Homo Burek

Homo Burek

Ewolucja upodabnia psy do ludzi
Pies dotychczas wypadał blado w porównaniu z szympansem, który płynnie włada językiem migowym. Bardziej inteligentny wydawał się też Aleksy, gaduła wśród papug, który nazywał przedmioty, zadawał pytania i udzielał odpowiedzi. Ale to już przeszłość.
Suczka Sofia nauczyła się posługiwać leksygramami – symbolami słów. Prof. Cesar Ades z Institute of Psychology w São Paulo nauczył psa używania prostej klawiatury z ośmioma klawiszami. Zwierzak potrafi za jej pomocą poprosić o spacer, pokarm, zabawkę i pieszczotę. Po naciśnięciu klawisza rozlega się nagranie głosu właściciela suczki odpowiednie do symbolu. Prof. Ades opisuje eksperyment w najnowszym wydaniu czasopisma „Animal Cognition". – Na tym nie zakończyły się badania psich możliwości. Sofia właśnie pomyślnie przeszła przez jeszcze trudniejszy etap nauki porozumiewania się – potrafi za pomocą klawiatury budować polecenia złożone z dwóch słów, na przykład weź butelkę, weź patyk, pokaż patyk. Oczywiście, po portugalsku – mówi „Wprost" prof. Ades. Z sukcesów Sofii nie należy jednak wyciągać zbyt daleko idących wniosków. To jeszcze nie oznacza, że pies wie, iż się komunikuje z opiekunem w ludzkim znaczeniu tego słowa.Pies społeczny
Do niedawna psy były uważane za nieinteresujący obiekt badań. Ich zachowania uchodziły za nienaturalne i dlatego niewarte pracy etologów. Ostatnio jednak naukowcy zmienili poglądy. Prof. Brian Hare z Max Planck Institute w Lipsku twierdzi, że społeczne umiejętności psów są pod wieloma względami zbliżone do zachowań ludzi. To nic innego jak konwergencja, czyli podobieństwo, które wykształciło się pod wpływem przebywania osobników nie spokrewnionych gatunków w podobnych warunkach. Jak zadziałał ten proces, widać na przykładzie skrzydeł owadów i ptaków czy budowy ryb i wodnych ssaków – waleni, mających opływowe kształty oraz płetwy. W wypadku psów i ludzi dowodów na istnienie konwergencji poszukuje się w psychice.
Prof. Brian Hare uważa, że porównywanie zachowań naczelnych i psowatych pomoże wpaść na trop czynników, które kierowały ewolucją zachowań społecznych. Sugeruje, że podobne procesy kształtowały ludzkie umiejętności życia w grupie. Takie wnioski wyciąga m.in. z prostego doświadczenia, w którym smakołyk zostaje schowany w jednym z kilku identycznych pojemników, a człowiek patrzy na miejsce ukrycia pokarmu lub wskazuje je palcem – dziecko w wieku 14 miesięcy bez problemu odnajdzie jedzenie, dla psa to zadanie jest równie proste, ale szympansowi mimo wielokrotnych prób nie uda się znaleźć smakołyku.

Oko w oko z człowiekiem
Ludzie podążają za czyimś spojrzeniem, by zrozumieć, co dana osoba myśli. Pies także w lot chwyta intencje człowieka, który wzrokiem wskazuje, gdzie jest pokarm. Pod względem rozumienia języka ciała psy nie mają sobie równych. Wystarczy im skinienie lub odwrócenie głowy, nachylenie tułowia, wskazanie palcem. Na obecnym etapie poznania psiej natury ta zdolność wydaje się specjalnym przystosowaniem. Ale w jakim celu i kiedy powstała? Czy uda się znaleźć jakieś ślady tak skomplikowanych zdolności w zachowaniu wilków – przodków psa?
Zdolność wskazywania wzrokiem miejsca, w którym znajduje się ofiara, mogła być przydatna polującym stadnie drapieżnikom. Tej hipotezy nie udało się jednak potwierdzić dwóm niezależnym zespołom badawczym. Prof. Hare próbował to sprawdzać na wilczych szczeniakach hodowanych przez ludzi, ale bez powodzenia. Zwierzęta nie zdawały testu. Kilka miesięcy później węgierski ekspert psiego zachowania, prof. Ádám Miklósi z Eötvös Lorand University w Budapeszcie, znalazł rozwiązanie tej zagadki – w doświadczeniu Hare’a brakowało odpowiednio silnej więzi zwierzęcia i człowieka.
W węgierskim eksperymencie wilcze szczenięta przebywały z opiekunem całą dobę przez trzy miesiące. Po tym okresie, gdy opiekun przeprowadzał test, jego pupil szybko odgadywał intencje właściciela. Mimo to żaden wilk biorący udział w eksperymencie nie dorównał psu. Wilki rozumiały, co oznacza wskazywanie palcem, ale wskazówki przekazywane wzrokiem były dla nich nieczytelne. Ta zdolność nie mogła więc pochodzić od dzikiego przodka. Na jakim etapie udomowiania psa się pojawiła?
Prof. Miklósi uważa, że wilki nie patrzą wprost w twarz człowieka. Gdy można było zdobyć smakowity kąsek, pociągając za sznurek, a potem nagle ten sposób przestawał działać (bo w sznurek wbito gwóźdź), wilk nie ustawał w próbach rozwiązania problemu, a pies przy pierwszej trudności patrzył pytająco na człowieka. Udomowienie wykształciło u psa nowe zachowanie. W sytuacji niepewności sprawdza wyraz ludzkiej twarzy. Ta prosta zmiana zachowania mogła stworzyć związek psa i człowieka. Związek niezwykły w przyrodzie, gdyż dający możliwość odczytywania intencji przedstawicieli innego gatunku.

