Odkopane korzenie

Odkopane korzenie

Coraz więcej osób w Polsce przechodzi na judaizm
 Młodzi polscy Żydzi nie zamierzają jak ich rodzice ukrywać swych korzeni. Coraz częściej przechodzą na judaizm i demonstrują swą przynależność do żydowskiej wspólnoty.

Mojżesz na pustyni
Bycie Żydem w Polsce nie jest łatwe – taka opinia często pojawia się na forum dyskusyjnym portalu społeczności żydowskiej w naszym kraju www.jewish.org.pl. Internauci uzasadniają to twierdzenie rozmaitymi przykładami, także z własnego doświadczenia. A jednak coraz więcej osób, szczególnie młodych, decyduje się na konwersję, czyli przejście na judaizm. A nawet jeśli ich decyzja nie ma charakteru czysto religijnego i nie wiąże się z przyjęciem nowej religii, to z wielką pasją odkurzają zapomniane karty swej rodzinnej historii, odkrywając, że ich przodkowie byli Żydami. Dla wielu z nich jest to szokujące przeżycie – przez lata o żydowskich korzeniach w domu po prostu się nie rozmawiało. Zresztą nierzadko rodzice nowych konwertytów nawet nie zdawali sobie sprawy, że będąc Polakami mieli przodków o zaskakujących nazwiskach. Dlatego dotarcie do prawdy wymaga często „kopania" znacznie głębiej – w dokumentach sięgających czasów przedwojennych czy wręcz początków XX wieku. Jak powiedziała w jednym z wywiadów Ewa Charęza z Gminy Wyznaniowej Żydowskiej we Wrocławiu, „środowisko zbudowane jest z dwóch pokoleń: tego sprzed Holocaustu i tego urodzonego w latach 70. Co się stało z pokoleniem naszych rodziców? Najprostsza odpowiedź brzmiałaby następująco: zagubili się. Nie jest to wyczerpujące wytłumaczenie. Oni zostali »ochronieni« przed judaizmem przez naszych dziadków, którzy bali się powtórki z czasów wojny. Dodatkowo atmosfera od roku 1956 do 1989 nie sprzyjała identyfikacji".
Piotr Kadlcik, przewodniczący Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w Polsce (kontynuatora Związku Religijnego Wyznania Mojżeszowego), uważa, że dopiero obecne młode pokolenie, wychowane bez strachu, jaki towarzyszył Żydom przez dziesięciolecia, może normalnie rozmawiać o swych korzeniach. – Sytuację tę doskonale obrazuje przypowieść rabiniczna o Mojżeszu, który krążył ze swym ludem po pustyni przez 40 lat. Dlaczego tak długo? Aby wymarło pokolenie urodzone w egipskiej niewoli i nie weszło do Ziemi Obiecanej. Przesłanie tego midrasza jest wciąż aktualne – mówi „Wprost" Kadlcik.

Olśniło mnie i kropka
Przejście na judaizm nie jest łatwe. Zarząd gminy wyznaniowej ma prawo odrzucić kandydaturę i tak się często dzieje, bo niektórzy traktują wiarę jak towar w galerii handlowej: spodobał się, biorę, a jak się znudzi, kupię sobie nowy. Niedawno na forum Jewish.pl pojawiło się wyznanie niejakiej Bumru: „Zdecydowałam się na konwersję. Olśniło mnie, jestem zafascynowana, zainteresowana wszystkim, co dotyczy tematyki żydowskiej. Chcę zmienić wyznanie i kropka. Rok temu wyszłam za mąż. Mój mąż jest nieochrzczonym agnostykiem, nie będę nawet zaczynała go namawiać na konwersję wraz ze mną, bo po prostu sprawy jakiejkolwiek religii są mu zupełnie obce". Następnie Bumru zapewniła, że w imię wyższej sprawy jest gotowa nawet na rozwód. Reakcja uczestników forum była jednak dość powściągliwa. Jedna z odpowiedzi brzmiała: „Najlepiej napisz do warszawskiej wyznaniowej gminy żydowskiej i tam powinni ci udzielić kompetentnej odpowiedzi. To sprawa poważna. A jak za rok religia znów ci się nie spodoba, to co wtedy zrobisz? Zastanów się!".
Dla młodych ludzi kontestujących normy i obyczaje polskiego społeczeństwa ucieczka w żydostwo bywa formą protestu. Poszukują innego, wymarzonego, na poły mistycznego świata, w którym będą mogli realizować swe aspiracje. Dla nich konwersja na judaizm nie jest koniecznym elementem stania się Żydem, wystarczy podkładka w postaci udowodnionego pochodzenia. Już to daje poczucie przynależności do pewnego kręgu, szczególnie jeśli mowa o pochodzeniu halachicznym, czyli ze strony matki. Interesującym zjawiskiem są też próby bliższego związania się ze społecznością żydowską przez osoby nie mające żydowskich korzeni. Fascynuje je starozakonna kultura, obyczajowość. Schronienia w judaizmie poszukują także ateiści, którym nie sprawdziła się formuła życia bez wiary.
Jedna z poszukujących napisała na forum: „Chciałabym odszukać korzenie, chciałabym, byście mi powiedzieli, czy to, że odczuwam tęsknotę, wystarczy, bym rościła sobie prawo do poszukiwań. Chciałabym też porozmawiać z osobami, które mają gdzieś tam żydowskie korzenie, bo z drugiej strony faktycznie być żydówką dla jednych, a gojką dla innych to trudny wybór, ale może lepiej jednak sprawdzić?".

