Wiara i cała reszta, czyli jezuicki poradnik świąteczny

Wiara i cała reszta, czyli jezuicki poradnik świąteczny

Na szczęście rady udzielane przez księży nie u wszystkich cieszą się uznaniem. Mimo to proponuję krótki bożonarodzeniowy poradnik: „Jak stać w świątecznym rozkroku i nie upaść na głowę”.
TEKST ks. Michał Zalewski

Jak na mój gust, to święta w ogóle nie są potrzebne. Co roku obchodzimy to samo i nie bardzo wiem po co” – takim tekstem poczęstowała mnie ostatnio znajoma. I muszę przyznać, że ani trochę się jej nie dziwię. Święta mogą się znudzić, zbrzydnąć i stracić cały swój urok. O ich wymiarze duchowym nawet nie wspomnę – trzeba być religijnym akrobatą, żeby w całym tym grudniowym zamieszaniu nie zapomnieć o kilku krótkich fragmentach z Ewangelii. Okres bożonarodzeniowy potrafi sponiewierać. Porządne ogarnięcie sytuacji wymaga często kondycji fizycznej na miarę rekordów olimpijskich. Złoty medal dla tych, którym nie uruchomi się tryb frustracji, zmęczenia i nerwu na wszystko dokoła.

Za tym organizacyjno-zakupowym maratonem kryje się jednak znacznie ciekawsza rozgrywka. Jest nią przeciąganie liny pomiędzy religią, tradycją a popkulturą. Trochę ponad naszymi głowami, a mimo to z wyraźnym wpływem na życie. Nie ułatwia to sytuacji, bo ostatecznie lądujemy na przecięciu wszystkich trzech, nie bardzo wiedząc, o co nam w tych świętach chodzi. Żeby choć trochę oswoić tę kulturową schizofrenię, proponuję krótki bożonarodzeniowy poradnik, czyli „Jak stać w świątecznym rozkroku i nie upaść na głowę”. Wiem, że rady udzielane przez księży nie u wszystkich cieszą się uznaniem (na szczęście!). Mogę jednak zapewnić, że „księżowskie” doświadczenie nie różni się aż tak bardzo od „normalnego”. Zapraszam więc do krótkiej lektury. Z góry ostrzegam, że nie wszystko będzie w niej śmiertelnie poważne.

Rada pierwsza

CO ROBIĆ, GDY W GALERII GRAJĄ „LAST CHRISTMAS”?

LATA TEMU, W PEWNE ZIMOWE ŚWIĘTA GEORGE MICHAEL oddał swoje serce w niewłaściwe ręce. I świat musi o tym słuchać do dzisiaj. Jednak cały fun polega na tym, że – choć nikt się do tego nie przyzna – wszyscy ten kawałek lubią, tak samo jak pozostałe popkolędy grane w galeriach handlowych. Same galerie w tym czasie to jedno wielkie święto i spektakl dla oczu. Choinkowo-reniferowe instalacje, śnieżne łańcuchy, bombki i banda mikołajów – z każdej strony spada na nas deszcz bożonarodzeniowego kiczu. Od czasu do czasu pojawia się głos tradycyjnego katolickiego oburzenia – że przecież nie o to chodzi, że banał i komercja, że się wszyscy zamieniamy w konsumpcyjne zombie. No cóż, powiedzieć, że w Bożym Narodzeniu nie chodzi o zakupy i ciepłe piosenki, nie jest jakimś odkryciem Ameryki. Tak naprawdę wszyscy to dobrze wiemy. Nie znaczy to jednak, że mamy się zbiorowo obrażać na świąteczną kulturę masową. W pewnym sensie daje nam ona nowoczesną wersję adwentu, który przecież – zgodnie z tradycyjną definicją – ma być czasem radosnego oczekiwania. Jeśli galeria handlowa mi przypomni, że nadchodzą święta, to jestem jej za to tylko wdzięczny. I nawet jakiś prezent dla znajomych kupię.

akcję odbić od dna i znowu pociągnąć. Jedna rzecz na pewno się nie zmieniła – dalej jest mnóstwo ludzi, którzy potrzebują pomocy. Byłoby katastrofą, gdyby to oni stali się ofiarami naszego wkurzenia na księdza oskarżonego o korpomobbing. Dlatego niezmiennie warto brać udział w inicjatywach, które są sprawdzonymi pośrednikami między nami a potrzebującymi. Czy jest to Szlachetna Paczka, czy Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy – właśnie tam znajdzie potwierdzenie nie tyle nasze praktyczne chrześcijaństwo, ile po prostu zwykła przyzwoitość.

Rada druga

CZY STAĆ W KOLEJCE DO KONFESJONAŁU?

PRZED BOŻYM NARODZENIEM POLAKÓW RUSZA SUMIENIE, więc tłumnie ruszają do konfesjonałów. Mimo że jest to sakrament, z którym ludzie mają coraz więcej problemów, wciąż wielu z niego korzysta. Okazuje się jednak, że świąteczne pospolite ruszenie często się kończy staniem w kolejce, nielekką irytacją oraz księdzem, który zmęczonym głosem powie kilka banałów, odsyłając człowieka z czystym sumieniem i mieszanymi uczuciami. Nie usprawiedliwiając księży, można ich jednak trochę zrozumieć. Kiedy wysłuchujesz 60. spowiedzi w ciągu dnia, to kreatywnością zaczynasz przypominać naszą reprezentację na ostatnim mundialu. Dlatego wszystkim katolikom, którzy chcą przeżyć ten sakrament bez komitetów kolejkowych i niewyspanych spowiedników, proponuję inny termin niż ostatni dzień przed świętami. Warto.

