Bitwa na dziadków

Bitwa na dziadków

Sto lat temu doszło do konfrontacji rodzin Giertychów i Kuroniów
Czy rodzinna historia sprzed ponad stu lat może dziś odgrywać polityczną rolę? Okazuje się, że tak. A wszystko za sprawą najbardziej politycznego rodu we współczesnej Polsce - Giertychów. Wiele wskazuje na to, że porównując Jacka Kuronia do zdrajców Janusza Radziwiłła i Szczęsnego Potockiego, Roman Giertych chciał wyrównać rodzinne porachunki.
- Moje losy z losami rodziny Jacka Kuronia są splątane bardzo mocno. W roku 1905 mój prapradziadek Franciszek, który był dyrektorem fabryki, musiał odpierać z bronią w ręku napad bojówki PPS, której przewodził stryjeczny dziadek Jacka Kuronia Władysław. Wybuchła strzelanina, w której nikt nie zginął. Ale pieniądze z fabryki na wypłatę dla robotników zniknęły - wyjaśnił wicepremier Roman Giertych na ubiegłotygodniowej konferencji prasowej. To zdarzenie jeszcze lepiej zna jego ojciec  Maciej. - Romek się pomylił. To był 1907, a nie 1905 - prostuje syna. - Grabiąc burżujów, PPS-owscy bojówkarze zdobywali pieniądze na działalność partyjną. Od tego zajścia zaczęły się zresztą kłopoty finansowe fabryki pradziadka, które ostatecznie doprowadziły do bankructwa.

Zabił księdza i się upił
W rodzinie Giertychów, która od zawsze sympatyzowała z endecją, historia dziadka Kuronia była przekazywana z pokolenia na pokolenie. Jędrzej, syn Franciszka, opowiedział ją Maciejowi, a ten - Romanowi. - Mój ojciec zapamiętał to na całe życie, wraz z odpowiednią opinią co do działań PPS i wszelkiej maści socjalistów. Dla mojej rodziny było to przejawem pospolitego bandytyzmu, zaś dla wielu pracowników fabryki i ich rodzin przyczyną nędzy i krzywdy ludzkiej - wspomina Maciej Giertych, który całej sprawie poświęcił nawet część książki "Z nadzieją w przyszłość!".
To, co Giertychowie uznali za "pospolity bandytyzm", u Kuroniów jest kultywowane jako przejaw patriotyzmu i bohaterstwa. - To był czas, kiedy endecja współpracowała z caratem, a PPS szukała pieniędzy na działalność niepodległościową. Sam Józef Piłsudski napadał wtedy z pistoletem w ręku na pociągi. A Władek Kuroń to prawdziwa rodzinna legenda. Podobno rzucił kiedyś rozgrzanym żeliwnym piecem w carskich żandarmów - wspomina Maciej Kuroń. Podobne historie na jego temat przytaczał Jacek Kuroń w swojej książce "Wiara i wina". Według jednej z nich, Władysław napadł kiedyś ze swoją bojówką na karetkę pocztową. Otoczony przez żandarmów szybko wyprzągł konia, siadł na nim tyłem, zaczął strzelać z dwóch rewolwerów naraz i uciekł. Od tej pory ścigano go listem gończym, a za jego głowę wyznaczono dużą nagrodę. Władysław Kuroń miał zginąć w 1907 lub 1908 roku na szubienicy. Przed śmiercią zdążył jeszcze zastrzelić "plującego na bojowców" księdza, pójść do knajpy i się upić. W rodzinie Kuroniów mówi się, że Władysław był na tyle znaną postacią ruchu socjalistycznego, że kilkakrotnie wspominał o nim sam Piłsudski.

U cioci na imieninach
- Zarówno mój ojciec, jak i dziadek byli wychowywani w duchu niepodległościowo-pepeesowskim. Wyciąganie przez Giertychów historii z tą fabryką przypomina mi trochę takie niezobowiązujące bredzenie u cioci na imieninach: pogadam, pogadam, a nuż kawałek gówna przyczepi się do człowieka. No bo jak ktoś posłucha tego, nie znając historycznego kontekstu, to faktycznie może sobie pomyśleć, że ci Kuroniowie to jakaś nieciekawa rodzina - przyznaje Maciej Kuroń. Kto w takim razie ma rację w sporze Kuroniów z Giertychami?
Prof. Maciej Giertych nie ma wątpliwości: to, co zrobił Władysław Kuroń, to była czysta gangsterka. Prof. Tomasz Nałęcz, który specjalizuje się w historii ruchu robotniczego z początku XX wieku, murem staje jednak za Kuroniami. - PPS chciała wywołać antyrosyjskie powstanie, a endecja współpracująca z caratem występowała przeciwko tym dążeniom. Jak można te dwie postawy uważać za równorzędne? Na tej samej zasadzie można by przecież uznać, że taką samą formą patriotyzmu było paktowanie PZPR z Sowietami - mówi prof. Nałęcz.
Okładka tygodnika WPROST: 27/2007
Więcej możesz przeczytać w 27/2007 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Czytaj także