Gross: pisałem "Strach" jako Polak

Gross: pisałem "Strach" jako Polak

Jan Tomasz Gross, autor kontrowersyjnej książki "Strach", ukazującej Polaków w złym świetle, mówi, że pisał ją "jako Polak, odczuwając opisywane wydarzenia jako plamę na swojej polskiej tożsamości".

Opublikowana niedawno w Polsce książka Grossa dokumentuje atmosferę antysemityzmu w powojennej Polsce, opowiada o pogromach -  krakowskim i kieleckim, o fali wrogości, a nawet agresji, z jaką spotykali się Żydzi wracający po okupacji do swych zajętych przez Polaków domów. Książka przedstawia nastroje antysemickie jako powszechne w polskim społeczeństwie. Jan Tomasz Gross jest synem Żyda i Polki, która podczas wojny uratowała mu życie. Historia rodzinna Grossów może więc skłaniać do wręcz przeciwnych niż te zawarte w "Strachu" wniosków na temat stosunków polsko-żydowskich podczas wojny i tuż po niej.

"Ależ ja o tym także piszę, o tym, że w Polsce są wspaniałe środowiska, całkowicie nietknięte antysemityzmem. Miałem zresztą przyjemność obracać się w nich przez długi czas. Jest całe mnóstwo polskich katolików nietkniętych antysemityzmem. Dla wielu Polaków ratowanie Żydów podczas okupacji było rzeczą całkowicie naturalną, warszawski Żoliborz był podczas okupacji wypełniony od góry do dołu ukrywającymi się Żydami. Ale tak działały polskie elity, z natury elit wynika, że są nieliczne" - mówił Gross.

"Właśnie dlatego, że pochodzę z takiego, a nie innego środowiska, tak długo trwało zanim przyjąłem do wiadomości ogrom nienawiści do Żydów, która była faktem i potwornych szkód, jakie to wyrządziło w tkance polskiego życia zbiorowego. Bardzo długo nie zdawałem sobie z tego sprawy. Pierwsze moje dwie książki, napisane już w Ameryce, w ogóle nie poruszają tematu losu Żydów i antysemityzmu. Oczy otwierały mi się powoli w ciągu ostatnich piętnastu lat. Wreszcie zrozumiałem, w jak wielkim stopniu jest to zjawisko kluczowe dla zrozumienia historii europejskiej XX wieku" -  mówił autor "Strachu".

Jan Tomasz Gross jeszcze dziesięć lat temu był ceniony w środowiskach polskich historyków jako badacz okupacyjnych losów Polaków. W książce "W 40. nas matko na Sybir zesłali" przedstawia na przykład okoliczności masowych wywózek Polaków przez władze radzieckie. Opisuje m.in. przypadki, gdy denuncjatorami polskich niepodległościowców byli sympatyzujący z komunistami Żydzi, zauważając, że było to częste zjawisko. W książce "Strach" Gross przedstawia natomiast "żydokomunę" jako stereotyp nie znajdujący potwierdzenia w powojennej rzeczywistości, a rolę Żydów we wprowadzaniu do Polski komunizmu za marginalną. Gross powiedział jednak, że nie dostrzega sprzeczności, ani radykalnej zmiany punktu widzenia w swojej drodze interpretacji historii.

"Ja robię cały czas to samo. Mnie absorbuje przemoc i cierpienie, któremu ludzie zostali poddani, którego doświadczali na przeróżne sposoby i w przeróżnych okolicznościach w czasach gdy Hitler i Stalin wprowadzali w życie swoją inżynierię społeczną. Zrozumiałem w pewnym momencie, na czym polegało prześladowanie Żydów i jak bardzo w ten cały proces zostało wciągnięte społeczeństwo polskie. Pisałem tę książkę jako Polak. W trakcie pisania czułem się trochę jak Andrzejewski, jak Wyka, jak Ossowski, którzy wprost nie mogli pojąć, nie mogli wyjść z przerażenia, kiedy po wojnie w Polsce dochodziło do wybuchów antysemityzmu. Opisywane w +Strachu+ wydarzenia, to obraza mojej polskiej tożsamości" - powiedział Gross.

Jednym z głównych zarzutów, z jakimi spotyka się książka "Strach" w Polsce, jest okrojenie przez autora kontekstu opisywanych wydarzeń, oskarżycielski ton wobec Polaków, przedstawienie powojennego antysemityzmu jako "polskiej specjalności". "Rzeczywiście - niechętny stosunek do ocalałych z Zagłady Żydów wracających po wojnie do swoich domów był powszechny w całej Europie. Z podobnych, co w Polsce przyczyn - nigdzie perspektywa zwrotu żydowskiego mienia nie budziła entuzjazmu. Ja jednak zajmuję się polskim antysemityzmem i uważam, że mam prawo do takiego zawężenia pola zainteresowań" - mówił Gross.

