Sikorski prosi o nowy termin spotkania z prezydentem

Sikorski prosi o nowy termin spotkania z prezydentem

Dodano:   /  Zmieniono: 
Fot. A. Jagielak/Wprost 
Kancelaria Prezydenta podała w czwartek, że szef MSZ Radosław Sikorski odmówił przyjęcia zaproszenia na spotkanie z Lechem Kaczyńskim. Sikorski tłumaczy, że nie mógł zjawić się w Pałacu Prezydenckim w proponowanym terminie, bo odbywało się wtedy nieformalne posiedzenie rządu.

Szef MSZ poprosił o wyznaczenie nowego terminu spotkania.

Kancelaria Prezydenta poinformowała, że L.Kaczyński zaprosił Sikorskiego do Pałacu Prezydenckiego na czwartek na godz. 16. Według oświadczenia Kancelarii, Sikorski odmówił przyjęcia zaproszenia, które zostało skierowane do niego w środę.

Prezydencki minister Michał Kamiński powiedział na zwołanym w czwartek wieczorem briefingu w Pałacu Prezydenckim, że szef MSZ przysłał odmowę przybycia na spotkanie z L. Kaczyńskim faksem, w czwartek, 3 minuty po godz. 16.

"Jeśli to jest kultura polityczna, jeśli to jest jakakolwiek kultura, to ja jestem małą dziewczynką" - mówił Kamiński. Według niego, takie zachowanie jest "rzeczą niedopuszczalną". Jak dodał, "nie jest objawem szacunku dla głowy państwa" przesyłanie faksu trzy minuty po planowanym rozpoczęciu spotkania z informacją, że się na nim nie może być.

"Pan prezydent nie będzie uczył kultury pana Radka Sikorskiego, bo na to jest zapewne już za późno, ale oczekuje, że organy państwa będą pracowały zgodnie z tym, co dyktuje im konstytucja" - oświadczył prezydencki minister.

W jego ocenie, zachowanie Sikorskiego jest "czymś wysoce niekulturalnym i wysoce nieeleganckim".

Sikorski tłumaczył na zwołanym później briefingu prasowym, że nie mógł przybyć na czwartkowe spotkanie z prezydentem, ponieważ w tym czasie odbywało się spotkanie rządu w sprawie budżetu na 2008 r. Jak dodał, jest to jedno z najważniejszych spotkań w jakich może uczestniczyć konstytucyjny minister.

Szef MSZ powiedział, że po tym, jak w środę do ministerstwa dotarło zaproszenie do Pałacu Prezydenckiego, szef jego sekretariatu "rozmawiał trzykrotnie z panią dyrektor Zofią Kruszyńską-Gust informując, że z powodu tego konstytucyjnego obowiązku" Sikorski będzie prosił prezydenta o zmianę terminu spotkania.

Jak dodał, on sam potwierdził to w piśmie, skierowanym w czwartek jeszcze przed wyjściem na spotkanie ministrów, do szefa gabinetu prezydenta Macieja Łopińskiego.

Sikorski powiedział, że z tego co wie, pracownica Kancelarii, z którą kontaktował się szef jego sekretariatu, przekazała swoim przełożonym, iż nie będzie on mógł stawić się w Pałacu Prezydenckim w wyznaczonym terminie i prosi o wyznaczenie nowego.

"Jesteśmy poważnymi ludźmi i szanujemy urząd pana prezydenta. Ja nie śmiałbym zrobić tego, co się sugeruje. To po prostu nie wchodzi w grę" - powiedział Sikorski.

Oświadczył też, że "nikt go nie wyprzedzi w szacunku dla pana prezydenta". "Tylko chciałbym zaapelować o umiar, a do pana ministra Kamińskiego o nieangażowanie autorytetu prezydenta do spraw błahych. Czekam na wyznaczenie ponowne terminu i na rozmowę z panem prezydentem w sprawach ważnych dla naszego kraju" - powiedział Sikorski.

Pytany o stwierdzenie Kamińskiego, że faks z jego pismem dotarł do Kancelarii Prezydenta w czwartek 3 minuty po godz. 16. Sikorski odparł, że nie odpowiada "za stan ustawienia zegarów w czyimkolwiek faksie".

"Ale jeszcze raz bardzo apeluję o to aby nie epatować opinii publicznej sprawami błahymi. Prosiłem już na piśmie, prosiłem poprze sekretariaty, proszę jeszcze raz o wyznaczenie nowego terminu" - powiedział szef MSZ.

Na pytanie, czy nie obawia się, że tego rodzaju "spięć" na linii rząd-prezydent może być więcej, odpowiedział że ze swej strony zrobi wszystko, "aby współpraca w ważnych dla Polski sprawach zagranicznych układała się jak najlepiej".

