"Zaproszenie do prezydenta jest rozkazem"

"Zaproszenie do prezydenta jest rozkazem"

Dodano:   /  Zmieniono: 
Fot. A. Jagielak /Wprost 
Szef MSZ Radosław Sikorski skomentował wezwanie go przez prezydenta w poniedziałek na rozmowę. "Mnie korona z głowy nie spadła, (ale) można było to lepiej zorganizować" - dodał.

Prezydent zwrócił się do Sikorskiego o spotkanie w poniedziałek, gdy ten uczestniczył w Brukseli w posiedzeniu unijnych ministrów spraw zagranicznych, poświęconym podpisaniu umowy stowarzyszeniowej UE z Serbią. Szef MSZ opuścił to spotkanie przed jego zakończeniem.

"Moim obowiązkiem było okazać szacunek głowie państwa" - powiedział Sikorski we wtorek w programie TVN24 "Kropka nad i". Zapewnił, że myślał, iż kwestia spotkania z prezydentem jest pilna. "Okazała się mniej pilna" - przyznał.

Według szefowej Kancelarii Prezydenta Anny Fotygi, która w imieniu prezydenta zaprosiła do rozmowy szefa MSZ, Sikorski nie musiał przerywać rozmów w Brukseli i mógł wrócić do Polski po ich zakończeniu.

We wtorkowym oświadczeniu Kancelaria Prezydenta podkreśliła, że zapraszając w poniedziałek szefa MSZ na spotkanie z Lechem Kaczyńskim nie precyzowała godziny spotkania, a przerwanie wizyty w Brukseli było wyłączną inicjatywą Sikorskiego.

Sikorski przyznał, że opuszczenie przez niego spotkania w Brukseli wywołało komentarze europejskich polityków. Jak dodał, telefonu, na który dzwoniła Fotyga, nie miał przy sobie. Aparat wniósł na salę - gdzie odbywało się spotkanie unijnych ministrów spraw zagranicznych - ambasador Polski przy Unii Europejskiej. "Moja rozmówczyni chyba wiedziała, że wchodzi na lunch roboczy" - zaznaczył.

Szef polskiej dyplomacji powiedział, że sekretariat MSZ informował o jego wizycie na Ukrainie odpowiedni sekretariat w Kancelarii Prezydenta. Jak dodał, informacje o jego wizycie na Ukrainie były zamieszczone na stronie MSZ od kilku, kilkunastu dni. "To nie była tajemnica" - zapewnił. Fotyga powiedziała jednak we wtorek w TVN24, że Kancelaria nie była informowana o wizycie szefa MSZ na Ukrainie.

Sikorski zaznaczył też, że gdyby skorzystał z samolotu rejsowego z Brukseli do Warszawy o godz. 19.10 (o takim połączeniu mówiła Fotyga w TVN24), to wtedy byłby u prezydenta około godz. 22. "Jeżeli dostaje się zaproszenie około godz. 16 w Brukseli, to jest bardzo ograniczona ilość opcji do wyboru" - zaznaczył.

Pytany, czy chciałby przeprosić prezydenta za swoje słowa o bałaganie w Kancelarii Prezydenta i konieczności usprawnienia jej pracy, Sikorski powiedział: "to była raczej troska i wyraz mojej sympatii, żeby prezydent był dobrze w swojej roli obsługiwany, a tutaj obawiam się, że tak nie jest".

ab, pap