Mistrzowie Hitlera

Mistrzowie Hitlera

Rewolucja francuska nauczycielką ludobójców
Jak sprawnie pozbyć się dużej liczby "wrogów ludu"? Pierwsi ten problem podnieśli twórcy rewolucji francuskiej. "Ostatni kamień wyrwany przy burzeniu Bastylii posłużył jako pierwszy kamień do budowy komór gazowych w Auschwitz" - podsumował ich osiągnięcia żydowski historyk Israel Eldad.
14 lipca 1789 r. paryscy rewolucjoniści zdobyli Bastylię - ciężkie więzienie królewskie, symbol ucisku starego reżimu. Uwolnili wszystkich siedmiu więźniów: czterech fałszerzy, hrabiego oskarżonego o kazirodztwo i dwóch szaleńców. "Walczący o wolność" rewolucjoniści wymordowali strażników (głównie weteranów i inwalidów wojennych), a następnie odrąbali głowę gubernatorowi więzienia, nabili ją na pikę i tak paradowali po mieście. Dzień ten słusznie stał się symbolicznym początkiem rewolucji francuskiej. Jej symbolicznym narzędziem stała się zaś paryska gilotyna. Ale w najbardziej wstrząsający sposób bezprawie i pogarda dla życia ludzkiego ujawniły się w Wandei. W tym zachodnim regionie Francji 7 marca 1793 r. wybuchło powstanie w obronie dawnych wolności, wiary i króla. Wywołało to wściekłość w Paryżu, nie tylko ze względu na zagrożenie militarne, ale przede wszystkim dlatego, że obnażało podstawowy fałsz rewolucji: oto prości ludzie gotowi byli umierać w obronie starego porządku, od którego rewolucja chciała ich wyzwolić.
Rewolucjoniści zareagowali w sposób znany już z Bastylii, ale na dużo większą skalę. Konwent stwierdził, że "ta zbuntowana rasa ma zostać unicestwiona" i przyjął dwie ustawy nakazujące eksterminację mieszkańców Wandei oraz zniszczenie ich domów, kościołów, lasów i pól. W ten sposób wyznaczono na następne dwa wieki oświecony standard postępowania wobec ludzi broniących swoich praw przed nieubłaganym postępem. Było to również impulsem do poszukiwania bardziej wydajnych niż gilotyna sposobów mordowania ludzi.

Ostateczne rozwiązania
Pierwszym pomysłem na wykonanie ustaw Konwentu na masową skalę było zagazowanie ludności. Eksperymenty przeprowadzone na owcach (w obecności członków Konwentu) nie dały jednak zadowalających rezultatów. W XVIII wieku Francuzi nie dysponowali jeszcze odpowiednią techniką, a zwłaszcza szczelnymi komorami gazowymi. Równie nieskuteczne okazało się systematyczne rozmieszczanie min - żołnierze rewolucji ginęli na nich równie często jak miejscowi mieszkańcy. Nie sprawdził się także pomysł zatrucia wody, chleba i alkoholu arszenikiem.
Przywódcy rewolucji żądali jednak "skutecznej, szybkiej i taniej eksterminacji" Wandejczyków. Generał Turreau, dowódca wojsk rewolucyjnych, rozkazał więc: "Powstańcy złapani z bronią w ręku mają być przebici bagnetem. Ich kobiety i dzieci również. Osoby tylko podejrzane także nie zostaną oszczędzone. Wszystkie wioski, folwarki, lasy, uprawy i wszystko inne, co tylko można, należy spalić. Powtarzam, konieczne jest spalenie miasteczek, wsi i folwarków - jeśli się da, to razem z mieszkańcami". Rewolucjoniści gilotynowali, zakłuwali szablami, topili barki z więźniami, rozstrzeliwali, rozbijali głowy pałką. Wysokie koszty tych egzekucji, wynikające z ogromnej liczby mordowanych, starano się rekompensować przez obcinanie włosów, wyrywanie zębów i ich sprzedaż razem z zebranymi ubraniami i butami.
W raportach dowódców pisano: "Rozstrzeliwujemy wszystkich, którzy wpadną nam w ręce, jeńców, rannych, chorych w szpitalach" (Rouyer); "Spaliłem wszystkie domy i poderżnąłem gardła wszystkim mieszkańcom, których tam znalazłem" (Duquesnoy); "Kazałem przebić bagnetem około 600 osób obojga płci" (Cordelier). W liście przedstawiciela Komitetu Ocalenia Publicznego znalazło się zdanie: "Zapewniono mnie, że armia Bresta zabiła 3000 kobiet".
Odpowiedzialny za pacyfikacje generał Carrier szczególnie nienawidził dzieci, które nazywał "przyszłymi buntownikami". Na jego rozkaz w tak zwanych "kąpielach narodowych" tylko w grudniu 1793 r. utopiono w Loarze 400 dzieci i 6000 dorosłych więźniów. Niedługo potem w Lucs-sur-Boulogne zamordowano 110 dzieci mających mniej niż 7 lat. W tym samym czasie w Mans żołnierze rewolucji zabijali dzieci, gwałcili kobiety, jeszcze żywe nabijali na widły, a w ciała ofiar wpychali pojemniki z prochem, który następnie podpalali.

