Irena Sendler nie żyje

Irena Sendler nie żyje

fot. PAP / Źródło: PAP
Irena Sendler, która ocaliła z holokaustu ok. 2,5 tys. żydowskich dzieci, zmarła w poniedziałek w Warszawie. Miała 98 lat. Bohaterka, człowiek o wielkim sercu, świadek historii - mówią ci, którzy ją wspominają. Ubolewają, że jej postać nie jest powszechnie znana.

W 1965 roku Instytut Yad Vashem w Jerozolimie przyznał Irenie Sendler tytuł Sprawiedliwego wśród Narodów Świata, a w 1991 roku otrzymała honorowe obywatelstwo Izraela.

Prezydent Lech Kaczyński zapowiedział, że będzie szukał sposobu, by uczcić pamięć Ireny Sendler "tak mocno jak tylko się da". Prezydent był jednym z inicjatorów zgłoszenia Ireny Sendler do pokojowego Nobla w 2007 roku. "Myślę, że jej śmierć nie przeszkodzi w tym, żeby tym kandydatem pozostała nadal" - uważa Lech Kaczyński.

Kandydaturę Sendler do Pokojowej Nagrody Nobla popierał też były prezydent Lech Wałęsa. "Należał jej się ten Nobel, ale jestem pewien, że w niebie dostanie takiego Nobla" - mówi były prezydent. Uważa Irenę Sendler "zasłużoną i wielką osobę, choć niedocenioną przez czasy i wiek, w którym żyła".

"Bolesne zjawisko odchodzenia świadków wydarzeń, posiadających jednorazową, wyjątkową wiedzę i doświadczenia z tamtych lat" - mówi o śmierci Ireny Sendler prof. Władysław Bartoszewski. "Udział organizacyjny grupy Ireny Sendlerowej w ratowaniu dzieci, (...) aby przetrwały wojnę, był ogromny. Było to dzieło wielkiego i słusznego humanizmu" - mówi. Jego zdaniem, fundamentalną zasadą Ireny Sendler było "pomagać wszystkim, którzy pomocy potrzebują, nawet z narażeniem własnego bezpieczeństwa i życia".

Były ambasador Izraela w Polsce Szewach Weiss, wyznał, że czuje duchowe pokrewieństwo z Sendler. "Każdy Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata jest moim krewnym, czuję do niego to, co czuję do rodziny" -  powiedział PAP Weiss. Dodał, że dla niego jest ona "świątynią ludzką i świątynią świątyń". Były ambasador podkreślił, że sam jest dzieckiem holokaustu, a jego i jego rodzinę ratowała trójka "Sprawiedliwych".

Z Ireną Sendler, na tydzień przed jej śmiercią rozmawiał naczelny rabin Polski Michael Schudrich. "Powiedziała mi, iż nie jest ona żadną bohaterką, tylko człowiekiem i podkreśliła, że nie ma ani dobrych czasów, ani złych czasów, wystarczy tylko być dobrym człowiekiem" - relacjonował rabin. Jak dodał, Sendler mówiła też, że "człowiek dobry zawsze będzie rozumiał drugiego człowieka, niezależnie od tego w jakiej sytuacji on się znajduje, a zły człowiek zawsze będzie szkodzić drugiemu człowiekowi".

Zdaniem Schudricha, osoba taka, jak Irena Sendler, daje nadzieję, że mimo zła z jakim się spotykamy, można być dobrym człowiekiem. "Nie tylko ratowała żydowskie dzieci, ale też uratowała duszę Europy" - podkreślił.

Jak powiedział PAP ostatni żyjący przywódca powstania w Getcie Warszawskim Marek Edelman, Sendler była "wielkim człowiekiem o wielkim sercu", "świetną organizatorką w tych najcięższych czasach hitlerowskich". "Trzeba być dobrym dla słabych, pomagać im, trzeba ratować życie szczególnie dzieci, bo to jest przyszłość ludzkości" - mówił.

To co zrobiła Sendler jest nieprawdopodobne - uważa biskup Tadeusz Pieronek. "Każdy, kto przeżywał wojnę, tym bardziej zdaje sobie sprawę z tego, że ten rodzaj bohaterstwa mógł się zrodzić tylko u człowieka o bardzo wielkim sercu" - dodał. Hierarcha przypomniał, że bardzo długo nie wiedziano o tym jej działaniu, które "jest bohaterskie i wielkie".

Wielu wspominających Sendler podkreślało jej skromność. "Postawa Ireny Sendler była monumentalna i heroiczna, jednocześnie była to bardzo skromna osoba, nieuczestnicząca w życiu publicznym" - powiedział PAP historyk z Żydowskiego Instytutu Historycznego August Grabski. Według niego, choć Sendler jest dziś postacią publicznie znaną, to o jej istnieniu i działalności polska opinia publiczna dowiedziała się dopiero pod koniec lat 90. i to za pośrednictwem amerykańskiej sztuki teatralnej "Życie w słoiku".

