On na pewno chce taniego państwa

On na pewno chce taniego państwa

Marzec to najszczęśliwszy miesiąc dla urzędników. Tylko teraz urzędowe kasy sypią trzynastkami. Korytarzami wiją się kilometrowe kolejki zadowolonych pracowników budżetówki - pisze "Super Express".

W przepychance prym wiodą prezydenci miast i marszałkowie województw. Oni dostaną najwięcej. Czy humor popsuje im ostatni sprawiedliwy poseł PiS? Tomasz Górski ogłosił wojnę z urzędniczą zachłannością - informuje gazeta. Według niej, marcowe wyciąganie rąk po dodatkową kasę to niepisana tradycja polskich urzędów. Biorą wszyscy: prezydenci, burmistrzowie, wójtowie, marszałkowie. Lista chętnych jest tak długa, jak kolejka do kasy, którą tworzą.

Ile biorą? To zależy od stanowiska. Najwięcej marszałkowie i prezydenci miast, bo średnio ponad 10 tys. złotych. Tylko w Poznaniu z budżetu miasta zniknie prawie 200 tys. zł. Szacuje się, że w skali kraju Polacy podarują urzędnikom ponad 30 milionów złotych. "Trzynastki urzędników są niesprawiedliwe wobec reszty społeczeństwa. Zwykli ludzie nie mogą na nie liczyć" - alarmuje poseł PiS Tomasz Górski. Jego zdaniem, "13" działają demotywująco na urzędników.

"Urzędnik może cały rok nic nie robić, a i tak premię dostanie. W Unii Europejskiej jest to niespotykane" - twierdzi Górski. Opinię potwierdza Ryszard Czarnecki. "Nie znam kraju w Europie, gdzie urzędnicy dostają 13-tkę" - mówi europoseł. Tomasz Górski do swoich racji chce przekonać premiera Jarosława Kaczyńskiego i marszałka Marka Jurka. "Przygotowałem interpelację, którą jeszcze dzisiaj złożę marszałkowi. Później zapozna się z nią premier. Mam nadzieję, że wspólnie coś wskóramy" - wyznaje poseł w rozmowie z "Super Expressem".

Czytaj także

 0