Pawłowicz atakuje Boniego. „Wyborcy wystawią panu rachunek za zaprzaństwo”

Pawłowicz atakuje Boniego. „Wyborcy wystawią panu rachunek za zaprzaństwo”

Krystyna Pawłowicz
Krystyna Pawłowicz / Źródło: Newspix.pl / Damian Burzykowski
Michał Boni zasugerował w piątek, że opuści szeregi Platformy Obywatelskiej. Decyzja polityka mogła być spowodowana listami kandydatów w wyborach do europarlamentu, jakie przedstawiła Koalicja Obywatelska. Wpis opublikowany przez Boniego nie umknął uwadze Krystynie Pawłowicz.

Grzegorz Schetyna nie podając precyzyjnie, którzy politycy wystartują z której listy przekazał, że w Warszawie bądź na Mazowszu drugie miejsce na liście przypadnie Andrzejowi Halickiemu. Dalej znaleźli się Kamila Gasiuk-Pihowicz, Paweł Zalewski oraz Michał Boni, któremu przydzielono piąte miejsce. Były minister administracji i cyfryzacji w rządzie Donalda Tuska zasiada w Parlamencie Europejskim od niemal pięciu lat, a tak odległe miejsce na liście może być traktowane przez co niektórych jako zaskoczenie. Wpis polityka na Twitterze wskazuje, że nie jest on zadowolony z decyzji władz partii.

Decyzja Boniego, riposta Pawłowicz

„Chcę startować z Koalicją Europejską i robić dobrze, to co robiłem. Ale muszę mieć jakąś szansę. Nie dano mi jej. Polska musi wygrać, a ja będę Jej służył w każdy możliwy sposób! Platformo, może do zobaczenia”... – napisał polityk na Twitterze.

Wpis Boniego skomentowała Krystyna Pawłowicz. „Panie Boni. Mam nadzieję,że Polacy nigdy już nie dadzą panu szansy na kompromitowanie naszej Ojczyzny za granicą” – napisała posłanka. „Że wyborcy wystawią panu rachunek za zaprzaństwo i kolejną po PRL-owskiej zdradę polskich interesów,tym razem w unijnej organizacji w Brukseli” – dodała.

Nie mógł być zdziwiony?

Scenariusz, w którym dawano Boniemu niższe miejsce na liście, był tematem porannej rozmowy polityka z Radiem Zet. Wówczas zapytano Boniego o to, czy nie poczułby się poszkodowany taką decyzją władz PO. – Jakby człowiek patrzył tylko ze swojego personalnego, indywidualnego punktu widzenia, to mógłby powiedzieć, że chciałoby się wyżej, żeby mieć większe szanse. Liczy się też dobro zbiorowe i liczy się moje zobowiązanie wobec wyborców, którzy zagłosowali w 2014 roku, i tych, którzy przez tę kadencję byli ze mną i dla których ja byłem – przekonywał Boni.

Czytaj także:
Listy Koalicji Europejskiej w wyborach do PE. Kto znajdzie się na „jedynkach”?

Czytaj także