Hipermarket świat

Hipermarket świat

Gdzie i co kupić po okazyjnej cenie?
W Europie najnowszy laptop Sony najtaniej można kupić w Wiedniu. GPS (system satelitarnej nawigacji) do samochodu najkorzystniej można nabyć w Brukseli. Pozostały sprzęt elektroniczny najtańszy jest w Niemczech. Luksusowe perfumy najlepiej kupować w Hongkongu. Tym bardziej że nie musimy tam nawet jechać. Kupując w byłej brytyjskiej kolonii za pośrednictwem Internetu, nie zapłacimy kosztów przesyłki. Rekordowo słaby dolar (2,5 zł) sprawił, że prawdziwym eldorado zakupowym stały się w ostatnich miesiącach także Stany Zjednoczone. Globalizacja oznacza większą konkurencję i niższe ceny. Polacy coraz aktywniej uczestniczą w globalnym zakupowym szaleństwie. Okazuje się, że aż 8 proc. Polaków (2,24 mln) to osoby, które wyjechały przynajmniej raz w ostatnim roku – przede wszystkim na zakupy. 76 proc. Polaków wydało na zakupy za granicą do 500 euro. Co dwudziesty wydał między 1000 euro a 4999 euro, a co setny – powyżej 5000 euro. Nasze wydatki za granicą są prawie tak samo wysokie jak Francuzów, którzy są od nas znacznie bogatsi. Sprzyja nam nie tylko rosnąca wartość złotówki, ale również znoszenie kolejnych barier. Od 21 grudnia Polska będzie w układzie z Schengen, co oznacza, że będziemy już mogli podróżować po Europie bez kontroli granicznych, a więc zakupy staną się jeszcze prostsze.

Luksemburski standard
Od lat 90. niewiele się zmieniło. Polacy z zagranicznych wyjazdów przywożą do kraju alkohol, perfumy, ubrania i sprzęt elektroniczny. Z wojaży na Wschód, jak za dawnych czasów, przywozimy papierosy, wódkę, paliwo, a od południowych sąsiadów – piwo. Podobne przygraniczne i turystyczne zakupy robili mieszkańcy całej Europy. Na przykład Brytyjczycy, którzy mają najdroższe papierosy w Unii Europejskiej, do dziś przywożą je do domu praktycznie z każdego zagranicznego wyjazdu.
Jak wynika z najnowszego raportu Komisji Europejskiej „Ochrona konsumenta w UE", co czwarty obywatel unii kupował za granicą przynajmniej raz w ciągu ostatniego roku. Do tego należy doliczyć ponad połowę ze 100 mln europejskich internautów regularnie kupujących w zagranicznych sklepach. Największymi wielbicielami zagranicznych zakupów są Luksemburczycy (dwóch na trzech kupuje za granicą). Drugie miejsce przypada Austriakom (56 proc.). Za nimi są (54 proc.) Duńczycy i Szwedzi. Finowie (49 proc.), jeżeli tylko mogą, to zakupy robią w sąsiedniej Estonii, gdzie znacznie tańszy jest alkohol.
Polacy są blisko środka stawki – 17 proc., czyli 4,8 mln osób zrobiło w ciągu ostatniego roku przynajmniej raz zakupy za granicą, do tego wypadałoby również doliczyć podobną liczbę naszych internautów. Uważna lektura danych statystycznych pozwala stwierdzić, że dla części podróżujących turystyka zakupowa jest wręcz źródłem dochodów. Gdy w 2005 r. Instytut Turystyki przeprowadził badania nad wyjazdami zagranicznymi, okazało się, że najczęściej na zakupy do sąsiednich krajów udają się… renciści i bezrobotni.

Europa do usług
Za granicą kupuje się coraz częściej nie tylko towary, ale również usługi. W ślady Niemców, którzy od dawna korzystają z usług polskich dentystów, fryzjerów i kosmetyczek, poszły firmy ubezpieczeniowe z Wielkiej Brytanii i Irlandii. Wykupują swoim klientom usługi medyczne w Polsce, do której wysyłają ich tanimi liniami lotniczymi. Polakom z kolei opłaca się korzystać z oferty zagranicznych biur podróży. Mariola Jasiul z Warszawy, właścicielka sklepu Numizmatyczny.pl, zaoszczędziła prawie 8 tys. zł dzięki temu, że rodzinną wycieczkę do Egiptu wykupiła w Niemczech, a nie w Polsce.
Paradoksalnie, niemieckie biura podróży te same wycieczki (do tych samych hoteli, w tych samych terminach) sprzedają drożej w Polsce niż w Niemczech. Ten fakt wykorzystał Jan Sosulski, współwłaściciel firmy McFlight. W 2004 r. z kilkoma wspólnikami założył firmę sprzedającą w Polsce bilety lotnicze i wycieczki zagraniczne z Niemiec. I mają tysiące klientów. Na przykład tygodniowy wyjazd na Gran Canarię z Polski kosztuje około 800 euro, a z Niemiec – około 400 euro. Na Majorkę z Niemiec można polecieć już za 130 euro (180 euro jest ceną normalną), podczas gdy w Polsce za przelot trzeba zapłacić przynajmniej 250 euro.

