Klatkę omijam z daleka

Klatkę omijam z daleka

Aleksandra Popławska. Zdjęcie z planu filmu "Kobiety mafii 2"
Aleksandra Popławska. Zdjęcie z planu filmu "Kobiety mafii 2" / Źródło: Instagram / @patryk_vega_official
Rozmowa z Aleksandrą Popławską, aktorką, odtwórczynią roli Niny w filmie „Underdog”.

Kim jest Nina, którą gra pani w filmie „Underdog”?

Mieszkanką Ełku, w którym prowadzi mały gabinet weterynaryjny. Mieszka w domu nad brzegiem jeziora i ma bardzo ustabilizowane życie. Jest jednak kobietą po przejściach i nieudanym związku. Ma nastoletnią córkę, z którą są same problemy. Prowadzi ustabilizowane i spokojne życie, dopóki nie pojawia się w nim „Kosa”, czyli tytułowy bohater, który wraca po latach do miasta. To spotkanie wywróci jej życie do góry nogami. Historię ich romansu, który później wybuchnie, łączy jeszcze jeden, fantastyczny zresztą aktor, czyli pies.

Pani postać jest motorem napędowym głównego bohatera. Czy wpływa również na jego decyzje dotyczące walk?

Nina początkowo ma negatywny stosunek do walk, ale w pewnym momencie dochodzi do traumatycznej sytuacji, w której „Kosa” będzie musiał podjąć ostatnią walkę i stoczyć ją właśnie dla Niny i jej córki.

Zawodnicy MMA mówią, że ich walka „to nie jest przemoc, lecz sport”. Pani bohaterka też tak uważa?

Na początku Ninę przeraża, że ludzie się biją. Potem, gdy poznaje „Kosę”, zapoznaje się też z zasadami walki i przekonuje się, że to sport, w którym są określone zasady, a zawodnicy się nawzajem szanują. I są wrażliwymi facetami.

Pracując na planie, miała pani okazję podejrzeć, na czym ten sport polega. Czy prywatny stosunek do tego sportu także uległ zmianie?

Tak jak Nina przeszłam drogę od niechęci przez zrozumienie i szacunek do ludzi, którzy ten sport uprawiają. Oglądałam ostatnią walkę Mameda Chalidowa. Gdy zobaczyłam, że rzucił rękawice i ogłosił koniec kariery, popłakałam się, choć przecież nigdy z tym sportem nie byłam związana.

Zaczęła pani oglądać walki?

Na żywo jeszcze żadnej nie widziałam. Ale w każdej wolnej chwili chodzę poćwiczyć do siedziby KSW. Póki co ćwiczę sobie z boku, a klatkę omijam z daleka, nie wykluczam, że kiedyś też, choć na chwilę, tam się znajdę i komuś przyłożę. Kto wie? Na razie grzecznie ćwiczę sobie z boku.

Rozmawiał ADAM CISSOWSKI
Okładka tygodnika WPROST: 3/2019
Więcej możesz przeczytać w 3/2019 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0