Karuzela stanowisk ministerialnych już nabiera rozpędu

Karuzela stanowisk ministerialnych już nabiera rozpędu

Dzień po wygranych wyborach Platforma nie jest w stanie podać składu rządu. Nie jest przesądzone, jaka zostanie zawarta koalicja ani nawet czy Donald Tusk zdecyduje się stanąć na czele gabinetu - pisze "Polska".

Dlatego w tej chwili, przewidując kształt nowego rządu, gazeta opiera się na nieoficjalnych rozmowach z politykami. Najbardziej zaskakująca informacja, jaką udało się "Polsce" zdobyć, dotyczy Waldemara Pawlaka. Miałby on zostać wicepremierem i ministrem odpowiedzialnym za informatyzację kraju i wprowadzanie nowoczesnych technologii w administracji publicznej.

Pomagać ma mu w tym Łukasz Fołtyn, twórca komunikatora internetowego Gadu-Gadu i przegrany kandydat do Sejmu z listy PSL. Gdyby taki scenariusz się sprawdził, to resort rolnictwa, przypadłby Markowi Sawickiemu, posłowi PSL. Intensywne rozmowy działacze PO prowadzili w poniedziałek z Michałem Bonim. Ma on objąć tę samą tekę, którą obejmował w rządzie Jana Krzysztofa Bieleckiego, czyli ministra pracy.

Jest już niemal pewne, że do rządu nie wejdzie Bogdan Zdrojewski, od miesięcy typowany na szefa resortu obrony. Teraz jest on wymieniany wśród kandydatów na marszałka Sejmu. Ministerstwo Obrony i MSZ mają podzielić między siebie Bronisław Komorowski i Radosław Sikorski.

Nieoczekiwanie na giełdzie kandydatów do funkcji rządowych pojawiły się nazwiska osób, które do tej pory nie były kojarzone z PO. Zbigniew Chlebowski, prawdopodobny minister gospodarki, oświadczył, że idealnym kandydatem na ministra finansów byłby Mirosław Gronicki, były minister finansów w rządzie Belki. Z kolei wśród następców Zbigniewa Ziobry w Ministerstwie Sprawiedliwości wymieniany jest Andrzej Zoll, były prezes Trybunału Konstytucyjnego. - To wszystko może się jeszcze wielokrotnie zmienić - zastrzega jeden z liderów Platformy.

Czytaj także

 0

Czytaj także