Złote dzieci

Złote dzieci

Siedem złotych medali na międzynarodowych olimpiadach w naukach ścisłych i przyrodniczych zdobyły w 2007 r. wybitnie utalentowane polskie dzieci. Do tego dochodzą nagrody w Konkursie Prac Młodych Naukowców Unii Europejskiej i Międzynarodowym Konkursie Prac Badawczych z Fizyki First Step to Nobel Prize in Physics. 583 młodych geniuszy jest objętych państwowym programem wspierania talentów Krajowego Funduszu na rzecz Dzieci. Na ich rozwój wydano w 2007 r. 1,3 mln zł.Mały MacGyver
Co można zrobić z kawałka blachy, kilku żarówek, czterech paluszków, zwoju kabli, pilota i przenośnej kamery? Dla Agaty Materowicz, graficzki i designerki, to była jedynie kupa śmieci. Ale nie dla jej siedmioletniego syna Michała, który skonstruował z tego zdalnie sterowaną kamerę. Przemieszczała się ona na minilawecie wokół ich domu. Któregoś dnia chłopiec wykonał jazdę próbną swojego wynalazku: wprowadził potajemnie kamerę do sąsiednich domów, nagrał ich mieszkańców, po czym zadzwonił do jednego z sąsiadów, by zmienił kanał, bo w kółko ogląda tylko seriale na Polsacie. Agata Materowicz traktowała zainteresowania syna z przymrużeniem oka do czasu, kiedy zaczął konstruować mechanizmy, których dzieci w jego wieku nawet nie potrafią obsługiwać, a co dopiero tworzyć. Dziś Michał ma 14 lat, a nauczyciele zapewniają, że jego umiejętności w dziedzinie techniki znacznie wykraczają poza program szkoły. Jako dziesięciolatek skonstruował na Dzień Matki karuzelę z wykałaczek i szpikulców do grilla, na której zawiesił laleczki. Urządzenie było napędzane silniczkiem, wydawało także dźwięki. Innym razem z materiałów odpadowych stworzył hulajnogę napędzaną samochodowym akumulatorem. Właśnie za nią dostał stypendium fundacji Vide Supra.

Piękny umysł
To, że dziecko wykazuje wybitne uzdolnienia, nie jest gwarancją sukcesu w dorosłym życiu. Badania dowodzą, że tylko 2,4 proc. małych geniuszy nie zatraca swoich uzdolnień. – To nie my „namierzyliśmy" talent naszego syna, Filip sam się „namierzył" – mówi Dawid Stojanowski, ojciec 13‑letniego Filipa. Gdy chłopiec miał pięć lat, w jego przedszkolu zaproponowano dzieciom naukę gry na keyboardzie. Filip wrócił do domu i obwieścił, że będzie grał. Pięciolatek pogrywał na przedszkolnych, a potem miejskich imprezach dla dzieci. W końcu nauczycielka stwierdziła, że powinien chodzić do szkoły muzycznej. Dostał się do klasy fortepianu. Dziś koncertuje, bierze udział w konkursach i zwycięża. Właśnie zdał do szkoły muzycznej drugiego stopnia – jego głównym instrumentem będzie trąbka.
– Talent u najwybitniejszych ujawnia się zwykle w wieku czterech lat. W tym czasie dziecko pyta i poszukuje. Może się interesować wszystkim naraz: informatyką, muzyką i fizyką – mówi dr Elżbieta Supryn z Centrum Dzieci Zdolnych w Warszawie. Około dziesiątego roku życia zdolności się precyzują i trzeba „podkręcić śrubę", czyli zachęcić dziecko do pracy. – Jeśli tego nie zrobimy, talent, jak niepodlewana roślinka doniczkowa, zwiędnie. Trzeba też pamiętać, że zdolne dzieci brak stymulacji interpretują jako karę – dodaje dr Supryn. Wie o tym doskonale Ilona Masalska, mama 13-letniej Marleny, stypendystki Krajowego Funduszu na rzecz Dzieci i laureatki olimpiad językowych. – Gdy córka była mała, nie czytała bajek, tylko książki dla dorosłych i gazety. Kiedy zatrzymywaliśmy się na światłach, kierowcy w samochodach obok ze zdumieniem przyglądali się małej Marlence, która w dziecięcym foteliku czytała opiniotwórcze tygodniki – opowiada Masalska. Dodaje, że bycie rodzicem wybitnego dziecka to wyzwanie – wciąż trzeba podnosić poprzeczkę, inwestować w kursy i pomoce naukowe.
Katarzyna Zawadzka z Wrocławskiej Koncepcji Edukacyjnej podkreśla, że „złote dzieci" potrafią być infantylne. – Rozwój poznawczy w ich wypadku następuje o wiele szybciej niż rozwój emocjonalny. Potrzebują o wiele więcej miłości i ciepła niż inne dzieci – mówi. Mają przy tym wysoką samoocenę, a jednocześnie problemy z integracją z rówieśnikami. Często są izolowane w szkole, mają etykietkę „geniusza", która nie podoba się kolegom, budzi zazdrość.
Zdolnych dzieci nie lubią także nauczyciele – zarówno ze szkół publicznych (w klasie jest zbyt wielu uczniów, by zajmować się tym wybitnym, który zawyża poziom i zadaje za dużo pytań niezrozumiałych dla reszty klasy), jak i prywatnych (wszyscy płacimy za szkołę, więc dlaczego jeden ma być traktowany lepiej).