MTV kontra chałaty
Czy przyznawanie się do żydowskich korzeni to chwilowa moda? Kiedyś młodzi zbuntowani wstępowali do barwnego ruchu Hare Kriszna, potem flirtowali z buddyzmem, a ostatnio – po interwencji USA w Iraku – zwracali się w stronę islamu i pism proroka Mahometa. Przedstawiciele żydowskiej społeczności zdecydowanie zaprzeczają. – W odróżnieniu od uczestnictwa choćby w ruchu Hare Kriszna, bycie Żydem wiąże się niekiedy z traumatycznym przeżyciem. Czasami Żydzi dowiadują się o swoim pochodzeniu od kolegów z podwórka i przeważnie są to niewybredne drwiny. Innym razem dziecko słyszy, jak ojciec wyzywa matkę od Żydówek, co ma być nie tylko określeniem jej narodowości, ale przede wszystkim przezwiskiem – mówi Miriam Gonczarska, sekretarz Rady Religijnej Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w Polsce. Jej „inicjacja" także dokonała się w dość dramatycznych okolicznościach. Miała trzy lata, gdy matka powiedziała jej: „Może się zdarzyć, że usłyszysz coś złego o Żydach. Pamiętaj, że naród ten wydał wielu wybitnych ludzi i przynależność do niego jest powodem do dumy. Ty też masz żydowskie korzenie".
Ojciec Miriam, Żyd z Łodzi, który czas wojny spędził w ZSRR, nie był zachwycony słowami żony. Uważał, że taka wiedza może się okazać dla dziewczynki niebezpieczna. Tak zachowywali się Żydzi, którzy przeżyli Holocaust i trudne czasy PRL – ich zdaniem, młodzi szukający swych korzeni w latach 80. niepotrzebnie narażali się na szykany ze strony władzy. Starali się więc nie dopuszczać ich do siebie, tym bardziej że komuniści niechętnie patrzyli na takie kontakty. Ten strach utrzymywał się również po 1989 r.
Kiedy na początku lat 90. Piotr Kadlcik na spotkaniu z młodymi Żydami wznosił toast „zwyczajnym" winem, powiedział: „Mam nadzieję, że kiedyś będę mógł wypić w tym kraju koszerne wino i zjeść koszerne potrawy". To marzenie wkrótce miało się spełnić.

