Podlegać Warszawie

Podlegać Warszawie

Jarosław Gowin upowszechnił w debacie publicznej słówko: „deglomeracja”. W słownikach można sprawdzić, iż owo obce słówko odnosi się do urbanistyki i oznacza planowe zapobieganie rozrastaniu się w nieskończoność wielkich miast. W Polsce brak planowania przestrzennego sprawił, że owo „rozlanie się” bez ładu i składu takich metropolii jak Warszawa czy Kraków już nastąpiło i jest (niestety) faktem nieodwracalnym. Ale Gowin, wsparty ideami wypracowanymi w krakowskim Klubie Jagiellońskim, próbuje zmienić oryginalne znaczenie deglomeracji, nazywając nią koncept przenoszenia urzędów z Warszawy na prowincję. W grudniu, podczas narady PiS, Gowin wymienił trzy miasta, do których należałoby „deglomerować” Warszawę: Chełm, Kielce i Jelenią Górę.

Twierdził przy tym, iż lokowanie centralnych urzędów w tych miastach byłoby dla nich „źródłem prestiżu i powstrzymałoby exodus młodego pokolenia”. U podstaw takiego myślenia tkwi słuszna diagnoza prowincji, postawiona w raporcie Klubu Jagiellońskiego. Po okresie intensywnej modernizacji, jaką prowincja przeszła po odzyskaniu niepodległości, dziś znalazła się ona w stagnacji. Lata 90. XX w. były dynamiczną epoką nadrabiania zaniedbań cywilizacyjnych wynikających z komunizmu.

Budowano wodociągi, kanalizację, nowe budynki szkolne i remontowano zaniedbane od dziesiątków lat rynki małych miast. Na tym polega historyczna zasługa samorządowych gmin, odrodzonych w roku 1990. Ale w tym samym czasie nastąpiły także bankructwa lokalnych fabryk, upadek szkolnictwa zawodowego, tryumf masowego kształcenia ogólnego oraz drastyczny spadek jakości szkół wyższych. Młodzi z prowincji, wykształceni na kiepskich, często prywatnych uczelniach i pozbawieni w rodzinnych stronach szans na lekką i dobrze płatną pracę (a tylko takiej chcieli po licencjatach czy magisteriach), zaczęli uciekać do metropolii.

A skokowy wzrost PKB sprawił, że jak dotąd bez trudności znajdują tam niezły sposób na życie. Ich rówieśnicy z Włoch, Francji czy Hiszpanii robią to samo, tylko wobec stagnacji tamtejszych gospodarek; w metropoliach, do których pielgrzymują, z reguły czeka ich bezrobocie i zasiłek. I tak polska prowincja się wyludnia. A choć rynki miasteczek ładnie wyglądają, sporo jest nowych szkół i coraz rzadsze są kłopoty z wodą czy kanalizacją, i tak robi się coraz bardziej beznadziejnie. Nawet mimo tego, iż w ostatniej dekadzie nastąpiła eksplozja budowy prowincjonalnych dróg. Demografowie twierdzą, że takie miasta, jak Bytom,

Tarnów czy Świętochłowice niedługo stracą aż połowę mieszkańców. Pomysł, że ów trend zahamuje ulokowanie na siłę w którymś z owych „ginących miast” warszawskiego Urzędu Miar albo nawet Sądu Najwyższego (swoją drogą, sędziowie wtedy już by chyba podnieśli zbrojną rewoltę) – jest niestety objawem naiwności. Zabawny jest przykład Agencji Kosmicznej, którą na siłę w 2014 r. ulokowano w Gdańsku (a to nie Tarnów ani Bytom), włożono dużo pieniędzy w stworzenie jej tam warunków, po czym w 2018 r. rozpoczęto przenoszenie jej do Warszawy. Ani Gdańsk nijak na tym nie skorzystał, ani żadna deglomeracja się tu nie udała. Zmarnowano tylko, jak to w Polsce, trochę publicznych pieniędzy. Bo Polska (podobnie jak np. Francja) jest krajem mentalnie scentralizowanym. Dlatego centralistyczna polityka PiS ma u nas masowe społeczne poparcie. Ludzie się cieszą, gdy mogą „podlegać Warszawie” i „jeździć służbowo do Warszawy”. A już najszczęśliwsi są wtedy, jeśli zajmuje się nimi w Warszawie jakiś minister, a najlepiej premier.

Skrajnym pod tym względem przypadkiem są artyści. Każdy teatr, orkiestra czy muzeum marzy o tym, aby uwolnić się od władzy lokalnej i podlegać Warszawie, bo to właśnie jest znakiem prestiżu i dostępu do łatwych publicznych pieniędzy. Jeśliby więc wicepremier chciał uszczęśliwić swoich wyborców, to nie powinien im obiecywać, że zrobi im Warszawę na prowincji. Ale na odwrót: że zlikwiduje wszelką władzę na prowincji, po to, by w końcu wszyscy mogli w pełni podlegać Warszawie.

Okładka tygodnika WPROST: 4/2019
Więcej możesz przeczytać w 4/2019 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0