Weekendowa alternatywa

Weekendowa alternatywa

Pokolenie Why? kontestuje rynek, korzystając z jego dobrodziejstw
Dwudziestosześcioletni Jarosław Lipszyc studiował teorię literatury, antropologię i socjologię. Twierdzi, że nawet nie pomyślał o ukończeniu marketingu czy zarządzania. Pracuje w redakcji pisma "Aktivist", które lansuje miejski styl życia. Po pracy składa literackie pismo "Meble", na które wydaje pieniądze zarobione w "Aktiviście". Jest poetą. Jego kolega z redakcji Marek Kłosowicz jest absolwentem Filmówki. Uprawia sporty ekstremalne, latem uczestniczy w Marlboro Adventure Team, zimą wyciąga znajomych na Kaukaz, chce nakręcić film o podróży dookoła świata. Nie pracuje w weekendy - wspina się wtedy na skałkach w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej i eksploruje jaskinie. Paulina Skirgajłło-Krajewska ma 26 lat. Studiowała literaturę amerykańską, zajmuje się malarstwem i historią sztuki. Promuje artystów, robi z nimi wywiady, jednocześnie prowadząc dom i wychowując dziecko.
- Koniec lat 90. przyniósł kryzys ideo-logii yuppie. Przestało się liczyć nastawienie wyłącznie na karierę i szybkie zdobycie gotówki. Spora część młodzieży zapragnęła, jak to określa, "nie przegapiać smaku chwili" - mówi socjolog prof. Hanna Świda-Zięba. W Europie daje o sobie znać pokolenie pytające "dlaczego?" (Generation Why?), kontestujące wyścig szczurów i wątpiące, czy warto odkładać życie na później. - Żyją w dostatku, ale nienawidzą słowa "materializm", sprzedają produkty, lecz nie godzą się z pojęciem zaprzedania - twierdzi socjolog David Brooks, opisujący świat po yuppie. - Takie osoby nie poddają się manipulacji mediów, które próbują kreować ludzi sukcesu przed trzydziestką - mówi Tomasz Plata, redaktor naczelny "City Magazine".
Pokolenie Why? nie jest i deklaruje, że nie chce być tak zamożne jak starsi urban professionals. Ludzie ci mają staranne wykształcenie, dobrą pracę, lecz nie robią błyskotliwych i błyskawicznych karier, o których pisze się na pierwszych stronach gazet. Więcej: nie wierzą w nie! Dlatego nie siedzą w pracy po nocach. Ich kredo to e-mailowy wiersz nieznanego autora: "Bóg dał mi Paryż, Wenecję i zegary art déco. Dał mi amerykańskie samochody z lat 40., spojrzenie przebudzonych dzieci, nauczył wąchać kwiaty i kobiety (...) nie po to, bym siedział w pracy po 12 godzin jak jakiś ... za przeproszeniem".
Najwięcej pytających "why?" pracuje w mediach, reklamie i na rynku internetowym, w którego powstaniu sami uczestniczyli. - To fascynujące stwarzać zasady, ale nie podlegać im - uważa Marek Borzestowski, twórca Wirtualnej Polski. Kształcił się w Niemczech i Wielkiej Brytanii. Bez trudu znalazłby pracę w dużej firmie doradczej. Postawił jednak na własne przedsięwzięcie. - Kończy się epoka odtwórczego działania. Najważniejsze jest myślenie. W nowoczesnych firmach kładzie się nacisk na realizację celów, a nie na krawaty - deklaruje prezes Borzestowski.

No name
Pokolenie Why? kontestuje rynek, korzystając z jego dobrodziejstw. Ich guru jest Naomi Klein, młoda kanadyjska dziennikarka, autorka książki "No logo". "Pracodawca jest dziś bardziej kochankiem na jedną noc niż kandydatem do monogamicznego związku" - obwieszcza panna Klein, opisując cywilizację, w której nie szanuje się praw jednostki, a pogoń za luksusem ma być namiastką szczęścia. Paradoksy współczesnego kapitalizmu Klein opisuje, posługując się pojęciem "marka", które zrobiło zawrotną karierę we współczesnym świecie. Początkowo marka miała być gwarancją jakości, dziś jest raczej zwiększeniem szans na to, że produkt zostanie korzystnie sprzedany. "Tymczasem na przełomie dekad chodzi o wartości. Kilka lat temu noszenie koszulki z logo znanego projektanta na kieszonce było szczytem elegancji, dziś wydaje się to nieco dziwne" - twierdzi Klein.
- Ubrania skompletowane są jakby od niechcenia. Nie dziwi więc połączenie luksusowej bielizny z bojówkami kupionymi na wyprzedaży - mówi Tomasz Plata. Sesję mody alternatywnej w magazynie "Aktivist" zatytułowano "Cuba Libre" od nazwy drinka, który łączy przeciwieństwa, czyli rum z colą. - Ciuchy no name noszą osoby, które mogą sobie pozwolić na markowe ubrania, jednak zdążyły już do nich przywyknąć i znudzić się nimi - mówi Sylwia Erol, stylistka "Playboya". Trend "antymarkowy" wykorzystały już niektóre firmy. Do kupienia są już na przykład gustowne kostiumy kąpielowe marki No Logo.

