Niemka nie dostanie odszkodowania za dom na Mazurach

Niemka nie dostanie odszkodowania za dom na Mazurach

Roszczenie obywatelki Niemiec Agnes Trawny o odszkodowanie za mienie pozostawione na Mazurach przedawniło się - uznał Sąd Apelacyjny w Białymstoku i oddalił jej apelację.

Kobieta, która mieszkała na Mazurach do połowy lat 70. ubiegłego wieku, domagała się ponad 2,5 mln zł odszkodowania od Skarbu Państwa i gminy Jedwabno (Warmińsko-Mazurskie) za - jej zdaniem - bezpodstawne wzbogacenie, do jakiego doszło poprzez przejęcie należących do niej nieruchomości.

Jesienią ubiegłego roku Sąd Okręgowy w Olsztynie uznał jednak, że roszczenie przedawniło się i powództwo oddalił.

Podobnie sytuację prawną ocenił Sąd Apelacyjny w Białymstoku. Podobnie jak sąd pierwszej instancji, zasądził też konieczność zapłaty przez Agnes Trawny wysokich kosztów procesowych. W sumie za dwie instancje sądowe to kwota przekraczająca 100 tys. zł.

Oddalając apelację, białostocki sąd ocenił, że decyzja naczelnika gminy Jedwabno z 1977 roku o przejęciu tych nieruchomości została wydana bez podstawy prawnej, co ostatecznie uznał w 2003 roku prezes Urzędu Mieszkalnictwa i Rozwoju Miast.

Jak uzasadniał sąd, początek biegu 10-letniego przedawnienia roszczeń wobec Skarbu Państwa należałoby przyjąć najpóźniej od 1989 roku, kiedy to zbył on te nieruchomości (stało się to w latach 1985-89).

Sąd apelacyjny uznał, że nie można przyjąć, że bieg przedawnienia nie rozpoczął się do 2003 roku, kiedy to ostatecznie została podważona decyzja naczelnika gminy Jedwabno z 1977 roku - takiej argumentacji użył pełnomocnik Agnes Trawny referując tezy apelacji.

Jak argumentował sąd, decyzja naczelnika była bowiem "bezwzględnie nieważna" i mimo tego, że do 2003 roku nie była uchylona, nie wywoływała skutków prawnych.

"Od chwili jej wydania nie była wiążąca (...) i nie stanowiła przeszkody do wcześniejszego dochodzenia przez powódkę roszczenia będącego przedmiotem niniejszej sprawy" - mówił sędzia Bogusław Dobrowolski.

Według sądu, nieco inaczej wygląda sprawa roszczenia wobec gminy, która nabyła nieruchomości w drodze komunalizacji, czyli sąd nie mógł uznać, że w tym przypadku doszło do bezpodstawnego wzbogacenia.

Gdyby jednak przyjąć, że jest inaczej, to roszczenie pani Trawny wobec gminy również uległo przedawnieniu, bo minęło ponad dziesięć lat od czasu przejęcia majątku przez gminę od Skarbu Państwa.

Orzeczenie sądu apelacyjnego jest prawomocne, przysługuje od niego skarga kasacyjna do Sądu Najwyższego. Pełnomocnik pani Trawny nie wykluczył złożenia takiego wniosku, ale po uzgodnieniu z jego klientką, bo wiąże się to z kolejnymi kosztami.

Zaznaczył jednocześnie, że jeżeli są plany wystąpienia w tej sprawie do wymiaru sprawiedliwości poza Polską, tryb prawny w kraju musi zostać wyczerpany.

Agnes Trawny - mieszkająca na Mazurach do połowy lat 70. - otrzymała w 1970 roku jako ojcowiznę działki w Nartach i Witkówku o łącznej powierzchni 59 ha. Gdy w 1977 r. wyjechała na stałe do Niemiec, ówczesny naczelnik gminy Jedwabno wydał decyzję o przejściu tej nieruchomości na rzecz Skarbu Państwa.

Na mocy wyroku Sądu Najwyższego w 2005 roku Trawny odzyskała część nieruchomości, czyli gospodarstwo rolne w Nartach. Przed sądem Trawny domagała się odszkodowania za pozostałe grunty, przejęte od Skarbu Państwa przez gminę, która podzieliła je na 32 działki i sprzedała nabywcom.

pap, ss

Czytaj także

 0

Czytaj także