Partia Edwarda Gierka

Partia Edwarda Gierka

Dyduch, Łapiński i Lepper - nowy sojusz na lewicy
Powrót Aleksandra Kwaśniewskiego do polityki doprowadzi do powstania nowej partii. Tyle że nie będzie to partia Kwaśniewskiego. Ma jej patronować zza grobu Edward Gierek. Z partią tą chce współpracować Samoobrona, Włodzimierz Czarzasty i jego stowarzyszenie Ordynacka oraz dwie największe lewicowe centrale związkowe: OPZZ i ZNP.
Twarzami partii chcą być skonfliktowani z Kwaśniewskim dawni SLD-owscy liderzy: były minister zdrowia Mariusz Łapiński i ekssekretarz generalny sojuszu Marek Dyduch. Wiele wskazuje na to, że partia ta zażąda upaństwowienia służby zdrowia, edukacji i polityki społecznej. Partia ma być porozumieniem przeciw Kwaśniewskiemu. Porozumieniem Lewicy.

Ręce na inny pokład
Nowa lewicowa inicjatywa to reakcja na zapowiedź aktywnego włączenia się byłego prezydenta w budowanie koalicji Lewica i Demokraci. Jak ujawnił szef SLD Wojciech Olejniczak, Kwaśniewski ma stanąć na czele komitetu programowego LiD. - Pan Kwaśniewski zniszczył polską lewicę po to, by na jej gruzach wybudować nową centrową partię, która będzie jedynie spoglądać w lewo. Z prawdziwą lewicą będzie to miało jednak niewiele wspólnego. Prawdziwą lewicą będziemy my - zapowiada w rozmowie z "Wprost" Mariusz Łapiński, szef komitetu organizacyjnego kongresu Porozumienia Lewicy. Odbędzie się on 23 czerwca, trzy tygodnie po kongresie SLD. - Lewica wcale nie czeka na Kwaśniewskiego, który jest pragmatyczny do szpiku kości. Raz może być liberałem, a raz lewicowcem. W zależności od tego, co mu się opłaca. W tej chwili jest liberałem - tłumaczy Łapiński, minister zdrowia w rządzie Leszka Millera. I dodaje: - Wszystkie lewicowe ręce na pokład, ale nasz, nie Kwaśniewskiego!
Mimo że Łapiński to jeden z najbardziej kontrowersyjnych polityków III RP, rąk na jego pokładzie przybywa z dnia na dzień. Poza Krajową Partią Emerytów i Rencistów, której wiceszefem jest właśnie Łapiński, sygnatariuszami porozumienia mają być wszystkie lewicowe partie pozostające poza burtą LiD: Ruch Odrodzenia Gospodarczego im. Edwarda Gierka, Polska Partia Pracy, Demokratyczna Partia Lewicy, Polska Partia Socjalistyczna i Racja Polskiej Lewicy. Jeszcze dłuższa jest lista organizacji, które wystąpią na kongresie Porozumienia Lewicy jako obserwatorzy. Taki status ma mieć Samoobrona. - To bardzo dobra inicjatywa. Postaram się przybyć na kongres, a w najgorszym wypadku wyślę tam któregoś ze swoich zastępców - zapowiada w rozmowie z "Wprost" Andrzej Lepper. Na pytanie, czy nie boi się reakcji prawicowych koalicjantów, odpowiada: - A co mnie to obchodzi? Byłem i będę człowiekiem lewicy i nie zamierzam tego ukrywać.
Z naszych ustaleń wynika, że przedstawiciele Samoobrony - wiceprzewodniczący Janusz Maksymiuk i szef jej ekspertów Kazimierz Zdanowski - wzięli udział w jednym ze spotkań Porozumienia Lewicy, do którego doszło dwa miesiące temu. - Maksymiuk wygłosił tam nawet przemówienie. Muszę powiedzieć, że stopień jego lewicowości bardzo pozytywnie nas zaskoczył - opowiada nam jeden z uczestników spotkania.

