Ratujmy dzieci przed facetami po czterdziestce

Ratujmy dzieci przed facetami po czterdziestce

Pół Polski rozprawia na temat standardów Międzynarodowej Organizacji Zdrowia (WHO) dotyczących edukacji dzieci. Ich zastosowanie, wedle krytyków, ma prowadzić do „seksualizacji dzieci przez środowiska LGBT”. Mieliśmy już wcześniej potwora gender i uchodźców, ale teraz atak poszedł w stronę społeczności gejów i lesbijek. Zawsze wydawało mi się, że strach przed genderem już był oparty na dość abstrakcyjnych przesłankach, ale politycy wspięli się jeszcze wyżej – teraz ostrzegają przed nauką masturbacji u czterolatków. Z dnia na dzień masturbacja zawitała pod strzechy, wymachują nią politycy i dziennikarze w prime time w radiu i telewizji. Zazwyczaj panowie po czterdziestce robią marsowe miny i straszą nauką samogwałtu u przedszkolaków. Co mają w głowie? Przede wszystkich strach.

Obóz dobrej zmiany jest atakowany ze wszystkich stron: taśmy Kaczyńskiego, afera KNF i bizancjum w TVP czy afera Misiewicza to tylko wąski wycinek codziennej porcji oburzających wydarzeń, jakie są serwowane od miesięcy przez PiS. Natłok skandali w ostatnim czasie spowodował ich dewaluacje. Niemal codziennie dowiadujemy się o nowym wyskoku jakiegoś drugorzędnego złotego chłopca Prawa i Sprawiedliwości. Demokratyczny mandat PiS wydaje się być dzisiaj dokładnie taki sam jak na początku rządów – rządzącą partię popiera nieco ponad jedna trzecia wyborców. Rzecz niespotykana, biorąc pod uwagę program 500+, koniunkturę gospodarczą, rekordowo niskie bezrobocie czy trzynastki dla emerytów. Okazuje się, że mimo pompowanych miliardów, to za mało, żeby być pewnym wygrania wyborów. PiS błyskawicznie i z radością porzucił 500+ na każde dziecko zastępując je programem straszenia masturbacją i LGBT. To nie koniec złych wiadomości. Kościół, z którym PiS zawarł strategiczny sojusz, przeżywa ciężkie dni z powodu kolejnych doniesień o ofiarach pedofilii mężczyzn w sutannach.

Na świecie skazuje się na więzienie hierarchów katolickich, którzy albo ukrywali, albo sami uczestniczyli w molestowaniu dzieci. W Watykanie odbył się specjalny szczyt poświęcony walce z pedofilią. W Polsce emocje wywołał najpierw Wojciech Smarzowski z filmem „Kler”, a potem prałat Henryk Jankowski, który po śmierci został oskarżony o gwałty na dzieciach. Sprawa w Gdańsku była tajemnicą poliszynela. Pomimo tego postawiono mu pomnik. Nie przeszkadzał wówczas też otwarty antysemityzm Jankowskiego i zarzuty o współpracę z SB. Czasy się zmieniły. Wpływy Kościoła też. Po nowej fali oburzenia pomnik w atmosferze skandalu usunięto. Niedługo premiera filmu Tomasza Sekielskiego, który ma ujawniać przypadki systemowego krycia pedofilii przez biskupów. W samorządowej kampanii wyborczej w ramach wychodzenia naprzeciw postulatom różnych grup warszawiaków podpisałem kartę LGBT. Była tam między innymi obietnica budowy schroniska interwencyjnego dla dzieci doświadczających przemocy z powodu swojej orientacji.

Prawica przerobiła to niemalże w swojej propagandzie na dom schadzek dla gejów. Teraz deklarację podpisał Rafał Trzaskowski i zaczęła się jatka. Panika moralna pod hasłem „ratujmy dzieci przed LGBT” ma zmobilizować wyborców Prawa i Sprawiedliwości i służy jako ochronna tarcza Kościołowi przed zarzutami o pedofilię. Ten ruch ma odebrać też głosy skrajnej prawicy, która jednoczy się pod sztandarem Jarosława Kaczyńskiego bronić naszych przedszkolaków. Czy dobra zmiana tym razem przypadkiem nie przeszarżowała? Czy nie skończy się tak, jak wystawienie Patryka Jakiego w wyborach prezydenckich w Warszawie? Mobilizacja zwolenników może nie wystarczyć, gdy wkurzy się wszystkich innych, a temperaturę sporu doprowadzi do wrzenia.

JAN ŚPIEWAK – SOCJOLOG, WARSZAWSKI RADNY, AKTYWISTA MIEJSKI, TWÓRCA STOWARZYSZENIA MIASTO JEST NASZE

Okładka tygodnika WPROST: 12/2019
Więcej możesz przeczytać w 12/2019 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0