Giełda prawa

Giełda prawa

Jak dobrze zreformować rynek usług prawnych
Książę warszawskiego salonu, mecenas Lejb Fogelman, gdy dyskutowaliśmy kiedyś o ekonomii rzucił: „To jest proste jak bzykanie" (w oryginale było pikantniej, ale nie nadaje się do druku). Gdy powtórzyłem ten bon mot mojej partnerce, przechyliła figlarnie głowę i przeciągle zapytała: „Taaak?".
Powiedzonko Fogelmana przypomniało mi się, gdy rząd zapowiedział, że będzie walczył z korporacjami. Bo z tą walką jest jak z „bzykaniem" – trzeba to umieć. Nasz rząd mimo szczerych chęci jeszcze się tego nie nauczył.

Drogie prawo
Ministerstwo Sprawiedliwości zaczęło walkę od obniżenia taksy notarialnej. Generalnie usługi notariuszy są bowiem „za drogie". Notariusze są sami sobie winni. Gdy minister Stanisław Iwanicki na odchodne z Ministerstwa Sprawiedliwości sprezentował im wysoką taksę notarialną, to sobie zapisali w kodeksie etyki zawodowej, że stosowanie stawek niższych niż wyznaczone maksimum jest... nieetyczne. Jeden z moich znajomych miał nawet sprawę dyscyplinarną, gdy wziął mniej, niż mógł.
Nie wiadomo, czy właściwe były stawki taksy notarialnej wyznaczone przez ministra Iwanickiego, czy właściwsze są wyznaczone przez ministra Ziobrę. Nie wiadomo, czy dziś są one za niskie, czy onegdaj były za wysokie. Ale skoro przyznajemy ministrowi prawo wyznaczania tych stawek w drodze rozporządzenia, to nie ma się czemu dziwić. Zresztą, jak się szybko okazało, obniżać stawki taksy notarialnej też trzeba umieć. Notariusze odpowiedzieli bowiem ministrowi pięknym za nadobne, bo „zapomniało mu się" obniżyć stawki za „ustanowienie odrębnej własności lokalu", a to większość umów z deweloperami. I za te właśnie umowy notariusze biorą „po staremu".
Po notariuszach przyjdzie kolej na adwokatów. Ale tu nie wystarczy już rozporządzenie ministra, trzeba będzie zmienić ustawę. Jej projekt już jest. Mają zostać wprowadzone maksymalne stawki na wszelkie usługi prawnicze. Pal licho regulacje dotyczące pomocy prawnej dla osób fizycznych, zwłaszcza w sprawach karnych. Można nawet przyznać ministrowi rację, że chce tę sferę uregulować. Ale z planów ministerstwa wynika, że stawki maksymalne mają dotyczyć też tzw. sektora B2B, czyli obsługi prawnej firm. Ciekawe, kto na przykład napisałby dla PKN Orlen umowę na planowane przez PiS przejęcie Grupy Lotos za planowane przez resort sprawiedliwości 1500 zł? No może i ktoś by napisał, ale chyba nie byłaby to dobra umowa.

Wylobbowani
Wszystkie te działania są oczywiście dla elektoratu – to znaczy dla społeczeństwa, które ma dość wysokich cen usług prawniczych. Że te usługi są drogie i często na marnym poziomie, to fakt. Ale jest mechanizm, który nazywa się prawem podaży i popytu. Pochodną jego działania jest cena danego dobra lub usługi. Jeśli ceny są wysokie i rokują dużą stopę zwrotu, to rynek prowadzi do zwiększenia podaży. A jak się zwiększa podaż, to z kolei spadają ceny.
W wypadku usług prawniczych trudno mówić o rynku z uwagi na ciągle istniejące bariery wejścia na ten rynek. Ale stworzyło je przecież samo państwo pod naciskiem korporacji prawniczych. Adwokaci i radcowie prawni wylobbowali na przykład, że z ustawy o działalności gospodarczej z 1988 r. wykreślono przepis, który pozwalał na prowadzenie doradztwa prawnego na podstawie wpisu do ewidencji działalności gospodarczej. W efekcie młodzi ludzie po studiach, którzy nie zostali przyjęci na aplikację, nie mieli z sobą co zrobić. I w końcu wylobbowali w szeregach PiS poparcie dla odebrania korporacjom prawa prowadzenia naboru na aplikacje. Ograniczenia ustanowione przez korporacje zostały zastąpione ograniczeniami ustanawianymi przez ministerstwo, i to jeszcze w taki sposób, że Trybunał Konstytucyjny, w którym notabene zasiada kilku adwokatów, wywrócił ustawę do góry nogami. Okazuje się, że zliberalizować dostęp do zawodu prawnika też trzeba umieć.
Jak to zrobić? Prosto. Wystarczy przywrócić przepis pozwalający świadczyć usługi prawne na podstawie wpisu do ewidencji działalności gospodarczej. Doradztwo prawne w działalności gospodarczej samo jest działalnością gospodarczą. A jeśli adwokaci się upierają, że to jakaś szczególna misja, to niech ją pełnią za stawki planowane przez resort sprawiedliwości. Jak misja, to misja.

