Efekt Grobelnego

Efekt Grobelnego

Wyrok skazujący prezydenta Poznania to sygnał dla samorządowców, że najlepiej nic nie robić
Prezydent Poznania popełnił zbrodnię gospodarności. Ryszard Grobelny sprawił, że w parku w centrum miasta, zaniedbanym i odwiedzanym głównie przez alkoholików, stanęła wizytówka stolicy Wielkopolski – Centrum Handlu, Sztuki i Biznesu Stary Browar. Został za to skazany na 16 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata, 14 tys. zł grzywny i cztery lata zakazu pracy na stanowiskach związanych z zarządzaniem majątkiem. Sąd uznał, że na gruncie można było zarobić więcej, choć oferent był tylko jeden – ten, który go kupił. Dlaczego miał płacić więcej, skoro nie było konkurencji? Co zyskało miasto – sądu nie interesowało.
Wyrok nie jest prawomocny, ale już spowodował, że włodarze miast w Polsce zastanawiają się, czy warto robić cokolwiek, co wykracza poza zwykłe urzędnicze trwanie. – Jeśli okaże się, że prezydent Grobelny nie złamał żadnego przepisu prawa, lecz tylko sprzedał ziemię poniżej wyceny rzeczoznawcy, to wyrok jest bulwersujący. Narusza bowiem samodzielność samorządu gwarantowaną przez konstytucję – mówi prof. Michał Kulesza, współtwórca reformy samorządowej w Polsce. Konsekwencją orzeczenia sądu będzie strach urzędników przed podejmowaniem racjonalnych decyzji gospodarczych. – Samorząd tym się różni od firmy, że celem firmy jest zysk, a celem samorządu – interes publiczny – dodaje prof. Kulesza.

Sąd kontra poznaniacy
Sprawa Grobelnego ciągnie się od sześciu lat. Prokuratura oskarżyła prezydenta Poznania i jego współpracowników o to, że sprzedali należącej do Grażyny Kulczyk spółce Fortis prawie 1,5 ha ziemi po zaniżonej cenie. Pierwotnie teren został sprzedany z przeznaczeniem na poszerzenie parku, ale ostatecznie stanęło na nim nowe skrzydło Starego Browaru. Urzędników oskarżono o narażenie miasta na stratę 7 mln zł. – W procesie wykazano, że nie doszło do popełnienia przestępstwa, bo urzędnicy działali w zaufaniu do opinii, którą otrzymali od innych urzędników – komentuje dla „Wprost" decyzję sądu Ryszard Grobelny. Prezydent Poznania twierdzi, że podejmując decyzję o sprzedaży, opierano się na opinii wydanej przez miejskiego konserwatora zabytków, który określił grunty jako przeznaczone pod zabudowę parkową. Wówczas nikt nie podważał tej ekspertyzy. Na jej podstawie sprzedano grunt, zaś po roku konserwator wydał inną decyzję, która dopuszczała także inną zabudowę.
Wielu poznaniaków uważa wyrok sądu za absurdalny (zresztą wiedząc o zarzutach wobec prezydenta Grobelnego, zdecydowaną większością wybrali go ponownie na włodarza miasta). Twierdzą, że Stary Browar zapewnił miejsca pracy setkom osób, a zamiast ruiny w centrum Poznania stoi obiekt wzbudzający zazdrość w Europie. Na Starym Bowarze zyskało również miasto: z tytułu podatków rocznie do jego kasy wpływa kilka milionów złotych. Na „szkodliwej" decyzji władz zyskuje też całe handlowe otoczenie centrum. Stary Browar to modna okolica, co zwiększa dochody okolicznych przedsiębiorców, a nawet agencji pośrednictwa nieruchomości, bo działki na tym terenie zdrożały.

Gospodarni niegospodarni
Oskarżanie polskich samorządowców o niegospodarność to „nowa świecka tradycja". Choć zdarzają się oczywiście wypadki udokumentowanej korupcji, to większość tego typu spraw jest naciągana. Dwa lata temu prezydentowi Sopotu Jackowi Karnowskiemu zarzucano, że teren wniesiony przez miasto do inwestycji Centrum Haffnera został błędnie wyceniony, przez co stracono ponad 20 mln zł. Na działce w sercu Sopotu powstaje już m.in. dom zdrojowy, galeria sztuki, pięciogwiazdkowy hotel Sheraton Spa i parking na ponad 400 miejsc. Cała inwestycja ma zostać ukończona w listopadzie 2008 r., a zatrudnienie w niej znajdzie prawie 600 osób. Do prokuratury trafiło zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez Karnowskiego. W tym wypadku jednak prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania, nie dopatrując się znamion przestępstwa, dzięki czemu inwestycja jest realizowana zgodnie z planem, a chętni do pracy czekają już na ogłoszenie rekrutacji.
Prokuraturę zainteresowano też inwestycjami w Gnieźnie. Byłemu już prezydentowi tego miasta Jaromirowi Dzielowi zarzucano działanie na szkodę gminy przy zagospodarowywaniu gruntów, na których stała przynosząca straty stara komunalna pralnia. Postanowiono ją sprzedać za pośrednictwem podlegającej urzędowi spółki pod budowę hipermarketu. Dziela oskarżano, że teren został sprzedany zbyt tanio (o prawie 4 mln zł). Prezydent tłumaczył, że inwestycja była celowa, a teren być może zyskał na wartości, ale tylko dlatego, że inwestor m.in. rozebrał zrujnowany budynek. Prokuratura przyznała rację Dzielowi i odmówiła wszczęcia postępowania.– To, czy inwestycja jest dla miasta korzystna, poznaje się nie po tym, ile na niej zarobiono, ale po tym, co dzięki niej powstało, ilu ludzi ma pracę – mówi prof. Michał Kulesza.