Lis w łaty
Historia związku człowieka i psa trwa co najmniej 15 tys. lat. W tym czasie psy odniosły największy sukces wśród ssaków, zajmując wszystkie zakamarki globu i wykonując najróżniejsze zadania – od polowania po opiekowanie się dziećmi. Od początku pies był istotą społeczną, ale jego hodowla przebiegała w kierunku wyznaczonym przez człowieka – promowano jego cechy infantylne i łatwość podporządkowania się grupie. Jak wilk przemieniał się w psa, pokazuje doświadczenie trwające od 1959 r. na syberyjskiej fermie, gdzie genetyk Dmitrij Bielajew próbował udomowić lisy. Rozmnażane są te zwierzęta, które mniej boją się człowieka i nie są wobec niego agresywne. Po prawie pół wieku lisy Bielajewa, zamiast uciekać, podchodzą do ludzi, na widok opiekuna szczekają i machają ogonami. Co więcej, zmieniają się fizycznie: pojawiły się obwisłe uszy, zakręcone ogony i sierść w łaty.
„Udomowione" lisy mają inną korę nadnerczy i układ limbiczny, który reguluje uczucia lęku i agresji. Na tej podstawie można przypuszczać, że psie zdolności rozumienia ludzkich intencji rozwinęły się już po zmianie reakcji emocjonalnych. Prof. Hare przypuszcza, że podobna selekcja, mająca na celu temperowanie zachowań, przebiegała u naszych praprzodków. Dopiero gdy ten etap kształtowania hominidów się zakończył, mogły powstawać formy społecznego współdziałania.

Pies w lustrze
Na podobieństwa w rozwoju świadomości społecznej psów i ludzi wskazują także badania, które dowodzą, że do pewnego stopnia psy wiedzą, co człowiek widzi. I sprytnie to wykorzystują, gdy nie chcą przestrzegać zakazu. A gdy muszą żebrać o pokarm, wybierają człowieka, któremu mogą patrzeć w oczy – szympansy nigdy się tak nie zachowują.
Przebywając wśród istot świadomych, psy rozwinęły świadomość, inną jednak niż małpy człekokształtne. Szympans wie, kogo widzi w lustrze. Test lustra zdały też słonie i delfiny. Psy – nie. Może naukowcy nie trafili na dość inteligentne zwierzę? Test jest prosty. Wystarczy ustawić lustro przed miską z pokarmem. Po kilku dniach, gdy pies przywyknie do widoku zwierciadła, należy bezzapachową farbą zrobić mu na czole plamę. Czy widząc w lustrze swoje zmienione odbicie będzie mu się przyglądał dłużej niż zwykle? Jeśli tak, jest indywidualnością wśród psów.
Psom chętnie przypisujemy umiejętność odczuwania ludzkich emocji. Tymczasem z badań wynika, że te czworonogi potrafią się jedynie „zarażać" naszymi odczuciami. – Przypisując psom cechy, których nie mają, i traktując je jak członków rodziny, działamy na ich szkodę. Najzwyczajniej je ogłupiamy – dowodzi dr József Topál z Eötvös Lorand University. W niektórych rodzinach psy są traktowane jak dzieci. Im bardziej zwierzę wchodzi w taką rolę, tym trudniej jest mu samodzielnie rozwiązywać problemy. Wynika to właśnie z selekcji, która sprawiła, że pies jest genetycznie predysponowany do współdziałania z człowiekiem. Im bardziej jest z nim związany, tym bardziej jest od niego uzależniony.
Podobnym próbom poddano psa kanapowego i podwórkowego, który pilnując cały dzień domu, ma z człowiekiem tylko kontakty „służbowe". Zwykły Burek dużo lepiej radzi sobie w nowych sytuacjach niż domowy pieszczoch. – Na sukces w rozwiązywaniu zadań nie ma wpływu ani trening posłuszeństwa, ani płeć, ani rasa psa – twierdzi dr Topál. Co więcej, psy mądrzeją, gdy zostają same w domu. Zwykle zachowują się odpowiednio do oczekiwań właścicieli i nie zawsze są to zachowania logiczne. Wynika to z przemożnej chęci dostosowania się do intencji lub zachowań innych (takie zachowanie występuje także u szympansów i papug). Ta cecha, niezwykle przydatna w rozwoju zachowań społecznych, nie zawsze prowadzi do dobrego. W badaniach z małymi dziećmi otrzymywano podobne wyniki jak w doświadczeniach ze zwierzętami. Wskazówki uzyskiwane od dorosłych, którzy działali w dobrej wierze, mogły prowadzić do błędnych zachowań. Wnioski płynące z tego eksperymentu powinny dać nam wiele do myślenia. Pozwólmy psu zostać psem.


Okładka tygodnika WPROST: 49/2007
Więcej możesz przeczytać w 49/2007 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0