Kastrowanie córek

Kastrowanie córek

Nadopiekuńczość matek to forma przemocy
Matka jest jedynym prawdziwym przyjacielem młodej kobiety. Szczęśliwe są zatem córki, które nie zostały pozbawione tak mądrego doradcy" - przekonywał XIX-wieczny "Podręcznik etykiety" wydany przez George'a Routledge'a. Dzisiaj coraz więcej matek niebezpiecznie przekracza granicę między służeniem radą a nadmiernym ingerowaniem w życie córek. Zamiast pomagać córkom, niepostrzeżenie stają się ich wrogami.

Psychologowie ostrzegają, że nadopiekuńczość matek wobec córek można uznać nawet za formę przemocy. Jest to najłagodniejszy, ale najbardziej szkodliwy sposób krzywdzenia dziecka. - To niepokojący fenomen naszych czasów - uważa dr Vivian Gadsden z Graduate School of Education University of Pennsylvania.

Córeczki mamusi
Nadmierną opieką rodziców są otaczane już nie tylko studentki, za które rodzice płacą rachunki i wybierają im kolegów, ale także 30-, a nawet 40-latki. Z badań dr Gadsen wynika, że korzystają one z matczynego wsparcia w takim samym stopniu jak 20 lat temu nastolatki. Stają się uzależnione od matek jak od narkotyku. Takie "córeczki mamusi" długo pozostają dorosłymi nastolatkami, które nie potrafią samodzielnie podejmować decyzji i są nieporadne w życiu. Mają kłopot ze znalezieniem towarzysza życia, a kiedy już go znajdą, ich związki szybko się rozpadają, bo relacje z matką zastępują im relacje z partnerem.
Paris Hilton, którą miesiąc temu skazano na więzienie za prowadzenie samochodu po pijanemu, po ogłoszeniu wyroku nie zadzwoniła ani do prawnika, ani do narzeczonego, lecz do swojej matki Kathy Hilton. Potrzebowała matczynego wsparcia. 19-letnia córka Demi Moore Rumer Willis nigdy nie wychodzi z domu bez zasięgnięcia rady u mamy, jak ma się ubrać. Matki doradzają dorosłym córkom, co mają jeść, gdzie robić zakupy, co studiować i jaką wybrać pracę.
Katarzyna Jungowska, 29-letnia córka Grażyny Szapołowskiej, przyznaje, że matka próbuje jej pomagać nawet wtedy, kiedy tego nie potrzebuje. Teresa Rosati dba o wizerunek swojej córki w prasie i dostarcza jej na plan filmowy domowe potrawy, bo Weronika ma alergię pokarmową. Wśród wykształconych kobiet z klasy średniej tak silny związek córek z matkami stał się powszechnym zjawiskiem. Dorosłe córki zwierzają się matkom z kłopotów w pracy, nieporozumień z koleżankami, a nawet z doświadczeń seksualnych. Aktorka Emilia Krakowska przyznaje, że jej córki Weronika i Eleonora informują ją nawet o drobnych codziennych sprawach. Alison Cochrane, 30-letnia nauczycielka angielskiego, telefonuje do swojej matki co najmniej cztery razy dziennie i rozmawia z nią przynajmniej przez godzinę. Matka jest pierwszą osobą, której o wszystkim mówi. Rozmawia z nią nawet o tym, jak się jej układa w łóżku z chłopakiem.
Wiele kobiet ma jedno lub dwoje dzieci. Chcą jak najdłużej utrzymać je przy sobie, by czuć się potrzebne. Z jednej strony rodzice mają świadomość, że muszą nauczyć dzieci samodzielnego życia, z drugiej - chcieliby je ochronić przed niebezpieczeństwami drapieżnej rzeczywistości.
Kiedy jednak dla samotnych 20- czy 30--latek jedynym domem jest wciąż dom ich rodziców, nadal są one kochanymi córeczkami, za które matki rozwiązują większość problemów. Zdaniem dr Gadsden, bierne, niezaradne singielki, które nie potrafią znaleźć partnerów, bo nie wiedzą, czego chcą od życia, są produktem matczynej nadopiekuńczości. Boją się założyć własną rodzinę. Nie potrafią być odpowiedzialne, bo nigdy nie ponosiły konsekwencji swoich poczynań. Zawsze była obok nich matka, gotowa nadstawić karku za córkę. Nie podejmują wyzwań, bo zawsze w każdej dziedzinie życia polegały na matce. Nie wierzą we własne możliwości, bo wciąż czują się małymi córeczkami. Są egocentryczne, bo żyją w ciągłym przekonaniu, że wszystko im się należy. Henryka Bochniarz zawsze stawiała swojej córce Joannie odpowiednie do jej wieku wymagania, bo jak twierdzi, zdejmowanie z dziecka odpowiedzialności za jego czyny jest dużo gorsze niż płacenie za błędy.
Nadmiernie troskliwe matki przekazują córkom swoje lęki i ukazują im świat pełen niebezpieczeństw. - Wychowywane w ten sposób dziewczęta w życiu dorosłym nie są w stanie zmagać się z trudami codzienności. Wiele z nich nie potrafi nawet samodzielnie spędzać czasu wolnego - mówi doc. Joanna Meder z Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie.