Awangarda zbrodni
Trudno się dziwić, że armia rewolucyjna została nazwana "piekielnymi kolumnami". To, co robili, wydaje się tak zdegenerowane, szalone i wręcz diaboliczne, że aż nierzeczywiste, jakby z wizji piekła Hieronima Boscha. Uderzające jest, że także okropieństwa, jakie kojarzą nam się z niemieckimi obozami zagłady, zostały wcześniej wypróbowane właśnie przez francuskich rewolucjonistów.
Krematoria to wynalazek nie nazistów, lecz "szlachetnych" rewolucjonistów francuskich. Republikańscy komisarze zeznający przed Konwentem w 1794 r. (cytat za książką francuskiego historyka Reynalda Sechera "Le génocide franco--français" ("Ludobójstwo francusko-francuskie") twierdzili: "Generał Amey kazał dobrze rozpalić w piecach i wrzucać tam kobiety i dzieci. Gdy ktoś ośmielił się zwrócić mu uwagę, odpowiedział: »W ten sposób Republika chce upiec swój chleb«. Na początku na taką śmierć skazywano żony buntowników, więc nie mówiliśmy nic, ale któregoś dnia krzyki tych nieszczęsnych kobiet tak rozbawiły żołnierzy i generała Turreau, że kiedy zabrakło rojalistek, a oni chcieli bawić się dalej - porwali żony miejscowych zwolenników rewolucji".
Także rewolucjoniści pierwsi zajmowali się utylizacją ludzkiego tłuszczu: "6 kwietnia w Clisson, na brzegu rzeki, w zaimprowizowanym piecu wytopiono tłuszcz z ciał 150 kobiet, a dziesięć uzyskanych baryłek wysłano do Nantes". Podobnie było z garbowaniem ludzkiej skóry: "Saint-Just stwierdził, że Francji brakuje podstawowych materiałów na ubrania dla żołnierzy i oficerów. Nakazał więc stworzenie wojskowych garbarni skór ludzkich. Jedna z nich działała w Ponts-de-Cé i została dokładnie opisana przez współczesnych: jak obdzierano ze skóry Wandejczyków, jak obcinano mężczyznom genitalia, żeby zawieszać je sobie jak medale i pokazać, ilu się dziś zabiło" (R. Secher). Również pierwowzorem samych obozów koncentracyjnych były obozy, w których najpierw przetrzymywano księży odmawiających wyparcia się Kościoła, a potem także zwykłych mieszkańców Wandei.
Trudno dziś ocenić dokładną liczbę ofiar rewolucyjnego ludobójstwa. Szacuje się, że mogło to być nawet ćwierć miliona osób, czyli prawie jedna trzecia ówczesnej populacji Wandei. Władze cywilne rewolucji zdążyły zniszczyć wiele dokumentów, ale pisarz Vladimir Volkoff dotarł w archiwach wojskowych do dowodów wskazujących, że miał to być dopiero początek: istniał plan systematycznej eksterminacji wszystkich wrogów rewolucji. "Wandea była polem doświadczalnym: niedawno odnalazłem dokument przewidujący na maj 1794 początek akcji całkowitego zniszczenia Bretanii i Bretończyków" - pisał Volkoff.

Święto ludobójstwa
Czy można patrzeć na rewolucję francuską z perspektywy Wandei? A czy można patrzeć na III Rzeszę z perspektywy Auschwitz, a na Związek Sowiecki z perspektywy Gułagu? Lenin wielokrotnie odwołujący się do "wielkiego terroru" we Francji i Stalin oraz kopiujący ich rozwiązania Hitler borykali się, tak jak rewolucjoniści francuscy, z nieefektywnością środków, jakimi dysponowali dla mordowania ludzi. Rozstrzeliwanie, wieszanie, głodzenie przebiegało zbyt wolno jak na planowaną liczbę ofiar, angażowało zbyt dużą część personelu wojskowego i okazywało się bardzo kosztowne. W XX wieku zrobiono więc twórczy użytek z doświadczeń i eksperymentów rewolucji francuskiej: z masowych egzekucji wrogów ludu, obozów koncentracyjnych, komór gazowych, utylizacji ludzkich włosów, zębów, tłuszczu, skóry, topienia łodzi z więźniami. Przede wszystkim jednak rewolucja francuska pozostawiła dwudziestowiecznym totalitaryzmom podstawowe przykazanie: "nowy lepszy świat" trzeba budować na trupach wrogów, którzy nie tylko nie mają żadnych praw, ale wręcz tracą człowieczeństwo - stają się zwierzętami, podludźmi.
W nazistowskich obozach koncentracyjnych zginęło około 11 mln ludzi. W sowieckich łagrach zginęło do 1956 r. około 60 mln ludzi (dla porównania, cała II wojna światowa pochłonęła około 55 mln ofiar.) Nic dziwnego, że w XXI wieku w Niemczech urodziny Führera świętują już tylko grupki neonazistów. W Rosji prezydent Putin niedawno zniósł święto rewolucji bolszewickiej i pochody organizuje już tylko partia komunistyczna. Natomiast we Francji 14 lipca znów prawie cały kraj będzie świętował kolejną rocznicę wielkiej rewolucji. Ciekawe, który z więźniów uwolnionych 218 lat temu z Bastylii najlepiej nadawałby się na patrona tego święta: oszust, dewiant czy szaleniec?
Okładka tygodnika WPROST: 25/2007
Więcej możesz przeczytać w 25/2007 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 2
  • NN IP
    60 000 000 000
    • _ILYA_RU_ IP
      Leży. każdy Polak wie, że sam Stalin miał zjedzony 60 mld niemowląt. spotkanie ludzi, których historia komiks komedie mogą pozazdrościć nawet obcy tragedii. zaves między Stalina było tępione 4 miliony ludzi 800.000 z nich zostało zrealizowanych lub zmarł.

      Czytaj także