"Cichym bohaterstwem" nazwał życie i działalność Sendler metropolita lubelski abp Józef Życiński. "Życie pani Ireny to dla mnie wymowne świadectwo jak wielu cichych, niezauważonych bohaterów żyje wśród nas, dając świadectwo tej samej postawie szacunku dla człowieka, którą kiedyś okazywali w sposób heroiczny" - powiedział PAP w poniedziałek.

Według sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta, Ewy Junczyk- Ziomeckiej, obecnie naszym wspólnym zadaniem, także mediów, jest upowszechnianie postawy Ireny Sendler, bo jest aktualna i godna naśladowania nie tylko w czasie wojny.

"La Schindler di Varsavia" - tak zmarłą nazywają włoskie media. Nie złamały jej tortury na gestapo i nie ujawniła tożsamości tych, których uratowała - pisze agencja prasowa ADNKronos. Tamtejsze media przytaczają słowa Ireny Sendlerowej: "Mogłam zrobić więcej. Ten żal nigdy mnie nie opuszcza".

Irena Sendler, z domu Krzyżanowska, urodziła się 15 lutego 1910 roku w Otwocku. Jej ojciec był z zawodu lekarzem. W czasie wojny Sendler zaangażowała się w pomoc mieszkańcom warszawskiego getta. Władze niemieckie nie zgodziły się, by opieka społeczna docierała do mieszkających tam Żydów, zezwalano jednak na udzielanie im pomocy medycznej. Sendler przebierała się więc za pielęgniarkę i razem ze współpracownikami nosiła do getta jedzenie, leki i pieniądze.

Później zajmowała się m.in. organizacją ucieczek z getta. Kiedy w drugiej połowie 1942 roku rozpoczęła się likwidacja Getta Warszawskiego, Sendler zainicjowała szeroko zakrojoną akcję ratowania dzieci. Wyprowadzane z getta, były umieszczane w polskich rodzinach, sierocińcach i klasztorach w Warszawie, Turkowicach i Chotomowie. Przygotowywano im fałszywe dokumenty i wspomagano materialnie. Uratowano w ten sposób 2,5 tys. dzieci. Prawdziwe dane dzieci Sendler ukrywała w słoikach zakopanych w ogrodzie. Przetrwały one wojnę i umożliwiły uratowanym odkrycie prawdziwej tożsamości.

Pod koniec 1943 roku Irenę Sendler aresztowało gestapo. Została skazana na śmierć, ale dzięki wysokiemu okupowi wpłaconemu przez "Żegotę" została rozstrzelana tylko "na papierze". Do końca wojny ukrywała się pod fałszywym nazwiskiem. Podczas Powstania Warszawskiego pracowała jako pielęgniarka PCK.

W 1999 roku amerykański nauczyciel Norman Conard z Uniontown w stanie Kansas zainspirował powstanie szkolnej sztuki teatralnej pt. "Życie w słoiku" (ang. Life in a Jar). Jej tytuł nawiązuje do sposobu w jaki przechowywano informacje o uratowanych dzieciach. Zdobyło ono rozgłos w mediach amerykańskich, doprowadzając do powstania fundacji "Life in a Jar" promującej bohaterską postawę Ireny Sendler. W 2006 roku stowarzyszenie Dzieci Holocaustu wspólnie z fundacją "Life in a Jar" przy udziale Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP powołało do życia nagrodę im. Ireny Sendlerowej "Za naprawianie świata". Jej pierwszym laureatem został m.in. Norman Conard.

W 2003 roku Irenę Sendler odznaczono Orderem Orła Białego. W roku 2006 prezydent Lech Kaczyński wystąpił z inicjatywą przyznania jej Pokojowej Nagrody Nobla. W 2007 roku Senat RP jednogłośnie przyjął uchwałę w sprawie uhonorowania działalności Ireny Sendler i Rady Pomocy Żydom "Żegota" w tajnych strukturach Polskiego Państwa Podziemnego w okresie II wojny światowej. Także w roku 2007 Sendler otrzymała tytuł Honorowej Obywatelki Miasta Stołecznego Warszawy.

Irena Sendler zmarła w poniedziałek o godz. 8.40 w warszawskim szpitalu przy ul. Płockiej. Jak poinformowała PAP kancelaria chorych w szpitalu, Irena Sendler leżała tam od 4 maja na oddziale ratunkowym.

ab, ss, pap

Czytaj także

 4
  • skurczybyk IP
    ...a dlaczego do tej pory nie zadbało o to, - tych 2,5 tys. uratowanych żydowskich dzieci?
    • Elżbieta L. IP
      To już i w niebie rządzi Wałęsa?
      • BETA IP
        Irena Sendler może żyć nadal,jeśli jej przykład zainspiruje choc jedną osobę.