Być Żydem
Według Kadlcika, już w latach 70. młodzi interesowali się swym pochodzeniem i starali się organizować. – Dziś wiele osób nawet nie słyszało o ŻUL, a on odegrał wielką rolę w budzeniu żydowskiej świadomości w Polsce. Żydowski Uniwersytet Latający, związany z opozycją demokratyczną, kształcił tych, którzy chcieli jak najwięcej wiedzieć o religii czy tradycji przodków. A byli wśród nich różni ludzie – od trockistów przez religijnych ortodoksów po syjonistów. Także w latach 80. wielu ludzi, którzy dotarli do swych korzeni, zapragnęło przejść na judaizm – mówi Kadlcik.
Co dziś znaczy bycie Żydem? Trudno od młodzieży wychowanej w duchu MTV oczekiwać, że będzie kultywować ortodoksyjne tradycje chasydzkie - nosić długie kapoty, pejsy i brody. Zresztą izraelska młodzież przybywająca do Polski na groby swych przodków także nie różni się wyglądem od swych rówieśników z USA czy Europy. Były przewodniczący ZGWŻ Jerzy Kichler napisał na łamach pisma „Midrasz", że Żydzi są w Polsce wspólnotą etniczną, połączoną świadomością wspólnych przodków, wspólnej historii, solidarności społecznej, zespołu symboli, takich jak Tora, Przymierze, gwiazda Dawida, wspólnota z Państwem Izrael. Co to oznacza w praktyce? Choćby opiekę nad cmentarzami żydowskimi, miejscami pamięci czy starymi ludźmi. Podejmuje się tego m.in. młodzież skupiona w ZOOM, czyli Żydowskiej Ogólnopolskiej Organizacji Młodzieżowej. ZOOM powstał w marcu 2007 r. na gruzach zlikwidowanej nieco wcześniej Polskiej Unii Studentów Żydowskich i jest obecnie bodaj najważniejszą instytucją skupiającą młodych Żydów w naszym kraju.
Ten rok będzie w Izraelu Rokiem Polskim. Od wiosny 2008 r. do wiosny 2009 r. odbędzie się tam wiele imprez promujących nasze dokonania w dziedzinie gospodarki, turystyki czy kultury. Przede wszystkim jednak Izraelczycy i Polacy będą mieli okazję planować wspólne przedsięwzięcia. To, że młodzi Żydzi z Polski mają już teraz bardzo szerokie znajomości we wpływowych kołach Izraela, z pewnością będzie atutem przy przełamywaniu nieufności i nawiązywaniu kontaktów.

Sławni Konwertyci
Marilyn Monroe, legendarna gwiazda kina, dokonała konwersji na judaizm reformowany w 1956 r. Powodem był ślub z dramaturgiem Arthurem Millerem, trzecim mężem aktorki.
W 1899 r. Józef Piłsudski przeszedł z katolicyzmu na protestantyzm, aby móc poślubić Marię Juszkiewiczową (działaczkę PPS), należącą do Kościoła ewangelicko-augsburskiego
Cassius Clay, gwiazda amerykańskiego boksu lat 60. i 70., pod wpływem Malcolma X, charyzmatycznego działacza na rzecz równouprawnienia ludności murzyńskiej, przeszedł w 1964 r. na islam (wstąpił do odłamu Nation of Islam). Później był znany jako Muhammad Ali.
Mike Tyson, amerykański bokser, przeszedł na islam w 1992 r. Decyzję tę podjął w więzieniu, do którego trafił za gwałt na swej przyjaciółce Desiree Washington. Jak wspominał, w celi miał dużo czasu na czytanie książek i duchowe doskonalenie się.
Cat Stevens, brytyjski piosenkarz, w 1977 r. przeszedł na islam, przybierając nazwisko Yusuf Islam. Wkrótce wycofał się z życia estradowego i ufundował szkołę dla brytyjskich muzułmanów. Powrócił do muzyki w 1995 r. płytą pod znamiennym tytułem „Życie ostatniego proroka"
Tony Blair, były premier Wielkiej Brytanii, w grudniu 2007 r. przeszedł na katolicyzm (opuścił Kościół anglikański). Decyzję podjął pod wpływem żony – katoliczki Cherie. Zdaniem tamtejszych katolików, Blair się
nawrócił, bo zrozumiał swoje błędy, m.in. wyrażenie zgody na legalizację związków homoseksualnych.
Tom Cruise, gwiazdor Hollywood, wstąpił do Kościoła scjentologicznego (podobnie jak inny sławny aktor John Travolta) w połowie lat. 80. Został nawet obwołany jego Chrystusem. Być może przynależność Cruise’a do tej wspólnoty jest próbą odreagowania seminarium franciszkańskiego, w którym był na początku lat 80.
Courtney Love, amerykańska piosenkarka i aktorka, kilka lat temu przeszła na buddyzm, bo – jak twierdzi – pomógł jej wyjść z nałogu narkotykowego. Buddystą był również mąż Love, nieżyjący już lider grupy rockowej Nirvana, Kurt Cobain.



Okładka tygodnika WPROST: 2/2008
Więcej możesz przeczytać w 2/2008 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 5
  • katoliczka IP
    nie wiesz, co piszesz... ale myślisz, że wszystkie rozumy pozjadałaś/eś,
    • fritz IP
      Sławni Konwertyci: Jezus, przeszedl na katolicyzm.