Katapulta dla córki
"W latach 60. 25-latki posiadały już dwoje lub nawet troje dzieci. Dziś wiele kobiet po trzydziestce wciąż żyje w pojedynkę. Ale na razie trudno jednoznacznie powiedzieć, czy to nadopiekuńczość rodziców sprawia, że kobiety coraz później wychodzą za mąż, czy zależność jest odwrotna" - twierdzi prof. Jeffrey Arnett z Clark University w książce "Emerging Adulthood". W każdym razie jest to niepokojące. Aktorka Krystyna Janda uważała, że jej córka Maria Seweryn powinna się usamodzielnić wraz z rozpoczęciem studiów. Kiedy córka dostała się do szkoły teatralnej, aktorka stwierdziła, że musi się wyprowadzić z domu, by odłączyć się od matki, znaleźć własny styl i drogę zawodową. - Cieszę się, że Pamela, która ma dziś 29 lat, prowadzi własne życie. Już od kilku lat mieszka sama. Nie zaglądam jej do szafy ani do lodówki - mówi Ewa Bem. Piosenkarka uważa, że matka powinna być jedynie katapultą, z której córka będzie się mogła mocno odbić, by mądrze ukierunkować własne życie. - O ile miłość i opieka rodziców nad dzieckiem warunkują prawidłowy rozwój, o tyle nadopiekuńczość prowadzi do głębokiej patologii - mówi doc. Joanna Meder. Nadopiekuńcze matki traktują córkę jak swą własność, nie postrzegają jej jako odrębnej jednostki, która ma prawo do rozwoju indywidualnych cech. Tak wychowywane dziewczęta jako nastolatki częściej niż inne wchodzą w aspołeczne grupy i zawierają niebezpieczne znajomości. Co więcej, zaczynają prowadzić rodzaj podwójnego życia. W domu są uległe i posłuszne, a poza domem realizują potrzebę niezależności, posługując się wobec matek kłamstwami. Córki nadopiekuńczych matek, które nie pozwalały im na autonomię, częściej niż dziewczęta uczone samodzielności są niezadowolone z własnego wyglądu i popadają w anoreksję.