Autor +Strachu+ przyznaje, że nie ma źródeł historycznych, które pozwoliłyby stwierdzić, ilu dokładnie Żydów zginęło z rąk Polaków w pierwszych latach po wojnie. W książce szacuje ją na 1500 osób, w rozmowie zgadza się jednak, że podawane przez innych historyków dane - 600 osób, są także prawdopodobne. "Nie prowadzono statystyki, śledztwa często utykały w martwym punkcie" - podkreśla. Mimo że Gross zdaje sobie sprawę, że źródła historyczne dotyczące tego problemu są bardzo ubogie, sądzi, że wyciąganie z nich wniosków jest najzupełniej uprawnione.

"Strach" atakowany jest także jako książka - argument w rękach tych członków żydowskiej społeczności w Ameryce, którzy domagają się od Polski odszkodowań za pozostawione tutaj mienie. "Ta interpretacja +Strachu+ w ogóle mnie nie interesuje. Książka nie ma z tym nic wspólnego. Sądzę także, że żydowskie roszczenia wobec Polski to fakt mało znaczący. Trzeba pamiętać o tym, że większość polskich Żydów zginęła. Nawet gdyby zebrać wszystkich tych, co przeżyli i mają jakiś tytuł do roszczeń, to i tak chodziłoby o drobną cząstkę, ułamek tego żydowskiego majątku, którym po wojnie wzbogaciło się polskie społeczeństwo" - mówił Gross.

Jan Tomasz Gross oczekiwał dyskusji wokół "Strachu", jednak jest zaskoczony jej tonem. Zwłaszcza zainteresowanie prokuratury jego książką wydaje mu się "przesadą". "Jeśli rzeczywiście zostanę oskarżony o znieważanie narodu polskiego uznam to za wyzwanie i okazję do zrobienia wielkiego procesu" - powiedział Gross.

"Jeżeli doszłoby do oskarżenia w prokuraturze, to byłaby to taka sama kompromitacja Polski, jak kompromitacja Turcji, która postawiła przed sądem Pamuka, za to że wspominał o przeprowadzonej przez Turków rzezi Ormian. To będzie miało podobny oddźwięk na całym świecie" - dodał Gross.

pap, em

Czytaj także

 32
  • List Jerzego Bandera z Izraela IP
    \"Przesyłam w załączeniu mój krótki tekst. Dlaczego? Chciałbym znać opinię Polaków na temat ew. obecności kilku rodzin żydowskich w Oświęcimiu. Wiem, że Oświęcimianie odnoszą się życzliwie do P.Chantal Mass, ale co by było gdyby takich osób było kilka a nawet kilkanaście w Oświęcimiu i okolicy? Łączę wyrazy szacunku, Jerzy Bander, Izrael\"