Amerykańska droga
W Niemczech szkoły otrzymują od państwa dodatkowe pieniądze na sprzęt, remonty i programy edukacyjne, jeśli mają pod swoimi skrzydłami małych geniuszy. W Wielkiej Brytanii uczniowie co pół roku przechodzą specjalne testy. Ci, którzy mają wyższy poziom inteligencji, automatycznie mogą się starać o indywidualny tok nauczania. We Francji utalentowani i wybitni są indywidualnie uczeni w domu, a także uczęszczają na dodatkowe zajęcia, refundowane przez państwo. Ideałem jest rozwiązanie stosowane w USA, gdzie pod koniec każdego semestru uczniowie oprócz zaliczenia wszystkich przedmiotów wypełniają test przypominający ten na inteligencję. Dzięki temu już w college’u każdy z uczniów ma własny program. Wybitni szkolni bejsboliści przechodzą z klasy do klasy, nawet jeśli są kompletnymi głąbami z fizyki. U nas wciąż pokutuje metoda na uśrednianie.
Krajowy Fundusz na rzecz Dzieci, stowarzyszenie społeczne, które wspiera wybitnie zdolnych uczniów w Polsce, obniżył wiek stypendystów z 10 do 8 lat, bo coraz więcej małych geniuszy zgłasza się do nich już w tym wieku. W ciągu 25 lat istnienia programu przyznano 9367 nominacji. W gronie byłych stypendystów funduszu są m.in. pisarz Jacek Dehnel, reżyser Jan Klata, pianiści Rafał Blechacz i Piotr Anderszewski. 
Wolfgang Amadeusz Mozart, kompozytor
Gdy miał trzy lata, odnajdywał akordy na klawiaturze i zapamiętywał całe pasaże – podczas lekcji udzielanych jego starszej siostrze. Jako pięciolatek zaczął komponować i wystąpił na pierwszym publicznym koncercie.
Bobby Fischer, szachista
Już jako sześciolatek ogrywał starszą siostrę. Gdy miał 13 lat, został mistrzem juniorów USA, a jako 15-latek - pierwszym młodocianym arcymistrzem szachowym w historii.
Fryderyk Chopin, kompozytor, pianista
Jako siedmiolatek komponował pierwsze mazurki. Pierwszy koncert dał w wieku 8 lat.
Richard Feynman, fizyk
Jeszcze zanim poszedł do szkoły, sam nauczył się podstaw matematyki. W swoim pokoju urządził laboratorium, w którym przeprowadzał eksperymenty z elektrycznością.
Robert Oppenheimer, fizyk
Jako pięciolatek zaczął kolekcjonować minerały, gdy miał 11, lat został członkiem Nowojorskiego Klubu Mineralogicznego, a rok później wygłosił tam wykład. Jako 11-latek czytał w oryginale Homera.


Okładka tygodnika WPROST: 13/2008
Więcej możesz przeczytać w 13/2008 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 1
  • Zuzu IP
    ŁAł !

    Czytaj także