Górna półka - Rozmiękczanie imperium

Górna półka - Rozmiękczanie imperium

Anatolij Marczenko miał 20 lat, kiedy w 1958 r. trafił do sowieckiego więzienia. Oskarżony o wywołanie bójki, w której nie brał nawet udziału, znalazł się w łagrze. Uciekł tuż przed nadejściem decyzji o przedterminowym zwolnieniu. Za próbę nielegalnego przekroczenia granicy ponownie trafił do łagru, w którym spędził sześć kolejnych lat. Doświadczenia z tego okresu opisał w książce „Moje zeznania", za której sprawą ten prosty, niewykształcony chłopak z kolejarskiej rodziny stał się jednym z najbardziej znanych rosyjskich dysydentów. Do łagrów trafiał jeszcze pięciokrotnie. Po raz ostatni w 1981 r., gdy określił partię komunistyczną i nękające go KGB mianem organizacji przestępczych. Dziesięcioletniego wyroku, który za to otrzymał, nie odsiedział do końca. Zmarł w  grudniu 1986 r. po trwającej prawie cztery miesiące głodówce. Pięć dni po jego pogrzebie Michaił Gorbaczow zadzwonił do przebywającego na zesłaniu w Gorkim Andrieja Sacharowa, co zapoczątkowało w ZSRR proces uwalniania więźniów politycznych.Marczenko jest jednym z 353 bohaterów dwutomowego „Słownika dysydentów", w  którym opublikowano biogramy dysydentów z 24 dzisiejszych państw, niegdyś części ZSRR, oraz z europejskich krajów komunistycznych z Jugosławią i Albanią włącznie. Na ponad 1600 stronach można przeczytać nie tylko obszerne, pisane w konwencji eseju biogramy, ale również syntetyczne wprowadzenia opowiadające o historii opozycji w danym kraju, najważniejszych wydarzeniach i organizacjach opozycyjnych oraz kalendaria. Dzięki mozolnej pracy ponad stu autorów i redaktorów otrzymaliśmy prawdziwą kopalnię informacji o ruchach dysydenckich w naszej części świata, unikatową nie tylko w polskiej, ale i europejskiej literaturze historycznej.
„Dysydenci (…) zrobili rzecz genialnie prostą: w zniewolonym kraju zaczęli się zachowywać jak ludzie wolni" – napisał Andriej Amalrik, jeden z bohaterów słownika i autor słynnego przed laty eseju „Czy ZSRR przetrwa do 1984 r.?". Amalrik, pisząc swój tekst w 1969 r., był przekonany, że Związek Sowiecki nie przetrwa tak długo, a w prognozie pomylił się zaledwie o kilka lat. Równie celna była jego definicja dysydentyzmu, polegającego właśnie na indywidualnym sprzeciwie wobec narzucanych przez komunistyczne władze wzorców zachowań. W różnych krajach ten nonkonformizm oznaczał co innego. Czasem była to otwarta walka z systemem, czasem jedynie subtelna aluzja w artykule czy wierszu, której nie wychwyciło oko cenzora. Odmienne były też konsekwencje prezentowania opozycyjnej postawy. Niekiedy represje sprowadzały się do pozbawienia kogoś paszportu, czasem kończyły wieloletnim więzieniem, a nawet karą śmierci. Gdyby jednak szukać wspólnego motywu działania bohaterów słownika, często różniących się znacząco poglądami, to można go odnaleźć w słowach bułgarskiego opozycjonisty Georgiego Zarkina, który zmarł w 1977 r. w więzieniu wskutek ciężkiego pobicia: „Dla mnie honor i godność są droższe niż wszystkie inne rzeczy na ziemi. (…) W 1969 r., na drugim procesie, nie pozwolono mi na napisanie własnej obrony, musiałem napisać ją na chusteczce do nosa własną krwią: »Urodziłem się jako człowiek. Żyję jak bydlę. Ale to nie przeszkodzi mi umrzeć z honorem«”.
Lektura słownika prowokuje do refleksji nad hierarchią przyczyn, które doprowadziły do załamania systemu komunistycznego. Jest oczywiste, że rola opozycjonistów na Litwie czy w Armenii była zdecydowanie większa niż w pozostałych częściach ZSRR. I choć organizowane przez nich protesty w istotny sposób przyczyniły się do destabilizacji sytuacji wewnętrznej w Związku Sowieckim, to były one jedynie czynnikami wzmacniającymi ferment zapoczątkowany proklamowaniem przez Michaiła Gorbaczowa polityki pieriestrojki. Komunizm załamał się przede wszystkim wskutek własnej niewydolności, widocznej szczególnie w sferze gospodarczej, a także narastającego rozczarowania jego zwolenników ideologią niewytrzymującą konfrontacji z rzeczywistością. Środowiska opozycyjne były zbyt słabe, by rozbić imperium od wewnątrz, ale okazały się wystarczająco silne, by rozmiękczyć jego szkielet.
Okładka tygodnika WPROST: 22/2008
Więcej możesz przeczytać w 22/2008 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0