Rada trzecia

CO Z TĄ SZLACHETNĄ PACZKĄ?

Po AFERZE KURZ JESZCZE NIE OPADŁ, A W ustach ciągle czuć niemiły posmak. Gwiazda ks. Jacka Stryczka świeciła jasno jak mało która, więc jak już spadła z nieba, to z niezłym hukiem. I jakoś tak ciszej jest w te święta o Szlachetnej Paczce. Fundacja musiała się pewnie nieźle napocić, żeby całą

Rada czwarta

JAK OKIEŁZNAĆ PARANOJE KOLACJI WIGILIJNEJ

TE 12 POTRAW PRZY WSPÓLNYM STOLE TO CZĘSTO NAJTRUD- NIEJSZY TEST NASZEGO ŻYCIA RODZINNEGO. I wcale nie chodzi o to, że jedni wolą makówki, a inni kutię, czy też o wyciąganie ości z tego przeklętego karpia. Chodzi o to, że czasem przez cały rok się nie widzimy albo nie potrafimy na siebie patrzeć, a potem trzeba udawać miłość i rodzinne więzi. Rodzice, oczywiście, się dziwią, że ich nastoletnie dzieci najchętniej uciekłyby na święta z domu. Recepta na ten problem nie jest prosta. Żeby rodzinnie spędzona Wigilia była udana, trzeba się o nią troszczyć cały rok, a nie tylko kilka dni przed. Chwilowa „magia świąt” niczego za nas nie załatwi. A zatroszczyć się warto, bo coraz więcej młodych woli w Wigilię wybrać się ze znajomymi do pubu. Knajpki są OK. Sam w latach studenckich poznałem wszystkie w mieście. Trochę jednak szkoda tego jedynego wieczoru na kolejne piwo.

Rada piąta

CZY MÓWIĆ O POLITYCE?

JEŚLI KTOŚ CHCE ZNALEŹĆ SPOSÓB NA RODZINNĄ ROZWAŁKĘ W WERSJI HARD, nic prostszego! Wystarczy rzucić znienacka, że Kaczyński nas wszystkich pozamyka albo że Tusk wróci z Brukseli na następne wybory. I mamy przy stole armagedon. Na okrasę parę uwag o ojcu Rydzyku, żeby podminować babcię.

Nie idźmy tą drogą! Choć raz w całym roku zostawmy za sobą to nasze ciasne królestwo absurdu. Rozmawiajmy o wszystkim – serialach Netflixa i niespełnionych miłościach z liceum, kłóćmy się o Messiego i Ronaldo, o stare i nowe „Gwiezdne wojny” – ale zapomnijmy choć na chwilę o sądach i mediach, polexitach i koalicjach. To naprawdę jest wykonalne. I może się wtedy okazać, że wszyscy nawzajem mocno zyskamy w swoich oczach.

Rada szósta

CZY ZAWSZE IŚĆ NA PASTERKĘ?

NIE MA CO UKRYWAĆ – OBOK WIELKOSO- BOTNICH ŚWIĘCONEK WIGILIJNE WYJŚCIE NA PASTERKĘ jest najważniejszym w Polsce katolickim rytuałem. Nocny spacer,piękna msza, kolędy odśpiewane z mocą. No i fajnie jest, jak po tym całym obżarstwie trochę nas mrozik postawi do pionu. Ale są i tacy, których po wigilijnej imprezce nawet mrozik nie wyprostuje. Stąd mój skromny apel: Bracie katoliku! Niczego Ci nie odmawiam. Ale jeśli przegniesz z wódeczką w ten miły wieczór, to może lepiej puść sobie w domu Mazowsze i idź spać. Bo na pasterkę przychodzą ludzie, którzy chcą się pomodlić i duchowo przeżyć Boże Narodzenie. Zapach świeżo spożytego alkoholu unoszący się pod chórem i w bocznej nawie może im w tym lekko przeszkadzać.

Rada siódma

CZY WYRZUCIĆ „KEVINA” Z DOMU?

DOBRY FILM W DOBRYM TOWARZYSTWIE ZAWSZE DZIAŁA. I choć wybór w tradycyjnej telewizji, a zwłaszcza na różnych platformach, jest olbrzymi, wielu z nas uderzy w klasykę, czyli znowu wyląduje na kanapie z „Kevinem samym w domu” lub „(...) w Nowym Jorku”. Przyznaję – fajne filmy, nawet za drugim razem. Ale oglądanie ich po raz 10. to jednak lekka porażka. Wiadomo, że w święta ciągnie nas do ciepłego i rodzinnego kina (sam mam co roku fazę na Robina Williamsa) i trudno sobie wyobrazić Boże Narodzenie z Bergmanem czy von Trierem. Wszystko ma jednak swoją datę ważności. Z „Kevina” zrobiliśmy coś w rodzaju pseudorytuału. I chyba więcej w tym przyzwyczajenia niż dobrej zabawy. Szkoda czasu.

Rada ósma

CZY MÓWIĆ LUDZKIM GŁOSEM DO SĄSIADA?

WPRAWDZIE POLAK POLAKOWI WILKIEM, ALE W WIGILIĘ nawet zwierzęta mówią ludzkim głosem. Dlatego czy to po pasterce, czy już następnego dnia, podnieśmy na siebie wzrok, uśmiechnijmy się nieco i życzmy sobie nawzajem wesołych świąt. Nie musimy przy tym od razu padać w sąsiedzkie ramiona – wystarczy drobna życzliwość. Uda się raz w święta, to może potem uda się też po nich. Życzę, żeby się udało! g

© Wszelkie prawa zastrzeżone

Okładka tygodnika WPROST: 51/2018
Więcej możesz przeczytać w 51/2018 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0