Elita i reszta
Żeby istniała równość wobec prawa, wszystkie podmioty działające na rynku usług prawniczych powinny mieć obowiązek ubezpieczenia OC - tak jak adwokaci, radcowie prawni czy doradcy podatkowi. I już. Istniałyby elitarne korporacje adwokatów i radców prawnych, i mniej elitarna grupa doradców prawnych, której mogłoby nie przysługiwać prawo używania zwyczajowego zaszczytnego tytułu „mecenas".
Przydałaby się także ustawa o obrońcy sądowym, opłacanym bezpośrednio z budżetu, dla osób, których nie stać na pełnomocnika w postępowaniu sądowym. Działanie tych obrońców w imieniu klientów usprawnia funkcjonowanie sądownictwa, więc ich opłacanie z budżetu jest uzasadnione nie tylko racjami sprawiedliwości, ale także ekonomicznymi. Sprawne prowadzenie postępowania przy udziale profesjonalnych obrońców sądowych, nawet opłacanych z budżetu państwa, może być tańsze niż prowadzenie procesów przewlekłych, w których strony nie mają pełnomocnika.
W wypadku wprowadzenia administracyjnej regulacji cen na rynku usług prawniczych w sektorze B2B efekt będzie odwrotny do zamierzonego. Ceny na pewno nie spadną, a ograniczona zostanie dostępność tych usług. Paradoksalnie, najłatwiej będzie uniknąć jej negatywnych skutków zagranicznym kancelariom sieciowym. Usługi dla dużych koncernów zagranicznych działających w Polsce będą świadczone przez centrale tych kancelarii. Może zmniejszy to w jakimś stopniu dochody ich polskich wspólników i prawników, ale w o wiele większym stopniu zmniejszy wpływy budżetowe z tytułu podatku VAT i PIT. Kancelarie polskie będą musiały ponieść koszty „wyprowadzenia" swoich central poza polską jurysdykcję. Będą to mogły zrobić tylko niektóre, największe z nich. W najgorszej sytuacji znajdą się kancelarie adresujące swoje usługi nie do największych firm, ale do sektora małych i średnich przedsiębiorstw. Trudno jednak liczyć, że w ich wypadku, z uwagi na większe trudności z unikaniem skutków wprowadzenia nowych regulacji, nastąpi dostosowanie się do nich i spadek cen.
Można wskazać rożne sposoby unikania i uchylania się od opodatkowania. W wypadku dużych podmiotów, najczęściej inwestorów zagranicznych, i w wypadku osób fizycznych – najbogatszych Polaków, stosowane były przez lata eleganckie i subtelne metody legalnego zmniejszania obciążeń podatkowych. Dotknięci wysoką i szybko rosnącą progresją przedstawiciele klasy średniej stosowali mniej wysublimowane rozwiązania, często na pograniczu prawa albo nawet wbrew prawu. Ale stosowali. Prawnicy zrobią to samo. Po wtóre, po wejściu w życie analizowanej regulacji, na przykład PKN Orlen, KGHM czy PSE raczej nie będą mogły korzystać z usług zagranicznych kancelarii prawnych w trakcie trwającego procesu z Vodafone o przejęcie akcji Polkomtela, należących obecnie do TeleDanmark. A kancelarie polskie, które do tej pory obsługują ten proces, raczej nie będą go prowadziły za stawki proponowane przez Ministerstwo Sprawiedliwości. W efekcie pozbawione profesjonalnej pomocy prawnej polskie firmy mogą przegrać ten proces, chyba że organy państwa świadomie zaakceptują sytuację, w której koncerny kontrolowane przez państwo nie będą stosowały się do regulacji wprowadzonych przez to państwo.

Rynkowy punkt G
Stosując metodę argumentu ad absurdum, można byłoby utrzymywać, że jeśli regulacja cenowa okazałaby się skuteczna, to jej głównym beneficjentem może być… Eureko, prowadzące spory prawne z rządem RP, które będzie to robić znacznie taniej. W dzisiejszej rzeczywistości trudno dokładnie i jednoznacznie oddzielić doradztwo prawne od gospodarczego. Należy się więc spodziewać, że polscy adwokaci będą zakładali spółki consultingowe, które będą świadczyły dla ich klientów usługi równolegle z usługami prawniczymi. Zważywszy że umowy handlowe wiąże się z zagadnieniami biznesowymi, postępowaniu takiemu trudno będzie zarzucić fikcyjność. Oczywiście, można będzie wprowadzić do przepisów podatkowych regulacje, zgodnie z którymi dla podmiotów gospodarczych koszt usług prawniczych, kupionych za granicą, nie będzie uznawany za koszt uzyskania przychodu. Istnieje jednak poważna szansa, że taka regulacja zostanie uznana za sprzeczną z unijnym prawem. Zresztą i ona byłaby łatwa do ominięcia przez stosowanie doradztwa biznesowego obok usług prawniczych. Ogrom regulacji, jakie musiałyby zostać wprowadzone do systemu prawnego, aby utrudnić omijanie projektowanych regulacji cenowych, jest wprost niewyobrażalny, a i tak nie byłby efektywny.
Z mechanizmem równowagi podaży i popytu, którego odzwierciedleniem jest cena towaru lub usługi w danym czasie na danym rynku, jest jak ze słynnym punktem G – każdy wie, że on gdzieś tam jest, ale nie każdy umie go znaleźć.
Okładka tygodnika WPROST: 41/2007
Więcej możesz przeczytać w 41/2007 wydaniu tygodnika „Wprost”

Czytaj także

 0

Czytaj także