Homotubisie

Homotubisie

Rozmowa z Ewą Sowińską, rzeczniczką praw dziecka
"Wprost": Napisała pani list do Benedykta XVI w obronie abp. Wielgusa. Nie pomyliły się pani role?
Ewa Sowińska: Nie. Ten list wystosowałam jako rzecznik praw dziecka.
- Abp Wielgus jest dorosły.
- Wystąpiłam w imieniu dzieci. Intelekt i autorytet, jakim cieszy się abp Wielgus, powinien kształtować młodych ludzi. Zniszczenie takiego autorytetu godzi w młode pokolenie.
- Nie widzi pani dwuznaczności w postawie abp. Wielgusa?
- Nikt mu niczego nie udowodnił.- Kilka miesięcy temu zgłosiła pani z kolei pomysł rejestracji konkubinatów.
- Atak, jaki mnie spotkał za ten pomysł, spowodował, że na razie się z niego wycofałam. Trzeba będzie do niego powrócić, gdy klimat społeczny zrobi się przychylniejszy.
- Po co rejestrować w urzędzie coś, co z definicji jest nieformalne?
- Wystarczy poczytać prasowe doniesienia o dzieciach, które doświadczają przemocy w rodzinie. Większość tych patologii wydarza się w związkach konkubenckich!
- Wystarczy je zarejestrować, a patologia zniknie?
- Nie. Ale gdyby taki nieformalny związek był rejestrowany w urzędzie, partnerzy poczuliby się za siebie odpowiedzialni.
- A nie chodzi o interwencję państwa w prywatność obywateli?
- W żadnym wypadku. Taki związek można by w każdej chwili wyrejestrować, bez kosztownych urzędowych obrzędów.
- Podoba się pani pomysł ministra edukacji, by wyrzucać ze szkoły nauczycieli gejów?
- Romanowi Giertychowi chodzi o zakaz promowania homoseksualizmu, a nie o zakaz pracy w szkole.
- Nauczyciel gej może uczyć?
- Jeżeli nie ma skłonności w stosunku do dzieci, to tak.
- Pytamy o homoseksualistów, nie pedofilów.
- W takim razie jego orientacji seksualnej nikt nie powinien nawet dostrzegać. Nauczyciel powinien swoją skłonność zachować dla siebie. W takiej sytuacji nie widzę przeszkód, by uczył.
- A jeśli nie zechce zachować dla siebie?
- To są delikatne sprawy. Co innego, jeśli się opowie o tym kolegom i koleżankom w pokoju nauczycielskim, a co innego, gdy zacznie mówić na lekcji dzieciom.
- A jeśli nauczyciel zaprosi na lekcję przedstawiciela organizacji gejowskiej?
- Nie ma takiej potrzeby. To jest zaognianie problemu. Szacunek to jedno, a agitacja to drugie. Jest szkodliwa dla dziecka.
- Co to znaczy agitacja?
- To mogą być bardzo subtelne sygnały. Na przykład taka osoba może przyjść na lekcję ekstrawagancko ubrana, a młodzieży może się to spodobać. Z pozoru nic złego się nie dzieje, a jednak jakiejś formy promocji homoseksualizmu można się tu dopatrzyć.
- Niektórzy twierdzą, że homoseksualizm jest promowany nawet w bajce "Teletubbies".
- Słyszałam o tym problemie. Sprawa jest niezwykle delikatna, bo ta bajka jest wyjątkowo przez dzieci lubiana. Mnie się kiedyś zdarzyło obejrzeć jeden z odcinków i muszę przyznać, że te postaci wydały mi się bardzo sympatyczne. Jest jednak prawdopodobnie problem jednej z postaci.
- Tinky Winky?
- Zauważyłam, że ma damską torebkę, ale nie skojarzyłam, że jest chłopcem. W pierwszej chwili pomyślałam, że ta torebka musi temu teletubisiowi przeszkadzać. Taki balast niepotrzebny. Później się dowiedziałam, że w tym może być jakiś ukryty homoseksualny podtekst.
- Zareaguje pani?
- Poproszę moich psychologów z biura, by obejrzeli tę bajkę i ocenili, czy może być pokazywana w telewizji publicznej i czy sugerowany problem naprawdę istnieje.
- Czy pani zdaniem, przepisy antyaborcyjne powinny ulec zmianie?
- Jestem zdecydowaną zwolenniczką zaostrzenia przepisów w tej sprawie.
- To znaczy?
- Jako lekarz nie mam wątpliwości, że życie ludzkie zaczyna się od momentu zapłodnienia.
- Można zmusić kobietę do urodzenia dziecka poczętego z gwałtu?
- Nie wolno pozwalać, by zabiła swoje dziecko. Znałam kobiety, które rodziły dzieci z gwałtu, a potem potrafiły je pokochać.
- To piękny przykład. Ale nie każdy jest bohaterem.
- Ale każdy może dojrzeć. Ja rozumiem, że takie dziecko jest poczęte bez miłości. Ale ta miłość się rozwinie. Już po kilku dniach ciąży matka dotyka piersi i czuje jakąś zmianę. To po prostu dziecko mówi do niej.
- A co z ciążą zagrażającą zdrowiu i życiu matki?
- Zagrożenie zdrowia nie może być powodem do uśmiercenia dziecka. Poza tym gwałtowne pozbycie się ciąży jest dla zdrowia o wiele bardziej niebezpieczne niż naturalny poród. To jest dopiero autentyczny gwałt zadany kobiecie!


Fot: Z. Furman
Okładka tygodnika WPROST: 22/2007
Więcej możesz przeczytać w 22/2007 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0