Premier Tusk i jego gabinet

Premier Tusk i jego gabinet

Fot. PAP/Radek Pietruszka
Prezydent Lech Kaczyński powołał szefa PO Donalda Tuska na stanowisko premiera oraz 18 nowych ministrów.
Tusk jest jednocześnie premierem i przewodniczącym Komitetu Integracji Europejskiej. Wicepremierami w rządzie Tuska są: lider PSL Waldemar Pawlak, który jednocześnie objął resort gospodarki oraz Grzegorz Schetyna (PO), który został także nowym szefem MSWiA.

Z rekomendacji PO ministrami zostali: Elżbieta Bieńkowska (rozwój regionalny), Zbigniew Ćwiąkalski (sprawiedliwość), Mirosław Drzewiecki (sport), Cezary Grabarczyk (infrastruktura), Aleksander Grad (skarb państwa), Katarzyna Hall (MEN), Bogdan Klich (MON), Ewa Kopacz (zdrowie), Barbara Kudrycka (nauka i szkolnictwo wyższe), Maciej Nowicki (środowisko), Jacek (Jan Vincent Rostowski (finanse), Radosław Sikorski (MSZ), Bogdan Zdrojewski (kultura). Ponadto ministrem "bez teki" został Zbigniew Derdziuk, który ma kierować komitetem stałym Rady Ministrów.

PSL wskazało dwóch ministrów: Marka Sawickiego (rolnictwo) i Jolantę Fedak (praca).

W trakcie uroczystości zaprzysiężenia rządu 17 członków nowego gabinetu, w tym nowy premier, dodało do złożonej przysięgi zdanie "Tak mi dopomóż Bóg". Nie zrobili tego Waldemar Pawlak i Elżbieta Bieńkowska.

Fot. PAP/Jacek Turczyk

Gratulacje od prezydenta
Prezydent Lech Kaczyński pogratulował nowemu szefowi rządu i życzył jego gabinetowi "pełnej realizacji zamierzeń".
"Zamierzenia były ambitne, szczerze, jako prezydent Rzeczpospolitej życzę ich pełnej realizacji, będzie to sukces oczywiście tych, którzy rządzą, ale to będzie także sukces całego naszego narodu, wszystkich Polek i Polaków" - mówił Lech Kaczyński.

Podkreślił, że choć Sejm ubiegłej kadencji funkcjonował niespełna dwa lata, to przedwczesne zakończenie jego działalności było w ówczesnej sytuacji jedynym rozwiązaniem, bo jego możliwości zostały wyczerpane.
Powstanie nowego rządu po sukcesie wyborczym PO - podkreślił Lech Kaczyński - to oczywisty wynik demokratycznych reguł funkcjonujących w Polsce. Zaznaczył, że z każdym nowym rządem społeczeństwo łączy określone nadzieje. "W tym przypadku te nadzieje idą bardzo daleko" - powiedział.

"Ostatnie dwa lata to był okres szybkiego rozwoju gospodarczego, powstania ponad miliona nowych miejsc pracy, gwałtownego spadku bezrobocia, to był okres 14-proc. prawie wzrostu płac", o jedną trzecią spadł deficyt budżetu państwa - wyliczał prezydent. Zastrzegł, że nie wszyscy odczuli skutki wzrostu płac, bo był on "rozłożony nierówno".
"Ale zgodnie z zapowiedziami przedwyborczymi ten rozwój to nie to, co powinniśmy osiągać. Powinien być w naszym kraju rozwój o tempie jeszcze znacznie szybszym" - powiedział prezydent. "To zadanie ambitne, ale oczywiście najserdeczniej życzę sukcesu, ponieważ ten sukces byłby olbrzymim sukcesem naszego kraju" - dodał Lech Kaczyński. Sukces ten - mówił prezydent - "byłby triumfem, ponieważ zagwarantowałby w ciągu czteroletniej kadencji, czyli takiej, jak być powinna - licząc od roku 2005 - wzrost PKB gdzieś w granicach 30 proc., może nawet 33 proc."

Dodał, że "bardzo życzy sukcesu" premierowi i rządowi nie tylko w imieniu swoim, ale też w imieniu społeczeństwa, "od którego ma demokratyczną legitymację sprzed dwóch lat".
"Ostatnie dwa lata to był okres, w którym Polska zdołała wywalczyć korzystne dla niej zmiany w Traktacie Europejskim, tzw. Traktacie Reformującym, właściwie prawie wszystkie, które postulowaliśmy" - mówił prezydent.
To „okres otwarcia na południowy-wschód, nie tylko na Ukrainę, ale i Gruzję i Azerbejdżan". To też okres "budowania nowych szans jeśli chodzi o import do Polski i przez Polskę gazu i ropy naftowej".
Lech Kaczyński podkreślił, że "jest przekonany, że zgodnie z zapowiedziami, polityka zagraniczna obecnego rządu będzie jeszcze bardziej skuteczna i że tutaj również odniesiemy większe sukcesy". "Polsce należy tego życzyć. Czym lepsza jest pozycja Polski w UE - to jest nasza podstawowa płaszczyzna odniesienia, (...) w NATO, także w relacji do naszych południowo-wschodnich i wschodnich sąsiadów (...), tym silniejsza będzie pozycja Polaków, przeciętnych polskich obywateli" - przekonywał prezydent.

