48-godzinny problem

48-godzinny problem

Służba zdrowia
Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Łodzi wstrzymał planowane zabiegi. A w Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Lublinie wymówienia złożyli lekarze kliniki onkologicznej. To pierwsze skutki kłopotów z dostosowaniem czasu pracy lekarzy do unijnych norm. Od 1 stycznia mogą pracować tylko 48 godzin w tygodniu. To za mało, by zapewnić pacjentom pełną opiekę. Lekarze uzależniają zgodę na dyżurowanie od wzrostu płac. W każdej placówce kwoty negocjowane są niezależnie, ale nawet najskromniejsze żądania najczęściej przekraczają możliwości szpitalnych budżetów. – Mówiło się, że będzie paraliż, a doniesienia z większości placówek są bardzo optymistyczne – uspokajała 2 stycznia minister zdrowia Ewa Kopacz. Ten optymizm wydaje się jednak na wyrost. W szpitalach, w których udało się zawrzeć porozumienia, lekarze zgodzili się dyżurować na starych zasadach najczęściej jeszcze przez miesiąc. Dramat może nastąpić w lutym, gdy zaczną odbierać wolne dni za odpracowane nadgodziny.(WEF)
Joachim Brudziński (PiS)
Pani Kopacz zostanie wymieniona w dwie minuty i stawiam wszystko, co mam, że tak będzie".

 

Okładka tygodnika WPROST: 2/2008
Więcej możesz przeczytać w 2/2008 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także