50 tureckich samolotów atakowało pozycje kurdyjskie

50 tureckich samolotów atakowało pozycje kurdyjskie

Ok. 50 tureckich samolotów bombardowało w nocy z soboty na niedzielę pozycje rebeliantów kurdyjskich, a naloty zostały poprzedzone systematycznymi lotami rozpoznawczymi lotnictwa USA stacjonującego w bazach w Iraku - podały turecki sztab generalny.

"Ameryka ostatniej nocy otworzyła dla nas iracką przestrzeń powietrzną. Otwierając iracką przestrzeń powietrzną dla nas, zaaprobowała operację" - powiedział szef tureckiego sztabu generalnego gen. Yasar Buyukanit, cytowany przez agencję Anatolia.

Atak na zakamuflowane pozycje kurdyjskie, obsadzone - jak podał turecki sztab - przez około 4.000 bojowników z Partii Pracujących Kurdystanu (PKK), kontynuowała w niedzielę rano ciężka artyleria turecka.

Turcja zgromadziła na granicy z Irakiem 100 tys. żołnierzy.

Komunikat tureckiego sztabu generalnego opublikowany w Internecie głosi: "określone pozycje PKK w miejscowościach Avasin, Hakuruk i górach Kundil były atakowane od godziny 01.00 (0.00 czasu polskiego) przez nasze samoloty myśliwskie w toku zakrojonej na dużą skalę operacji(...)". Eskadry powróciły do baz o godzinie 03.15 czasu polskiego.

Samoloty szpiegowskie USA przeprowadzały loty zwiadowcze nad tą strefą w ciągu miesiąca poprzedzającego nalot.

Premier Turcji Recep Tayyip Erdogan w telewizyjnym przemówieniu nadanym w niedzielę pogratulował tureckim siłom zbrojnym sukcesu.

Irackie MSZ wezwało tymczasem tureckiego ambasadora w Bagdadzie i zażądało zakończenia nalotów. Ostrzegło, że "mogą one wpłynąć na przyjazne stosunki między obu rządami i narodami".

Według komunikatu wydanego przez kierownictwo Partii Pracujących Kurdystanu, bombardowania i ostrzał artyleryjski spowodowały śmierć siedmiu osób, w tym pięciu członków PKK.

Od roku 1984 PKK toczy z tureckimi siłami bezpieczeństwa walkę o autonomię południowo-wschodnich regionów kraju. Konflikt pochłonął dotychczas około 30 tys. ofiar śmiertelnych.

ab, pap

Czytaj także

 0