera jedynie swojego syna Jarosława w walce o fotel prezydenta Gdańska. – Schetyna kilka razy rozmawiał z Wałęsą. A Wałęsa, jak to on, odwróci się i zapomina, z kim i o czym przed chwilą mówił – śmieje się polityk Platformy.

NIE TYLKO Z LECHEM WAŁĘSA STARA SIĘ DOGADAĆ PRZEWODNICZĄCY PO, ale i z lewicą, a dokładniej z regionalnymi działaczami lewicy. – Schetyna robi to za plecami Włodzimierza Czarzastego. W regionach przekonuje lewicowych działaczy, żeby kandydowali z koalicyjnych list PO-Nowoczesna. Kilku z nich zdecydowało się na to we Wrocławiu – opowiada lewicowy polityk.

KILKA TYGODNI TEMU PISAŁYŚMY, ŻE MIĘDZY WŁODZIMIERZEM CZARZASTYM A GRZEGORZEM SCHETYNĄ doszło do rozmowy, podczas której miała paść propozycja, by SLD poparło w wyborach na prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego. Tak się jednak nie stało i Sojusz po kilku próbach znalezienia swojego kandydata wystawił Andrzeja Celińskiego. Co poróżniło Schetynę i przewodniczącego SLD? – Czarzasty nie chciał kandydować z koalicyjnej listy, którą proponował Schetyna, dlatego do porozumienia nie doszło – zdradza lewicowy polityk.

DO WZIĘCIA UDZIAŁU W WYBORACH NA PREZYDENTA WARSZAWY BYŁA NAMAWIANA TEŻ BARBARA NOWACKA. Nie chciała jednak przyjąć tej propozycji. – Baśka powiedziała, że nie będzie startowała, bo nie wygra. Nastawia się na wybory europejskie – mówi nasz rozmówca. I twierdzi: – Prawdziwą kampanię zaczniemy dzień po wyborach samorządowych. Wtedy będziemy rozmawiać z innymi młodymi liderami lewicy. Niestety do wyborów samorządowych lewica idzie rozsypana. Jesteśmy dziś jak prawica w latach 90.

Okładka tygodnika WPROST: 28/2018
Więcej możesz przeczytać w 28/2018 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0