Kompleks matki
Do gabinetu doc. Joanny Meder coraz częściej zgłaszają się córki dotknięte kompleksem matki. Narzekają, że ich rodzicielki świetnie się czują wśród ich kolegów i przyćmiewają córki w towarzystwie. - Staranie się o to, by być przyjaciółką córki, jest jednym z największych błędów matek. Niestety, coraz częstszym, bo zapanowała moda na partnerstwo między dziećmi a rodzicami - mówi doc. Meder.
Nadopiekuńcze matki to często kobiety, które nie znalazły szczęścia w małżeństwie. - Przez kontakt z córką próbują zrekompensować swoje niezaspokojone potrzeby emocjonalne. Podświadomie uzależniają córkę od siebie, aby poczuć się ważnymi i kochanymi. W miarę dorastania córki matka podświadomie zamienia się z nią rolami i stara się usadowić na jej kolanach. Córka staje się powiernicą, przygniataną ciężarem intymnych zwierzeń i kłopotów. Szybko nabiera przekonania, że celem jej życia jest wspieranie matki i troska o nią i rezygnuje ze swojego życia - mówi doc. Meder. Matki oczekują od dorosłych córek wyłączności. Jeśli próbują mieć swoje tajemnice, wpędzają je w poczucie winy. Wendy Spero, 32-letnia aktorka i pisarka z Los Angeles, przyznaje, że do niedawna tkwiła w takiej matni. Jej matka rozmawiała z nią przez telefon sześć godzin dziennie. Wendy poświęcała jej tak dużo czasu, że przestała znajdować go dla siebie. Opamiętała się dopiero wtedy, kiedy zaczęła tracić przyjaciół.

Seks pianistki
Psychologowie nazywają nadmierną troskliwość matek kastrowaniem córek. Wiele nadopiekuńczych kobiet próbuje bowiem uchronić córki przed błędami, które same popełniały, i zaraża je uprzedzeniami w stosunku do mężczyzn lub szuka im odpowiedniego męża. Tak jak bohaterka powieści Elfriede Jelinek "Pianistka". Erika Kohut, 40-letnia nauczycielka gry na fortepianie, jest zmuszana przez matkę do spania z nią w małżeńskim łożu. Odczuwa lęk przed zbliżeniem z mężczyzną. Swoją seksualność zaspokaja, chodząc do wideokabin z filmami pornograficznymi i podglądając kochające się pary.
Badania prof. Jaya Belsky'ego z Birbeck University w Londynie sugerują, że córki nadopiekuńczych matek w dorosłym życiu częściej niż inne kobiety mają kłopoty z zajściem w ciążę. Zjawisko to już wcześniej zauważono wśród małp. Okazało się, że samice w obecności matek później nabywają zdolności rozrodcze, bo mają opóźnioną owulację i zmniejszoną płodność. Teraz potwierdzono, że tak samo jest u kobiet. Najgorsze jest to, że one także będą napędzać machinę nadmiernej troskliwości. Jak dowodzą uczeni, im większy kłopot mają matki z zajściem w ciążę i im dłużej oczekują upragnionego dziecka, tym bardziej są nadopiekuńcze. W świadomości takich kobiet walka o dziecko nie kończy się z chwilą jego urodzenia. Czasami trwa do końca życia.


