Z życia opozycji

Z życia opozycji

Nasz prezydent jest człowiekiem miłym i uczynnym. Na przykład na pokład swego samolotu na mecz z Austrią zabrał Schetynę, Drzewieckiego (i dwa worki ogórków kiszonych), a nawet Ćwiąkalskiego. I tylko jeden spadochron. Spryciarz.

Zawiesili broń. Grzesiek Napieralski jeszcze nie może wykończyć Wojtka Olejniczaka, a ten ostatni zorientował się, że nie może już podskakiwać. Więc Wojtek z błogosławieństwem Grzesia dalej będzie szefem klubu SLD. Biorąc pod uwagę, że to najnudniejszy klub w mieście, to zupełnie nie wiemy, o co ta wojna.

Tym bardziej że wszyscy wiedzą, że to tylko na chwilę i Grześ znów będzie chciał Wojtka wysiudać. Można sobie z tego kpić, ale w zasadzie, co im zostało? A nam? Wierzcie nam, że wolelibyśmy pisać o czymś ciekawym, ale przy tych dwóch nudziarzach inwencja nam wysiada. Dlatego żądamy: Pastusiak na prezydenta!

Prezydent Kaczyński ma nieprzyjemności. Wszystko przez to, że nazwał Wałęsę Bolkiem. Oj Lechu, Lechu, przesadziłeś. Zapamiętaj chłopie raz na zawsze, że nie mówi się „Bolek", tylko „Bolesław”. A dla ciebie – pan Bolesław.

Nasz skarb narodowy nadal chroniony. Minister Schetyna przedłużył ochronę BOR Jarosławowi Kaczyńskiemu, bo ten dostaje pogróżki. E tam, pogróżki. Fani piszczą na jego widok, babki mdleją masowo, ruch uliczny tamują, trzeba faceta chronić, bo do zamieszek dojdzie.

Każdy sposób dobry na powrót do parlamentu, dlatego Marek Jurek, lider pewnej partii o nazwie, która nam się jakoś nie utrwaliła, więc i państwu nic nie powie, kandyduje do Podkarpacia z Senatu. Albo odwrotnie.

Ich tam się więcej pcha. SLD też wystawił swego kandydata, Wacława Posadzkiego. Na wiecu w Rzeszowie zohydzał go ludziom Grzesiek Napieralski. To znaczy chciał zachwalać, ale jak to Grzesiek… Palnął więc: „Wacław odnosi sukcesy w biznesie". Może mamy niszowe poczucie humoru, ale nas to bawi.

Jak PiS typuje ludzi na konferencje prasowe? Opowiedział nam pewien poseł znany z telewizji. Oto na 45 minut przed konferencją, na której jakiś dukacz z PiS ma przedstawić epokowe stanowisko partii w dziedzinie rybołówstwa śródlądowego albo ilości cukru w cukrze, w korytarzach sejmowych odbywa się łapanka na jakiegokolwiek posła, który ma choć trochę znaną gębę i potrafi zdanie złożone zbudować. Bierze się potem delikwenta i prośbą, groźbą oraz szantażem każe stanąć obok kompromitującego siebie i partię dukacza. I już, tak to działa. Ponoć amerykańscy spece od pijaru postanowili to przetłumaczyć i zastosować na sobie. Chcą tylko kupić posłankę Kempę, bo bez niej to tak fajnie nie wygląda.

Były wiceminister edukacji niejaki Orzechowski z LPR zażądał, by Podolskiemu i Klosemu odebrać polskie obywatelstwo, bo grają dla Niemiec. Zastanawiamy się, co w zamian można by odebrać Orzechowskiemu, bo rozum i tak mu już odjęło. Ale nie, to chyba zbyt surowo, przepraszamy. W końcu to swój chłopak, tylko spięty jakiś. Słuchaj Mirek, a nie próbowałeś onanizmu?

Co w krótkie letnie noce czyta Piotr Gadzinowski? Ano „Dolinę nicości", nową powieść Bronisława Wildsteina! Ha, ha, ha, aleście się dali nabrać. No dobra, wcale nie wiemy, czy Gadzinowski ją czyta. Wiemy tylko, że ją kupił. Urbanowi w prezencie?

A co czyta Grzegorz Napieralski?!
Okładka tygodnika WPROST: 25/2008
Więcej możesz przeczytać w 25/2008 wydaniu tygodnika „Wprost”

Czytaj także

 0

Czytaj także