"Ale nie ja kontroluję kalendarz prac Rady Ministrów. Uważam, że moja prośba o zmianę terminu była usprawiedliwiona" - dodał Sikorski.

Wcześnie również rzecznik MSZ Piotr Paszkowski powiedział PAP, że MSZ poinformowało Kancelarię Prezydenta, iż Sikorski nie będzie mógł przyjąć zaproszenia w czwartek na spotkanie z prezydentem, gdyż kolidowało to ze spotkaniem rządu zaplanowanym w tym samym terminie.

Paszkowski powiedział PAP, że po otrzymaniu zaproszenia w późnych godzinach popołudniowych w środę, MSZ poinformowało Kancelarię Prezydenta, że "minister Sikorski przebywa w podróży służbowej w USA i nie będzie mógł przyjąć zaproszenia w proponowanym terminie i godzinie, gdyż koliduje to ze spotkaniem rządu zaplanowanym na godzinę 16.".

Rzecznik MSZ podkreślił, że na nieformalnym spotkaniu ministrów w sprawie przyszłorocznego budżetu, Sikorski "miał przedstawić postulaty dotyczące finansowania polityki zagranicznej".

"Po powrocie w czwartek z USA i podjęciu obowiązków pan minister Sikorski wystosował pisemne podziękowanie za zaproszenie wraz z informacją odnośnie przyczyn, dla których nie może skorzystać z zaproszenia, z prośbą o wyznaczenie nowego terminu" - powiedział Paszkowski. Jak dodał, "dyrektorzy sekretariatu pozostawali w kontakcie gotowi do ustalenia nowego terminu".

Z kolei Kamiński uznał, że rzecznik MSZ "mija się z faktami". Jak dodał, zaproszenie do Sikorskiego zostało wystosowane w środę i miał on dość dużo czasu, aby poinformować prezydenta, że do spotkania nie może dojść.

Dopytywany, Kamiński przyznał, że MSZ poinformowało Kancelarię już środę, że minister Sikorski jest w USA, ale - według niego - nie o tym, że w czwartek nie będzie mógł przyjść na spotkanie z prezydentem.

Zdaniem premiera Donalda Tuska "sprawa jest prosta". "Nie rozumiem skąd napięcie wśród współpracowników pana prezydenta. W tej chwili trwają prace wszystkich ministrów rządu nad rekomendacjami przyszłorocznego budżetu, sprawy najważniejsze z punktu widzenia każdego rządu. Mówiliśmy m.in. o wydatkach ministra spraw zagranicznych. Obecność ministrów, w tym ministra Sikorskiego była niezbędna" - powiedział Tusk dziennikarzom.

Jak dodał, szef MSZ w porozumieniu z nim, na piśmie, poprosił prezydenta o wskazanie dowolnego innego terminu spotkania. "Sikorski jest gotowy pojawić się w Pałacu Prezydenckim i udzielić wszelkich informacji panu prezydentowi w każdym innym terminie" - zaznaczył premier.

"Nie sądzę, żeby prezydent miał pretensje do ministra, że uczestniczy w roboczym spotkaniu Rady Ministrów dotyczącym budżetu" - stwierdził Tusk.

Jednak w ocenie Kamińskiego, fakt, że Sikorski odmówił spotkania z prezydentem i przysłał faks w tej sprawie 3 minuty po wyznaczonej godzinie, świadczy o tym, że "nowa ekipa przyjmuje konfrontacyjny" sposób współpracy z Lechem Kaczyńskim.

Jak podkreślał, obowiązek współpracy z prezydentem nakłada na ministra spraw zagranicznych konstytucja.

Według prezydenckiego ministra, od dnia powołania rządu, poza środowym spotkaniem z ministrem obrony narodowej Bogdanem Klichem, prezydent "nie miał żadnych kontaktów" z rządem Donalda Tuska. W tym czasie - mówił Kamiński - rząd podejmował bardzo ważne decyzje z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa czy polityki zagranicznej. "W żadnej z tych spraw prezydent Lech Kaczyński nie był informowany" - podkreślił Kamiński.

Na pytanie, czy będzie kolejne zaproszenie ze strony prezydenta dla szefa MSZ odparł, że najpierw trzeba poczekać na wyjaśnienie Sikorskiego "tej nieprzyjemnej kwestii", która "w nieprzyjemny sposób rzutuje na współpracę prezydenta i szefa MSZ".

"Pan prezydent chce współpracować z nowym rządem, ale współpraca musi być wolą obydwu stron" - zaznaczył Kamiński. Jak dodał, dzisiaj trudno mu sobie wyobrazić, żeby po raz kolejny prezydent wyznaczył termin spotkania Sikorskiemu i "po raz kolejny pięć minut po rozpoczęciu godziny spotkania dostał faks z informacją, że pan Radosław Sikorski coś robi - pieli grządkę albo strzela do jakiś zwierzątek".

ab, pap