Karierowicze i alternatywni
Gdy w maju opublikowaliśmy we "Wprost" artykuł "Generacja XXL" o młodych pracowitych absolwentach szkół ekonomicznych, robiących błyskotliwe kariery w firmach doradczych i konsultingowych, marketingu i w bankowości, czytelnicy (w liczbie kilkudziesięciu) zaprotestowali. "Dlaczego liderem przyszłości nie jest dla was lekarz prowadzący prywatną praktykę, zdolny architekt, tłumacz, kowal lub stolarz? Czy naprawdę karierę można zrobić tylko po ukończeniu szkoły biznesu?" - pytał w liście Adam Mocydlarz. "Bulwersuje mnie, że jako globalną elitę prezentujecie dziesięcioro jednakowych, plastikowych materialistów, pozbawionych jakiejkolwiek pasji" - oburzał się Krzysztof Bednarek. Doktor Maciej Dunajski z Uniwersytetu w Oksfordzie stwierdził wręcz, że odgrzewanie kultu yuppie jest dziś niemodne. "Za sukces finansowy płaci się oportunizmem i tupetem. Polscy dwudziestolatkowie nie tym zaimponują swoim rówieśnikom z Europy czy USA, którzy żyją już w całkiem inny sposób" - napisał.
A czym mogą zaimponować? - Kreatywnym podejściem do pracy i do konsumpcji - mówi prof. George Ritzer, autor "Mcdonaldyzacji społeczeństwa". Unikać rutyny, intensywnie przeżywać wakacje, cieszyć się drobiazgami - to dla pokolenia Why? proste sposoby na łagodzenie frustracji. "W dobrym tonie jest dziś wyrażać wątpliwości co do skutków modernizacji i globalizacji" - zauważa w wywiadzie udzielonym "Gazecie Wyborczej" prof. Barbara Fatyga, socjolog. - To może być nowy snobizm, niegroźny, bo wyrażający bunt przeciw oficjalnym trendom - uważa Tomasz Plata. Dlatego następcy yuppie życie we współczesnym kapitalizmie opisują jako ciąg sprzeczności. Symbolem owych sprzeczności jest dla nich Che Guevara. Opisywał siebie jako sportowca, a był astmatykiem. Niechęć do kary śmierci łączył z entuzjazmem dla rewolucji i masowych egzekucji. Na koniec stał się idolem kultury popularnej, choć walczył z amerykanizacją świata.
Z badań prof. Świdy-Zięby wynika, że tylko dla 20 proc. młodych Polaków wartością jest rywalizacja, rozumiana jako wyścig o lepszą pracę i dostatniejsze życie. Sukcesu pragnie aż 70 proc., ale sukcesu osobistego, rozumianego jako realizacja życiowych pasji. W Niemczech na zlecenie tygodnika "Focus" zbadano priorytety studentów. Najważniejsze dla nich okazało się stworzenie szczęśliwej rodziny (81 proc.) i grona oddanych przyjaciół (71 proc.). Praca i pieniądze znalazły się na dalszych miejscach. "Młodzież dzieli się na dwie współistniejące z sobą grupy: wyznawców filozofii yuppie i będących ich zaprzeczeniem" - skonstatował tygodnik "Focus". Podobnie wnioski wysnuwa prof. Świda-Zięba z badań nad polskimi dwudziestolatkami: - "Karierowicze" i "alternatywni" mają świadomość odmienności. Nie odrzucają się jednak nawzajem i nie walczą z sobą. "Alternatywni" nie potępiają "karierowiczów", ale chcą, żeby dali im spokój - mówi.
Pokolenie Why? nie poprzestaje na kontestacji sposobu ubierania się swoich kolegów yuppie. Unika snobistycznych klubów, tworząc alternatywne (jak Centralny Dom Qultury i Piekarnia w Warszawie); odrzuca "oficjalnych" artystów promowanych przez RMF i Zetkę, słuchając kultowej Radiostacji; czyta "Fluid", pisma miejskie i niszowe magazyny dla hip-hopowców. Za "tragicznych" uznaje Natalię Kukulską, Varius Manx, De Mono, Kasię Kowalską, Edytę Górniak, festiwale w Sopocie i Opolu, preferując muzykę klubową i projekty muzyczne Tymona Tymańskiego, Maćka Maleńczuka i Kazika Staszewskiego.
Pokolenie Why? chce żyć i żyje niespiesznie. Korzysta z wolnego czasu. Woli być niż mieć, prawdopodobnie dlatego, że ma już wystarczająco dużo: wśród nich jest sporo wolontariuszy pozarządowych organizacji znajdujących przyjemność w pracy za darmo. Nawet relacje damsko-męskie traktują z dystansem i bez specjalnych emocji. Mimowolnie - gdyż nie oglądają programów typu reality show, uznając je za "durne" - zgadzają się z uczestnikiem polskiego "Big Brother" Piotrem Lato, który w jednym z odcinków powiedział: "Mam przesłanie dla świata: wrzućcie na luz!".
Okładka tygodnika WPROST: 34/2001
Więcej możesz przeczytać w 34/2001 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0