Rząd przyzwoitych fachowców
Premier Tusk zapewnił, że ministrowie jego gabinetu to ludzie "dobrze przygotowani do pracy". Dodał, że liczy również na współpracę z prezydentem, by - jak mówił - zapewnić "sukces Polski".W dniu wyborów, 21 października, wielu Polaków poszło głosować "z wiarą, że w Polsce możliwa jest dobra zmiana, dobry przełom". "Panie i panowie ministrowie rządu, który dziś rozpoczyna pracę, spotkali się po to, aby tym nadziejom, temu wielkiemu wyzwaniu sprostać" - oświadczył.

"Jestem przekonany, że większość Polaków wskazując 21 października wygranych, głosowało nie na konkretną partię polityczną, a na odbudowę nadziei, że polskie życie publiczne, polska polityka może być ufundowana na tradycyjnych, ważnych dla każdego kraju, ale szczególnie dla Polski, fundamentalnych wartościach" - mówił nowy premier. Te wartości to: zaufanie, wzajemny szacunek, przekonanie, że władza ma służyć ludziom, a nie panować nad nimi - dodał.

"Głęboko w to wierzę, że ten rząd w spokoju, w zgodzie i w pozytywnym skupieniu, zajmie się tym, co dla Polaków najważniejsze: ich zdrowiem, zarobkami, spokojem i bezpieczeństwem w życiu publicznym" - podkreślił Tusk.
"Jestem przekonany, że jeśli będziemy sobie nawzajem pomagać, a tę serdeczną prośbę dedykuję także panu prezydentowi, to osiągniemy wspólny sukces" oraz do tych, którzy wyniki wyborów "przyjęli bez entuzjazmu". Nowy premier powiedział, że wierzy, iż wspólnie z prezydentem, jego rząd udowodni, że Polska będzie domem dla wszystkich Polaków, niezależnie od ich poglądów politycznych, od tego czy i na kogo głosowali.
"Liczę bardzo panie prezydencie na taką współpracę, bo Polska i Polacy czekają na prawdziwą solidarność ludzi, na prawdziwy sukces Polski. Wierzę, że tego dokonamy" - powiedział Tusk.
Przed uroczystością przyszły szef rządu i jego ministrowie uczestniczyli w mszy świętej w kaplicy sejmowej. Do Pałacu Prezydenckiego kandydaci na ministrów przyjechali busem, którym po uroczystości zaprzysiężenia udali się do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

pap, ss

Czytaj także

 3
  • m Goździk 22 IP
    Prezydent popełnił największy błąd w histori polski donald tusk chce sprzedać najlepiej zarabiające firmy w polsce i to za ceny dziesięcio letnich dohodów tych kur kture znoszą złote durze jaja. Nato wszystko jeszcze zagranicznym jnwestorom ,widać że z ekonomi on i jego doradcy mieli pały albo kupili papiery na stadionie warszawie.Premier obecnie sprzedaje,, enea \",najlepiej zarabiającą firme w polsce,firmie watenfal kturej nawet usuwanie skutków awari jest dwunastokrotnie dusze nisz w enea mimo że energia jest tam drosza . Watenfal chce kupić enea poto rzeby uwolnić ceny energi.Polską energie będzie sprzedawał za granice a zagranicy bendzie sprowadzał po takich cenach jakie tylko tylko bendzie chiał i rzaden urząd regulaci mu nawet nie zabroni poniewasz w Polsce brakuje energi i bendzie brakować wiencej .Ale Polska to Bogaty kraj i stać nas na Drogie lekcie ekonomi dla kilku Tu. To nie koniec za pare dni szczeguły i strajki a potem podwyszki i piniąszki ale nie dla Wszystkich.
    • donbolo IP
      \"Janku, strasznie współczujemy Tobie, pamiętaj, że dla Ciebie jest zawsze miejsce w naszym rządzie\"
      Bydgoszcz kampania 2007
      jak wołał w chłodny poranek Donek do kamer i mikrofonów.

      Obrońca Stokłosy misistrem sprawiedliwości, Majchrowski w składzie sędziwoskim Trybunały Stanu
      aresztowania dzienniarzy wolnych mediów opisujacych fakty
      nowy stadion za 400 milionów z budżetu Warszawy dla ITI (k....wa dlaczego?)
      liwkiwdacja abonametu, krok do rywingate
      zrobią z telewizji taki gniot jak z tygodnika powszechnego po zakupie przez iti,
      • s IP
        tusk nie ma jaj wroze koalicji tylko roczek :)