Sieć okazji
Prawdziwą lokomotywą detalicznego handlu międzynarodowego okazał się Internet. Wielki wybór i coraz lepsze narzędzia do porównywania cen sprawiają, że chętnych na prawdziwe globalne zakupy jest coraz więcej. Serwis aukcyjny eBay.pl (filia amerykańskiego giganta) w ostatnim roku odnotował wzrost zagranicznych transakcji dokonywanych przez Polaków aż o 60 proc. Za jego pośrednictwem polscy internauci najczęściej kupują w Niemczech (58 proc. transakcji) oraz w USA (18 proc.) i Wielkiej Brytanii (13 proc.). Z USA najczęściej sprowadzane są luksusowe samochody – hummery, lexusy, które są tam nawet o połowę tańsze niż w Polsce. W Niemczech najczęściej kupujemy używane samochody, m.in. volkswageny i ople (ich cena jest nawet o 60-70 proc niższa niż w naszym kraju), ale również ubrania, buty, biżuterię i zegarki, które bywają tańsze nawet o kilkadziesiąt procent od krajowej oferty. – Nasza nowa aplikacja tzw. wyszukiwarka poliglotka, umożliwia kupowanie towarów z całego świata nawet osobom nie znającym języków obcych – mówi Alina Prawdzik, dyrektor eBay Polska. Wpisując nazwę produktu po polsku, wyszukiwarka automatycznie tłumaczy wyraz na angielski i niemiecki.
Na amerykańskim eBay kupuje często Krzysztof Jerzyk, prezes największej polskiej księgarni internetowej Merlin. – Mogę tam kupić książki czy płyty, których nie ma w Polsce – opowiada Jerzyk. – Ostatnio nabyłem koszulki z pewnego zjazdu motocyklistów w USA – dodaje.
Rozwojowi zagranicznych zakupów w Polsce za pośrednictwem Internetu sprzyja wprowadzenie międzynarodowych systemów płatności (m.in. PayPal i Moneybrookers, które pozwalają łatwo, a co najważniejsze bezpiecznie, wykonywać międzynarodowe przelewy).

Supermarket USA
Amerykańskie sklepy to nie tylko większy wybór, ale również niższe ceny. Samochody w USA kosztują nawet połowę mniej niż w Polsce (niestety, po sprowadzeniu do kraju i zapłaceniu cła, różnica jest już mniejsza), podobnie jest z laptopami, telewizorami czy aparatami fotograficznymi. Tani dolar sprawił, że zakupy za oceanem stały się jeszcze atrakcyjniejsze. Kupujemy przede wszystkim towary, których nie można nabyć w Polsce (na przykład części do starych amerykańskich samochodów – kolekcjonerskich), bądź te, które są dużo tańsze, jak markowa odzież czy obuwie.
Marian Jędrych, 29-letni informatyk z Lublina, sprzęt elektroniczny kupuje tylko w USA. – Komputery czy aparaty fotograficzne są tam o połowę tańsze, telewizory kosztują zaledwie jedną trzecią tego, co w Polsce – tłumaczy Jędrych. Obecnie przymierza się do zakupu samochodu. Nowy subaru impreza w USA kosztuje 82 tys. zł, a w Europie jego cena wynosi około 178 tys. – Opłaci się nawet po opłaceniu cła, podatków i kontenera – mówi Jędrych. Z dobrej zakupowej koniunktury korzystają nawet ci, dla których ceny nie mają większego znaczenia. Janusz Filipiak, prezes i główny udziałowiec spółki ComArch, jednej z największych polskich spółek informatycznych, ubiera się w ekskluzywnym domu handlowym Saks Fifth Avenue w Chicago. – Nawet gdybym miał tam specjalnie pojechać na zakupy, to i tak by się to opłacało – zapewnia Filipiak.
Zainteresowanie Polaków zakupami w USA jest już tak duże, że powstają specjalne firmy pomagające w ich dokonywaniu. Serwis www.tylkowUSA.com oferuje kupno i przesyłkę towarów ze Stanów Zjednoczonych do Polski.
I nic dziwnego przecież, parafrazując słynne słowa Winstona Churchila: jeszcze nigdy tak wielu, nie mogło kupić tak wiele, za tak niewiele. 


Okładka tygodnika WPROST: 49/2007
Więcej możesz przeczytać w 49/2007 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także