Wałęsa wciąż kandydatem do grupy refleksji UE

Wałęsa wciąż kandydatem do grupy refleksji UE

Mimo zarzutów o współpracę z SB w książce autorstwa dwóch historyków IPN, Lech Wałęsa jest wciąż kandydatem Polski do grupy refleksji w sprawie przyszłości UE - powiedział szef gabinetu politycznego premiera Sławomir Nowak.

"Żadna książka nie zmieni miejsca Lecha Wałęsy w historii. My to miejsce szanujemy i nic się nie zmienia - Lech Wałęsa jest nadal kandydatem Polski do grupy refleksji" - powiedział Nowak w kuluarach szczytu UE w Brukseli.

"To najlepsza i najsilniejsza kandydatura polska, jaka mogła zostać zgłoszona" - podkreślił.

Dodał, że kandydatura Wałęsy zdobyła poparcie pozostałych trzech krajów Grupy Wyszehradzkiej, a także - nieoficjalnie - innych państw. Zdaniem Nowaka, pierwszy przywódca "Solidarności" stał się symbolem wszystkich przemian ustrojowych w Europie Środkowowschodniej, którą w grupie refleksji miałby reprezentować.

"Wniesie dynamizm do tej grupy" - zauważył minister.

Przewodniczącym grupy refleksji, której mandat przyjęto na brukselskim szczycie w grudniu zeszłego roku, został były socjalistyczny premier Hiszpanii Felipe Gonzalez. Wiceprzewodniczącymi grupy zostali: była prezydent Łotwy Vaira Vike-Freiberga oraz były prezes koncernu Nokia, a dzisiaj jego "non-executive director" (dyrektor nie pełniący funkcji wykonawczych) Fin Jorma Ollila.

To oni mają w drugiej połowie roku, za francuskiego przewodnictwa w UE, wskazać kandydatury członków grupy do zatwierdzenia przez kraje członkowskie, najprawdopodobniej na szczycie UE we wrześniu.

Uważając za priorytetowe dla przyszłości UE kwestie gospodarcze, Gonzalez zapowiedział w styczniu, że do jego dziewięcioosobowej grupy dołączą we wrześniu przede wszystkim eksperci od innowacji i nowych technologii, których określił jako "raczej rebeliantów niż przedstawicieli establishmentu".

Według książki autorstwa Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka pt. "SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii" w początkach lat 70. Wałęsa był agentem SB o kryptonimie "Bolek". Akta o tym świadczące, według historyków, Wałęsa zabrał w latach 90.; w 2000 r. Sąd Lustracyjny wadliwie ocenił dowody nt. Wałęsy i pominął ich część. On sam zaprzecza zarzutom o współpracę i mówi, że wielu może być "Bolkami".

ab, pap

Czytaj także

Czytaj także