Alternatywa dla LiD
Obserwatorami na kongresie mają być także dwie główne lewicowe centrale związkowe: OPZZ i ZNP. - Przyjęliśmy zaproszenie na tę imprezę - potwierdza szef OPZZ Jan Guz. - Porozumienie Lewicy z pewnością będzie stanowić jakąś alternatywę dla SLD, który jest teraz członkiem LiD.
Porozumienie Lewicy ma obecnie duże szanse na przeciągnięcie na swoją stronę lewicowych związków. OPZZ od momentu powstania LiD dystansuje się bowiem wobec sojuszu. Świadczy o tym chociażby krytyczny list, jaki Guz półtora miesiąca temu wysłał do Olejniczaka w sprawie zachowania sojuszu podczas sejmowych głosowań. "Musimy z przykrością stwierdzić, że zaprezentowane [przez SLD] stanowisko jest dla nas niezrozumiałe - antypracownicze i niezgodne z postawą i hasłami, jakie powinna głosić partia lewicowa (). Sojusz Lewicy Demokratycznej w chwili obecnej ma problemy z identyfikacją wartości lewicowych" - czytamy w liście, do którego dotarliśmy. - Ani OPZZ, ani ZNP nie mogą w oficjalny sposób do nas dołączyć, bo związkom nie wolno się angażować w politykę. Nam chodzi o wsparcie nieformalne. To jest ogromny potencjał - mówi jeden z pomysłodawców Porozumienia Lewicy.
Status obserwatora na kongresie prawdopodobnie będzie mieć także stowarzyszenie Ordynacka. - Jeśli jej władze zaakceptują nasze postulaty programowe, to zapraszamy - mówi Łapiński, który przyjaźni się z Włodzimierzem Czarzastym, szefem Ordynackiej. Niewykluczone, że do porozumienia dołączą jeszcze dwie kanapowe partie: Stronnictwo Demokratyczne i ugrupowanie byłego ministra rolnictwa Romana Jagielińskiego. Na kongresie zabraknie za to przedstawicieli władz SLD i SDPL. - Zanim rozpoczniemy jakiekolwiek rozmowy z innymi inicjatywami, musimy najpierw ustalić ramy programowe wewnątrz LiD - mówi "Wprost" szef SDPL Marek Borowski. Z naszych ustaleń wynika jednak, że Porozumienie Lewicy nie zamierza rezygnować z zabiegania o te partie. - Bardzo żałuję, że SLD i SDPL zrezygnowały ze współpracy z porozumieniem. Mam nadzieję, że zmienią jeszcze zdanie. W perspektywie wyborczej bardzo by się to opłaciło - mówi "Wprost" Marek Dyduch, który ma mediować między Wojciechem Olejniczakiem a Porozumieniem Lewicy.
W kierownictwie sojuszu trwa spór dotyczący współpracy z Porozumieniem Lewicy. - Przeciw tej współpracy jest Olejniczak, a za - Grzegorz Napieralski, który podobnie jak Dyduch uważa, że SLD straci, rezygnując z rozmów z resztą lewicowych środowisk - relacjonuje jeden z członków kierownictwa sojuszu. Według naszych ustaleń, Napieralski na własną rękę prosił Dyducha o przełożenie kongresu Porozumienia Lewicy o trzy miesiące - tak, by nie kolidował on z kongresem SLD, który ma się odbyć 2 czerwca.

Sieroty po Kwaśniewskim
Drugim obok Łapińskiego pomysłodawcą Porozumienia Lewicy jest Marek Dyduch, były sekretarz generalny SLD, obecnie radny sejmiku województwa dolnośląskiego i założyciel wewnątrzpartyjnej platformy Prawo - Demokracja - Solidarność. - Faktycznie współorganizuję ten kongres pod względem programowym, ale mogę tam wystąpić jedynie jako obserwator, bo moja partia odmówiła udziału w tym przedsięwzięciu - martwi się Dyduch. Organizatorzy duże nadzieje wiążą też z obecnością na kongresie posła SLD Grzegorza Kurczuka, który - jak Dyduch - założył socjalistyczną platformę dyskusyjną wewnątrz SLD. - Platforma wyraża chęć udziału w kongresie, a Kurczuk brał udział w spotkaniu, podczas którego zapadła decyzja o jego zwołaniu - mówi Łapiński.
Mimo że scenariusz Łapińskiego i Dyducha jest skierowany przeciw Kwaśniewskiemu, jego powodzenie zależy od tego, jaką sekwencję politycznych ruchów wykona były prezydent. Żeby doszło do nowego rozdania na lewicy, trzeba bowiem rozłupać SLD, wciąż najsilniejszą partię po tej stronie sceny. - Mimo że Kwaśniewski mówi: "wszystkie ręce na pokład", tak naprawdę na nasz statek zamierzamy wpuścić tylko socjalliberalną część sojuszu - twierdzi jeden z bliskich współpracowników byłego prezydenta.
Jeśli plan się powiedzie, sieroty po Kwaśniewskim nie będą miały innego wyjścia, jak przyłączyć się do Łapińskiego i Dyducha.


Fot: Z. Furman
Ilustracja: D. Krupa

Okładka tygodnika WPROST: 21/2007
Więcej możesz przeczytać w 21/2007 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0