Z życia opozycji

Z życia opozycji

Polsatowskie "Informacje" słusznie przejechały się po Giertychowskim gmeraniu w szkolnych lekturach. A przy okazji zademonstrowały, że dziennikarze całkowicie zasługują na określenie "wykształciuchy". Prezenterka polabiedziła bowiem, że z listy lektur znikną też "Szewcy" Stanisława Witkacego. Drogie tłumoczki, albo Stanisława Ignacego Witkiewicza, albo Witkacego. Stanisław Witkacy to trochę jak Piotr Solorz.
Gorsza połowa naszego duetu musiała iść do sądu. A tam spotkała zafunflowanych Adama Michnika ("Tygodnik Powszechny" miał rację! Faktycznie, trwa!) oraz Leszka Millera. Gorsza połowa pokłoniła się godnemu duetowi z należnym szacunkiem, na co Michnik coś bąknął i odwrócił się wzgardliwie, zaś Miller uśmiechnął się promiennie i wyściskał. Jak to dobrze, że tacy ludzie jak Michnik dbają o kulturę debaty publicznej!

To śmieszne pismo - ocenił Jerzy Szmajdziński list, jaki feldmarszałek Ludwik Dorn przesłał klubowi SLD. Faktycznie śmieszne. To, że Dorn się nabzdycza i pisze idiotyczne listy, nas nie dziwi. Ale żeby Szmajdziński dostrzegał komizm tej sytuacji?! Ten nudziarz i - według terminologii Józefa Oleksego - buc? To wyraźny wpływ tego luzaka Jaskierni.

Wieść gminna niesie, że posiadaczem tajnego konta w Szwajcarii jest Jacek Piechota. To by nawet pasowało, jako że nigdy nie mieliśmy go za postać szczególnie lotną. Bo kto inny, mając sześciocyfrową kwotę (w dolarach) w szwajcarskim banku, próbowałby zostać prezydentem Szczecina? Nikt. Tylko Piechota.

Psy odgrywają coraz większą rolę w polskiej polityce. Pies Petera Vogla wabi się Archibald i podobno tak brzmi hasło do owego tajnego szwajcarskiego konta. A pies Tobera jest bezimienny. Chociaż z drugiej strony, dzięki niemu z czymś kojarzy się sam Michał Tober. Z psem Tobera.

Trwa koszmarne pasmo Aleksandry Jakubowskiej. Nieszczęsna była liderka SLD stanie przed sądem pod zarzutem wymuszania łapówek. Grozi jej do 12 lat więzienia. To w pewnym sensie logiczne, że lwica lewicy skończy za kratami. Tam jest miejsce lwic. A wychodzi na to, że i lewic.

"Wyborcza" wykryła, że urzędnicy z rekomendacji Samoobrony muszą płacić swojej partii haracz. "Rzeczpospolita" odkryła, że tak samo dzieje się w Platformie Obywatelskiej. Ale jak w PO, to już - jak wyjaśnili działacze tej partii - nie haracz, tylko darowizna. Słuszna dialektyka, przecież od razu widać różnicę. Za komuny też był zły kosmopolityzm na Zachodzie i dobry internacjonalizm w demoludach.

Gangsterzy mają zalety. Gdyby nie Wiesław Michalski, ksywa Olsen, który opowiada o łapówkach dla Marka Ungiera, pewnie nigdy nie zobaczylibyśmy tego ostatniego w telewizji. A tak przyszedł, tłumaczył, zaprzeczał, wyśmiewał. Ech, cudownie byłoby zobaczyć go w duecie z Wachowskim.

Paweł Piskorski wciąż organizuje jakieś spotkania. Ostatnio spotkał się w hotelu Hyatt z Ryśkiem Kaliszem i Robertem Smoktunowiczem. Podobno miały być też jakieś panie, ale jak zobaczyły Kalisza, to dały nogę.

Zabawne, że w nowej formacji pod wodzą Olka Kwaśniewskiego wylądować mogą tzw. piskorczycy. Niektórzy z nich są całkiem prawicowi i na przykład wolą Real Madryt od Barcelony (ze względu na sentyment do generała Franco). Rozumiemy ich zapiekłą niechęć do Grzecha Schetyny czy HGW, ale doprawdy - czy to wystarczający powód, żeby marnować młodość w towarzystwie Ungiera lub Dyducha?



Fot: Z. Furman (Piechota); K. Mikuła (Michnik); K. Pacuła(Szmajdziński); M. Stelmach (Kalisz)
Okładka tygodnika WPROST: 23/2007
Więcej możesz przeczytać w 23/2007 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także