Wencel gordyjski - Niedowcieleni

Wencel gordyjski - Niedowcieleni

Józef Piłsudski ze Stasiem Tarkowskim wysadzają w powietrze rosyjską stocznię pancernych balonów
Prawie jedna czwarta młodych Brytyjczyków nie wierzy, że Winston Churchill istniał naprawdę. Blisko połowa kwestionuje autentyczność króla Ryszarda I, ksywa Lwie Serce. Natomiast większość jest przekonana, że detektyw Sherlock Holmes to postać historyczna. Tak wynika z badania przeprowadzonego na zlecenie stacji UKTV Gold. Wyspiarze na pewno żałują, że nie zdążyli zapytać o zdanie 16-letniego Olka Kucharskiego, który w ubiegłym roku porzucił renomowaną szkołę w Newcastle i przeniósł się do łódzkiego liceum. W Anglii chłopak wysoko cenił lekcje techniki i wuefu, ale załamał się podczas zajęć z geografii. Okazało się bowiem, że nikt w klasie nie wie, gdzie leży Kenia.Wkrótce jednak Olek może mieć kolejny problem, bo Ministerstwo Edukacji Narodowej szykuje reformę rodzimej oświaty. Nauczanie ogólne ma się kończyć już w pierwszej klasie liceum. Potem młodzież skoncentruje się na przedmiotach zgodnych z jej indywidualnymi zainteresowaniami. Gdyby powstało Muzeum Historii Polski, uczniowie mogliby nadrobić braki w wiadomościach podczas szkolnej wycieczki. Ale nie powstanie, bo Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego nie chce zamieniać świeżo proklamowanej republiki miłości w kraj nekropolii i muzeów.
W tej sytuacji przykład brytyjski może się nam bardzo przydać. Zamiast promować rozległą wiedzę, będziemy ustalać metodą głosowania, która z wielkich postaci naszej kultury zasługuje na miano historycznej, a która została zmyślona. Wbrew pozorom takie rozwiązanie przyniesie nam więcej korzyści niż strat. Po pierwsze, udowodnimy zachodnim elitom, że przedkładamy procedury demokratyczne nad jałowy tradycjonalizm. Po drugie, rozwiejemy wątpliwości, nasuwające się w związku z biografiami legendarnych Polaków.
Trudno przecież uwierzyć, że młody Józef Piłsudski brał udział w zamachu na cara, następne pięć lat spędził na Syberii, po ponownym aresztowaniu symulował chorobę psychiczną i uciekł z petersburskiego szpitala Mikołaja Cudotwórcy, a niedługo później przez Londyn, Nowy Jork i Honolulu dotarł do Tokio, gdzie pertraktował z Japończykami w sprawie utworzenia polskiego legionu. Historia ta jest tak fantastyczna, że zainspirowała twórców komiksu „Pierwsza Brygada", którzy umieścili Piłsudskiego wśród postaci stricte literackich. W akcji wysadzenia w powietrze rosyjskiej stoczni pancernych balonów przyszłemu marszałkowi towarzyszą m.in. Staś Tarkowski i czarnoskóry Kali. A ściga ich parowy cyborg na usługach carskiej ochrany.
Równie problematyczne wydaje się istnienie Bolesława Leśmiana. Poeta nigdy nie gościł na półpiętrze kawiarni Ziemiańskiej, gdzie biesiadowali skamandryci. Podobno został okradziony przez wspólnika z kancelarii notarialnej, ale żaden wierzyciel nie widział go na oczy. Najprawdopodobniej Leśmian sam nie wiedział, czy istnieje, czy nie. Jak ta dziewczyna z „Ballady bezludnej", która tak rozpaczliwie chciała się wcielić, „aż na wieki sił jej zbrakło – i spoczęła niezjawiona". Nic dziwnego, że w latach 30. XX wieku po Warszawie krążyła anegdota: „Zajechała pusta dorożka i wysiadł z niej Bolesław Leśmian”.
Legendarnych Polaków łączy jedno: wszyscy nosili sztuczne wąsy. Jeśli jednak nieistnienie Piłsudskiego i Leśmiana może być przedmiotem dyskusji, to w wypadku Lecha Wałęsy należy się pozbyć złudzeń. Przywódca „Solidarności" został ulepiony z samych gadżetów, takich jak wspomniany zarost, znaczek z Matką Boską i papieski długopis. Jedni uważają, że wymyślili go strajkujący stoczniowcy, żeby postraszyć władze charyzmatycznym negocjatorem. Inni są zdania, że to produkt komunistów, który pomógł im uniknąć linczu i zdobyć przywileje w wolnej Polsce. Tak czy inaczej Wałęsa jest projektem niedokończonym. W Peerelu był na bieżąco udoskonalany, ale gdy już odegrał swoją rolę, autorzy przestali nad nim pracować. Stąd tyle niekonsekwencji w jego wypowiedziach po 1989 r. i słynny jeden procent poparcia w wyborach prezydenckich.
Entuzjaści reformy szkolnictwa, którzy marzą o wyhodowaniu narodu specjalistów, muszą pamiętać, że wszyscy wybitni twórcy naszej cywilizacji przejawiali wszechstronne zainteresowania. Kwestia ich istnienia bądź nieistnienia nie ma tu nic do rzeczy. Churchill był jednocześnie premierem i laureatem literackiej Nagrody Nobla. Stosujący dedukcję Holmes opierał na znajomości psychologii, chemii, geologii, balistyki i matematyki. Piłsudski studiował medycynę, a Leśmian prawo. Tylko Wałęsa psuje tę regułę. Elektryk i tyle.
Okładka tygodnika WPROST: 8/2008
Więcej możesz przeczytać w 8/2008 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 3
  • bez-nazwy IP
    a 180 podzielone przez 10 daje 36! sam widziałem!!!
    • [email protected] IP
      PS.: TEN Lwie Serce jest fikcyjna literacka postacia i nie ma nic wspolnego z psychpata i marnym krolem Ryszardem Plantagenetem, nawet jezykiem innym mowil.
      • [email protected] IP
        Jeszce jeden beznadziejny artykul o wyzszosci \"rozleglej wiedzy\" nad uczeniem sie. Nie ma nic bardziej bezuzytecznego i specjalistycznego jak rozlegla wiedza, przydatna jedynie do rozwiazywania krzyzowek a nie problemow. Pseudokonserwatywne bla-bla.
        Zadnemu z wszechstronnych geniuszy nie zaszkodzila waska \'inzynierska\' wiedza jak wytyczyc plany murow obronnych w terenie czy jak szlifowac soczewki. Ani Heronowi, ani Koppernigkowi, ani Newtonowi.
        Prawda jest natomiast, ze nasze marne mlodziezy chowanie encyklopedyczne psujemy importem co najgorszego. Jak anglosaskie testy - bo eseju i sztuki dysputy jez nie (bo by sie smarkom we lbach poprzewracalo) i jak szkolenie do rzemiosla w archaicznym niemieckim stylu.
        Az sie nie chce na taki artykul szczegolowo odpowiadac, bo to inzynierskim grochem o patenalistyczna sciane. Ale czego sie spodziewac w kraju, gdzie nie ma matury z matematyki obowiazkowej a zamiast prawa cywilnego, astronomi i logiki wyklada sie paciorek (dziwnym zbiegiem okolicznosci nie po lacinie).

        Czytaj także