Aktorka Emilia Krakowska przyznaje, że jej córki: Weronika i Eleonora (na zdjęciu z mamą), informują ją nawet o drobnych codziennych sprawach ze swego życia
Katarzyna Jungowska, córka Grażyny Szapołowskiej, uważa, że matka próbuje jej pomagać nawet wtedy, gdy ona tego nie potrzebuje
Krystyna Janda uznała, że jej córka powinna się usamodzielnić wraz z rozpoczęciem studiów. Maria Seweryn wyprowadziła się więc z domu po dostaniu się do szkoły teatralnej
Ewa Bem (z mężem i córkami): "Cieszę się, że Pamela, która ma dziś 29 lat, prowadzi własne życie. Już od kilku lat mieszka sama. Nie zaglądam jej do szafy ani do lodówki"
Okładka tygodnika WPROST: 29/2007
Więcej możesz przeczytać w 29/2007 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 18
  • Ona IP
    Mam 18 lat jestem w ciąży mój chłopak ma 21 lat mieszkamy razem , nie mogę sobie poradzić z jego mamą która dzowni do niego 15 razy dziennie pytać o głupoty jest tak nadopiekuńcza a w końcu przydałoby się żeby zrozumiała że on ma swoje życie , a on nie chcę jej nic powiedzieć bo twierdzi że to nic złego ! Co ja mam zrobić przecież to dąrzy do rozpadu tego związku !! POMOCY
    • katya22 IP
      Ja mam taką matkę. Sama mam w tej chwili 31 lat i z każdym rokiem czuję do niej coraz większą niechęć. Najgorsze, że żadne rozmowy, prośby ani grożby nie działają. Masakra.
      Gdy zaszłam w ciążę w zeszłym roku i dowiedziałam się, że to bedzie dziewczynka, płakałam. Bałam się, że też będę taką matką. Bardzo nie chciałabym skrzywdzić mojego dziecka.
      • [email protected] IP
        Był czas kiedy mawiałam:\"Większość ludzi , którzy mówia mi że mnie kochają- Mam ochotę powywieszać na latarniach\"
        Właśnie matce i jeszcze kilku kobietom z mojej rodziny zawdzięczam takie \"radosne\" podejście do tematu: Z jednej strony: \"kocham cię\" , a z drugiej\"Beze mnie z głodu zdech
        niesz\";Powiem tak : z taką postawa potrafi wyjechać nie tylko matka czy ogólnie rodzina- ale wiem jedno: dla takich ludzi mam dzisiaj tylko nienawiść. Kimkolwiek by nie byli
        • poli IP
          Ten artykuł jest jak o mnie. Mam 29 lat. Moje małżeństwo się właśnie rozpada. Nie mam dzieci. Moja matka robi mi awantury, że wychodząc o 15.30 do miasta a wracając do domu o 18.30 nie informuję jej o tym. Nadmieniam, że mieszkam oddzielnie. Potrafiła o 17 ściągnąć mojego brata żeby mnie szukał bo nie odbierałam tel kom. Do dzisiaj boję się jak diabli przed każą rozmową gdzie mam przekazać jej informację, z której nie będzie zadowolona (np. wyjazd na sylwestra). Wpędza mnie za każdym razem w poczucie winy takie, że odechciewa mi się jakichkolwiek wyjazdów i relaksu. Pracuje też tam gdzie ona chciała i praktycznie w zawodzie, który mi wybrała. Tragedia.
          • magda IP
            ten artykuł jest niestety o mnie , nienawidze matki za ta jej nadopiekunczosc, jestem nieszczesliwa, pelna agresji i nie wiem czego chce. nienawidze jej jak choleraQ!!!!! a o mojej samoocenie lepiej nie mowic -zero absolutne plus.
            • x man IP
              a mnie to 2 razy w życiu spotkało. Cholera jasna
              • agla IP
                wszystko musi mieć swoje racje i jak każdy będzie zdrowo myslał to będzie dobrze. Teraz wynajduje się na każdą sytuację winnego nie tego co trzeba- dzieci nie winne tylko rodzice - jak mali wychowywać bezstresowo i jak duże słuchać ich jak oni nam rozkarzą.COŚ chyba w przekazie psychologom się pokręciło- matka winna za wszystko- dizecko za nic. Chociaż i takie chore relacje istnieją gdzie córka bierze partnera jako ojca dzieci a życie swoje dzieli z  matką.
                • qwerty IP
                  nareszcie ktos odkryl jak przyszle mamusie rozbijaja corce zwiazki i zycie
                  • skrzat:) IP
                    Nadopiekunczosc matek sie przejawia nie do corek,lecz do
                    synkow,czego jestem swiadkiem w swoim domu.Cielaczki mami
                    synki sie porobili.Moje coreczki we mnie sie wrodzily.
                    Robia czego zapragna i sie im udaje.Twarde,zaciete i wiedza
                    bardzo dobrze czego chca.Wysportowane jak lanie chodza i zawsze na swoim postawia,sugestji i rady odcych odrzucaja.
                    Musi tak byc,ze musi zawsze wychodzic na ich korzysc.Cwane
                    uparte w realizacji swoich osobistow celow.Mysla przed decyzjami,nie po przegranej.Madre i piekne gdyz sa Polkami.
                    • henrieta IP
                      wielki błąd,jak córka ma dużą śmiałośc do matki.matki nie powinny na to pozwalać.doświadczyłam tego.teraz żałuję.

                      Czytaj także