    Każdy komu opowiadam o mojej idee fixe aby w mieście Oświęcim znów zamieszkali Żydzi patrzy na mnie jak na skończonego idiotę i pyta uprzejmie: Czy pan już całkiem zwariował, czy pan wie o czym mówi i czy nie ma pan lepszych pomysłów? No cóż, może i mam, ale póki co ten uważam za całkiem niezły. Dlaczego tak uważam? Ano dlatego, że jak większość Żydów nic mnie tak nie zasmuca jak widok pustej synagogi w porze modlitwy, w szabaty i inne święta, które my, Żydzi obchodzimy od tysięcy lat wszędzie tam, gdzie rzuci nas los. W Oświęcimiu synagoga na szczęście jest i szkoda żeby tak jak teraz była tylko muzeum, świadectwem, że kiedyś mieszkali tu Żydzi.
    Żydzi żyją w stadach, we wspólnotach. Ktoś kiedyś powiedział, że nie da się być Żydem w pojedynkę. Każdy Żyd wie co mu potrzeba by mógł żyć jak Żyd. W sumie nie jest tego dużo: synagoga lub dom modlitwy, minjan, mykwa, cmentarz. W Oświęcimiu synagoga i cmentarz są, mykwę dałoby się załatwić, najgorzej jest z minjanem bo od bardzo dawna nie ma w Oświęcimiu dziesięciu Żydów do wspólnej modlitwy. Kiedy pod koniec 2003 roku wyjechałem z Oświęcimia nie było tam już żadnego Żyda. W 2006 roku zamieszkała w Oświęcimiu P. Chantal Mass z Belgii- pierwsza Żydówka, która zamieszkała w Oświęcimiu na stałe sześćdziesiąt lat po wojnie. Chwała jej za to i Mazeł Tow. Ja osobiście widzę w tym rękę Najwyższego i wierzę, że to HA SZEM przysłał tę zacną kobietę jako ZNAK. Widać jest JEGO wolą by Żydzi powrócili do miasta, w którym miała miejsce największa tragedia w nowożytnej historii JEGO ludu.
    Wiele razy byłem w oświęcimskiej synagodze po jej otwarciu. Byłem sam, nikt mnie do tego nie zmuszał ani tym bardziej nie zapraszał. A przecież szanowna dyrekcja doskonale wiedziała, że jestem ostatnim Żydem w powiecie oświęcimskim. Gdy tam byłem czułem duchową obecność Żydów, którzy tam byli przed wojną, słyszałem jak się modlą obok mnie. I czekałem na dzień, kiedy zjawy zamienią się w żywych ludzi. Ale ten dzień nie nadchodził i było mi coraz trudniej w Oświęcimiu. W końcu porzuciłem moje marzenia i wyjechałem na stałe do Izraela. Ale NADZIEJA na to, że kiedyś moje marzenie o żywych Żydach, mieszkańcach pięknego, starego grodu nad rzeką Sołą się spełni- ta nadzieja stale jest tu ze mną, w Erec Israel. Bo jak mówią ludzie; nadzieja umiera ostatnia.
    Teraz pytam sam siebie; czy znajdzie się ktoś, kto zrealizuje marzenie starego Żyda co cudem przeżył holocaust? Czy znajdą się osoby pojmujące, że wspólne bytowanie, koegzystencja Polaków i Żydów w tym właśnie miejscu, na które zwrócone są oczy całego świata, jest niezbędna aby zatkać gębę złym ludziom, którzy robią na siłę z Polaków naród morderców? Jeden z nich śmiał powiedzieć, że Polacy wysysają antysemityzm z mlekiem matki. Wolę nie myśleć o tym co ten człowiek wyssał- bo na pewno nie były to wiedza i rozum. Nie bawi mnie rozdrapywanie ran i pielęgnowanie kretyńskich stereotypów. Wolę żyć nadzieją, że my Żydzi, powrócimy do Oświęcimia. Wierzę, że zamieszka w mieście lub okolicy co najmniej dziesięciu odważnych mężczyzn-polskich Żydów. I wreszcie będzie minjan. Wtedy wiara i nadzieja na lepszą przyszłość powrócą do miasta Oświęcim. I nikt już nie będzie bezkarnie wycierał sobie gęby Polską. A także i jej obywatelami, do których mam zaszczyt się zaliczać, ja, polski Żyd.

    Jerzy Bander, obywatel Rzeczpospolitej Polskiej i Państwa Izrael, surviver.
    • cyniol IP
      Gross mowi, ze \"Nawet gdyby zebrać wszystkich tych, co przeżyli i mają jakiś
      tytuł do roszczeń, to i tak chodziłoby o drobną cząstkę, ułamek tego żydowskiego
      majątku, którym po wojnie wzbogaciło się polskie społeczeństwo\"
      Wedlug Grossa, Zydzi nie byli polskim spoleczenstwem??? Przeciez wzbogacili sie
      i zdobyli majatek jako polscy obywatele. Czyzby majatek Zydow byl ponadnarodowy?
      Gdyby Polacy zamieszkali w USA, a jest ich kilkanascie milionow zostali
      wymordowani w czasie wojny, czy ktokolwiek mowilby, ze Amerykanie wzbogacili sie
      na polskim majatku? I czy Swiatowy Kongres Polakow domagalby sie od USA jego zwrotu?
      • RS IP
        W LATACH 30 NIEMCY WYDAWALI KSIAZKI, MOWILI I PISALI PODOBNE ARTYKULY NA TEMAT ZYDOW. PRZYGOTOWYWALI SOBIE GRUNT. A POLAKOW ZA GRANICAMI JUZ PODPALAJA, BIJA, NISZCZA IM MIENIE. CO TO SIE DZIEJE?
        • abasa IP
          Zydzi zydom zgotowali ten los a teraz p.Gross probuje obarczyc wina Polakow,po co po to zeby wydusic jak najwiecej kasy z Niemiec juz nie moga to z nas probuja siedem wiekow zyli w Polsce z nas wystarczy poczytac literature i posluchac ludzi ,ktorzy zyli z Zydami w Polsce przed i po wojnie.Zreszta co tu duzo mowic i dzisiaj zeruja na nas.Ciekawe co napisze p.Gross o swich ziomkach w Izraelu jak to Oni rozprawiali sie z Palestynczykami,zignorowac czs najwyzszy niech czyta sam.Kasy nie bedzie a o to tu przedwewszystkim chodzi Grossmoneyowi.
          • Stas IP
            Gross pisal Strach jako antypolak i do tego zajadly przeciwnik katolicyzmu.no coz zyd.Ale bezczelnosc tego zyda przechodzi wszelkie granice.On usiluje Polakow straszyc,ze jak go prokuratura oskarzy to pokaze calemu swiatu jacy naprawde sa Polacy.Juz nas nstraszyl strachem.

            Czytaj także