Główny podejrzany ws. LFO wyjdzie z aresztu

Główny podejrzany ws. LFO wyjdzie z aresztu

Prokuratura Okręgowa w Tarnobrzegu (Podkarpackie) wydała nakaz zwolnienia z aresztu Włodzimierza W., jednego z podejrzanych w aferze dotyczącej nieukończonej budowy Laboratorium Frakcjonowania Osocza (LFO) w Mielcu.

Nakaz został wydany po przyjęciu poręczenia majątkowego za podejrzanego, w wysokości pół miliona zł.

Pod koniec października Sąd Apelacyjny w Warszawie postanowił, że W. może opuścić areszt, po warunkiem, że wpłaci w ciągu 14 dni 500 tys. zł.

Jak poinformował PAP zastępca prokuratora okręgowego w Tarnobrzegu, Janusz Wiśniewski, W. opuści areszt po południu, po dokonaniu wszystkich formalności.

W. - biznesmen, o którym media piszą, że jest znajomym b. prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego - przebywał w areszcie od stycznia br. Jest podejrzany m.in. o przywłaszczenie mienia znacznej wartości, pochodzącego ze spółki, "pranie brudnych pieniędzy", wspólne przywłaszczenie z głównym podejrzanym w tej aferze Zygmuntem N. mienia spółki LFO na łączną kwotę około 8 mln zł.

Ponadto zarzucono mu, jako jednemu z udziałowców spółki, fałszowanie protokołów z posiedzeń zarządu i zgromadzenia wspólników oraz uszczuplenie kwot na zaspokojenie wierzycieli spółki, czyli banków, przez przeniesienie udziałów spółki na innych, zagranicznych udziałowców.

Natomiast do 15 grudnia przedłużono w wrześniu areszt dla samego N., który w czerwcu tego roku został przekazany Polsce przez Wielką Brytanię, po wydaniu przez polski sąd Europejskiego Nakazu Aresztowania.

N. ma dziewięć zarzutów: wyłudzenia 21 mln dolarów kredytów na budowę LFO, przywłaszczenia 8 mln dolarów i ponad miliona euro na szkodę spółki, usiłowania wyłudzenia 11 mln dolarów kredytów oraz poświadczenia nieprawdy w dokumentach.

Prokuratura w Tarnobrzegu od 2001 r. prowadzi dwa śledztwa w sprawie LFO. Jedno dotyczy wątku Zygmunta N. Drugie - spotkań, na których miały być naciski ze strony osób z otoczenia b. prezydenta Kwaśniewskiego, aby Ministerstwo Zdrowia kontynuowało współpracę z LFO wbrew merytorycznym przesłankom.

O takich naciskach miał mówić podczas przesłuchania w 2004 r. b. minister zdrowia Mariusz Łapiński. Według niego, w spotkaniach tych miał wziąć udział m.in. Marek Ungier - b. szef gabinetu prezydenta, Marek Wagner - b. szef kancelarii premiera Leszka Millera i Zbigniew Siemiątkowski - b. szef Agencji Wywiadu. Na chwilę na spotkanie miał także "wpaść" prezydent.

W sprawie LFO postawiono już zarzuty kilku osobom, m.in. b. wiceminister finansów, Halinie W.-T. Oskarżonym jest już zaś b. minister gospodarki Wiesław Kaczmarek. W 2006 r. przed warszawskim sądem zaczął się jego proces, w którym odpowiada za to, że jako minister rządu Włodzimierza Cimoszewicza wydał nierzetelną opinię, która zdecydowała o przyznaniu spółce LFO poręczenia Skarbu Państwa, mimo braku podstaw do tego. Kaczmarek - któremu grozi do 5 lat więzienia - odpiera zarzut.

Spółka Laboratorium Frakcjonowania Osocza, która jako jedyna w kraju miała produkować leki z osocza krwi, zaciągnęła w 1997 r. na budowę fabryki kredyt - 32 mln dolarów. Udzieliło go konsorcjum bankowe, na którego czele stał Kredyt Bank. Gwarancji w 60 proc. udzielał rząd Cimoszewicza. Spółka dostała 32 mln dolarów pożyczki, z czego wykorzystała 21 mln. Zamiast fabryki wybudowano jednak tylko dwie hale. Produkcja nigdy nie ruszyła, a spółka kredytu nie spłaciła. Banki wyegzekwowały już od Skarbu Państwa prawie 61 mln zł.

pap, ss

Czytaj także

 0

Czytaj także