Wydarzenie

Wydarzenie

Inwazja populizmu

Adam McKay nie stosuje zasłon dymnych. Jego film jest wydarty ze współczesności, a ekran wypełniają prawdziwe postacie. „Vice” to portret Dicka Cheneya, opowieść o jego drodze na szczyt i fortelach, których używał, aby z bocznego fotela sterować m.in. amerykańską polityką zagraniczną. Historia rozciągnięta na dekady – od pijackich wybryków chłopaka w Yale aż do republikańskiego wiceprezydenta z ogromnym wpływem na rzeczywistość.

Bo przecież w tym wyścigu chodzi o władzę. Jak mówi z ekranu Donald Rumsfeld: „Jeśli ci nie staje na myśl o rządzeniu największym imperium świata, to już nie wiem, czego potrzebujesz”. Z filmowego punktu widzenia „Vice” jest słabszy od „Big Short”, poprzedniej propozycji reżysera o kryzysie finansowym. Ma wolniejsze tempo, a żarty, których McKay nie szczędzi widzom, stają się bardziej dosłowne i mniej przewrotne. Imponują za to role – Christiana Bale’a, który przytył ponad 20 kg do głównej roli, czy spektakularnego Sama Rockwella grającego niezbyt rzutkiego George’a W. Busha. Ale przecież nie wartość artystyczna jest tu kluczowa. „Vice” jest mocną satyrą polityczną. Przypomnieniem o kruchości demokracji. I o tym, że trumpowskie podejście do systemu oraz populistyczne hasła, którymi zdobywa głosy, nie są niczym nowym. Tyle że jego poprzednicy wkładali trochę wysiłku, by zamarkować szacunek dla praworządności. Choć, jak udowadnia McKay – również niefanatycznie.

„Vice”, reż. Adam McKay, Forum Films

Okładka tygodnika WPROST: 4/2019
Więcej możesz przeczytać w 4/2019 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0