Paraliż Polski
Dotychczas większość spraw, w których zarzucano samorządowcom niegospodarność polegającą na zbyt tanim sprzedawaniu gruntów, kończyła się dla nich korzystnie. Wyrok na Grobelnego może się okazać precedensem. – Już teraz w obawie przed popełnieniem jakiegoś błędu pracownicy urzędów nie chcą się opierać wyłącznie na opinii urzędnika miejskiego, więc zamawiają kolejne ekspertyzy prawne w zewnętrznych kancelariach. To wydłuża proces decyzyjny lub wręcz go paraliżuje. Prezydent Poznania przyznaje, że właśnie z tego powodu kilka dużych inwestycji w jego mieście nie może ruszyć. Poznań przymierza się na przykład do modernizacji hali sportowo-widowiskowej Arena, ale chce tego dokonać na zasadach partnerstwa publiczno-prywatnego. Po wyroku prezydent i jego współpracownicy zastawiają się jednak, czy w ogóle się tym zajmować.
Podobne rozterki ma Piotr Krzystek, prezydent Szczecina, który stara się o rozpoczęcie budowy parku wodnego na zasadach partnerstwa publiczno-prywatnego. Na atrakcyjnym gruncie miejskim kolejni włodarze Szczecina starali się stworzyć inwestycję potrzebną miastu. Park wodny ma obejmować kilka basenów, galerię usługowo-handlową, hotel i sale konferencyjne, pomieszczenia biurowe i część rozrywkową. Szczecin nie jest w stanie samodzielnie sfinansować całej inwestycji, stąd pomysł współpracy prywatnych inwestorów z miastem. Niektórzy radni mają jednak wątpliwości, czy zaproponowana umowa partnerstwa w budowie jest najlepszym z możliwych wariantów. Inwestycja, która zwiększyłaby atrakcyjność miasta, od wielu lat stoi więc w miejscu.

Także Jerzy Kropiwnicki, prezydent Łodzi, potwierdza, że urzędnicy w całej Polsce zaczynają się obawiać podejmowania odważnych decyzji finansowych. – Okazuje się, że najlepiej mają ci, którzy nie podejmują żadnych decyzji, bo za to jeszcze nikt w Polsce nikogo nie ukarał – mówi „Wprost" Jerzy Kropiwnicki.

Ryszard Grobelny sprawił, że w zaniedbanym dotychczas miejscu Poznania stanęła wizytówka miasta – Centrum Handlu, Sztuki i Biznesu stary browar

Okładka tygodnika WPROST: 11/2008
Więcej możesz przeczytać w 11/2008 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 4
  • Ryszard Poznaniak IP
    Nie , to sygnał że nie można działać BEZPRAWNIE.
    Sprzedaż Kulczykowi była by gospodarna wówczas gdyby została OBWAROWANA zapisami które są społecznie zasadne.
    R.Grobelny może mówić o dużym szczęściu że powstało to co powstało. Nie miał na to żadnego wpływu i w momencie sprzedaży było to ewidentną stratą dla miasta. Równie dobrze teren mógł się stać miejscem dla TOI-TOJA.
    To nie była prywatna własność którą można rozporządzać jak się chce.
    • CENZOR :-) IP
      UWAGA! ARTYKUŁ SPONSOROWANY! UWAGA! ARTYKUŁ SPONSOROWANY!
      • stop dziennikarzom idiotom! IP
        Niesamowity ten artykuł - czysta próba manipulacji opinią publiczną. Mam nadzieję, że dwójka redaktorów, która to pisała kierowała się tylko chciwością i chęcią zysku, bo to mogę wybaczyć /cóż grzech ludzki/, ale jeśli to z głupoty to tego niestety wybaczyć nie można. Manipulujecie faktami, mówicie półprawdę na całej linii. Zobaczcie sobie, ile jest wpisów w internecie na stronie broniących Grobelnego - ok.1200 podpisów http://www.bronmygrobelnego.pl/ - to malutko, bo nasze miasto liczy ok. 500 000 mieszkańców!
        p.Kulczyk i jej dzieło wszyscy doceniają, ale NIKT nie zgadza się na poważne manipulacje prawem i krętactwo prezydenta - a takie są zarzuty dla Grobelnego i jego świty. Dziennikarze o tak miernej świadomości jak Wy powinni jak najszybciej zrezygnować z pracy - jesteście niebezpieczni dla społeczeństwa! Jak za dawnych czasów PRL.
        • SA IP
          To sygnal dla  samorządowców żeby przestali kombinować z  łapowkami. BO DO PIERDLA.