Szydło na aucie

Szydło na aucie

Wicepremier Beata Szydło
Wicepremier Beata Szydło / Źródło: Newspix.pl / TEDI
Wicepremier została zmarginalizowana nie tylko w krajowej polityce. Oddala się też perspektywa objęcia przez nią prestiżowego stanowiska unijnego komisarza.

Jeszcze pod koniec ubiegłego roku politycy Zjednoczonej Prawicy otwarcie mówili, że przed ustępującą wtedy z funkcji premiera Beatą Szydło otwierają się właśnie drzwi do międzynarodowej kariery. Scenariusz objęcia przez nią funkcji unijnego komisarza kreślił w rozmowie z Polskim Radiem poseł PiS Marcin Horała. Wtórował mu wicepremier Jarosław Gowin, tłumacząc, że to naturalne, że byli premierzy są pretendentami do tego typu funkcji.

Premier na językach

Z naszych informacji wynika jednak, że ten scenariusz jest coraz bardziej wątpliwy.Wpływowy polityk PiS, członek rządu: – Jej kandydatura niesie ryzyko burzliwej konfrontacji, a nawet kompromitacji na forum europejskim – mówi. Chodzi o to, że nominacje komisarzy poddawane są głosowaniu, najpierw przez członków Komisji, której ma przewodzić kandydat, a następnie jeszcze przez Parlament Europejski. – Szydło kojarzy się z reformą sądownictwa, która doprowadziła do kryzysu w naszych relacjach z Unią Europejską i uruchomienia procedur związanych z naruszeniem unijnego prawa, dlatego można spodziewać się, że jej kandydatura zostałaby odrzucona. To byłby dotkliwy cios nie tylko dla niej, ale też dla całej partii – słyszymy. Nasz rozmówca dodaje, że decyzja o ewentualnym wystawieniu jej kandydatury będzie się wiązała się z rozkładem sił w nowym Parlamencie Europejskim. – Obserwując wyniki wewnętrznych wyborów w poszczególnych krajach UE, spodziewamy się umocnienia frakcji konserwatywnej kosztem liberałów. Jednak raczej trudno liczyć na to, że będą oni dominującą siłą w nowym europejskim parlamencie – tłumaczy. Europoseł Platformy twierdzi, że słyszał o wstępnych, sondażowych rozmowach na temat kandydatury Szydło do Komisji Europejskiej.

Podobno wypadły fatalnie. – Nie ma mowy, by unijni politycy zaakceptowali kogoś, kto dawał twarz dewastacji wymiaru sprawiedliwości – mówi w rozmowie z „Wprost”. Jego zdaniem na przeszkodzie w objęciu teki komisarza przez Beatę Szydło stoi jeszcze jeden prozaiczny fakt: brak znajomości angielskiego. – Nie można zasiadać w Komisji Europejskiej bez znajomości tego języka – mówi stanowczo. Ale to nie musi być problem. Wiadomo, że Szydło porozumiewa się po angielsku, a dodatkowo od jakiegoś czasu uczy się tego języka. Od grudnia 2015 r., jeszcze jako premier, pobierała regularne lekcje opłacane przez Kancelarię Prezesa Rady Ministrów. –Pani premier nieźle sobie radzi, jeśli chodzi o język angielski, i w bezpośrednich relacjach z politykami, którzy do nas przyjeżdżają, i wielokrotnie w tym języku się porozumiewa – mówił ówczesny rzecznik rządu Rafał Bochenek. Ona sama mówiła wtedy dziennikarzom: – Znam francuski i angielski wystarczająco na moje potrzeby. Potwierdza to jeden z polityków PiS. – Rzeczywiście, jej angielski jest całkiem dobry, słyszałem, że sobie radzi – mówi polityk partii rządzącej.

Polityczne grillowanie

Stronnicy Szydło przyznają, że była premier wciąż mocno przeżywa skutki politycznej awantury, jaka rozpętała się w związku z ujawnieniem wynagrodzeń i nagród dla członków jej rządu. – Jest mocno poobijana po tej aferze. Najbardziej dotknęła ją świadomość, że część niekorzystnych dla niej informacji musiała wypływać od jej partyjnych kolegów czy wręcz byłych bliskich współpracowników – słyszymy od polityka PiS. Tak miało być z informacją na temat wydatków kancelarii premiera na makijażystów, które przekroczyły 160 tys. zł. Według naszego informatora Szydło ma poczucie, że polityczna burza wokół nagród celowo była podsycana przez jej wewnątrzpartyjnych przeciwników, by jej grillowanie trwało jak najdłużej. – Temat można było zamknąć w tydzień, trwało to dwa miesiące – mówi nasz rozmówca. Szydło ostatnio musiała rozstać się z jeszcze jedną koncepcją, która miała na celu wzmocnienie jej międzynarodowej pozycji. Przed tygodniem napisaliśmy, że była premier miała ambicje stanąć na czele Międzynarodowej Rady Oświęcimskiej.

W sierpniu premier Mateusz Morawiecki ma wskazać nowego przewodniczącego tej rady na kolejną kadencję. Ambicje Szydło spaliły na panewce, gdyż – jak się okazało po wstępnych konsultacjach międzynarodowych – jej kandydatura zostałaby odebrana jako upolitycznienie tego ciała. Na razie jednak wciąż aktualny jest wariant, w którym Beata Szydło wystartuje w wyborach do europarlamentu z pierwszego miejsca krakowskiej listy. Przed kilkoma tygodniami sama zainteresowana przyznała, że rozważa taki scenariusz. Skoro już wiadomo, że nie będzie komisarzem, PiS zaczyna wstępnie szukać dla niej innego wysokiego stanowiska. Jak nam powiedział jeden z polityków PiS, w grę wchodzi posada wiceprzewodniczącej Parlamentu Europejskiego (obecnie jest 14 takich stanowisk), kwestora (w PE jest ich pięciu, odpowiadają za kwestie administracyjno-finansowe) lub szefa jakiejś komisji Parlamentu Europejskiego. g

© Wszelkie prawa zastrzeżone

Okładka tygodnika WPROST: 29/2018
Więcej możesz przeczytać w 29/2018 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0