Bank herbu Lubicz

Bank herbu Lubicz

1,5 miliarda złotych z ziemi włoskiej do Polski
Lubicz wyłoży półtora miliarda złotych na stworzenie w Polsce nowego banku. Nie chodzi o doktora Lubicza z serialu „Klan", lecz o Romana Zaleskiego herbu Lubicz. Ten 75-letni tajemniczy multimiliarder z polskimi korzeniami mieszka pod Mediolanem, podatki płaci we Francji, a interesy robi z największymi tuzami światowych finansów. Jego bank ruszy u nas już po wakacjach, otwierając na początek 80 placówek.– Rośnie zamożność i standard życia Polaków. Dziwię się, że tak wiele osób nie ma jeszcze konta bankowego. Tym lepiej dla nas – mówi „Wprost" Helena Zaleski, córka seniora rodu i prezes Carlo Tassara International, głównego wehikułu inwestycyjnego rodziny Zaleskich. Sama nadzoruje tworzenie banku w Polsce, od konkurencji podkupiła już 150 bankowców. To ma być największa od 30 lat budowana od podstaw inwestycja w europejskiej bankowości.

Skromny miliarder
Według amerykańskiego „Forbesa", Roman Zaleski z majątkiem wartym 2,7 mld dolarów zajmuje 428. miejsce wśród najbogatszych ludzi świata. Francuski miesięcznik „Challenges" uważa go za piątego najbogatszego człowieka we Francji, a rodzinną fortunę Zaleskich wycenia aż na 9,2 mld euro. Te rozbieżności nie dziwią, biorąc pod uwagę, że Zaleski nad Sekwaną zyskał przydomek „Monsieur Z." – ze względu na skłonność do dyskrecji w życiu i interesach. Ten potomek polskich imigrantów, zapalony brydżysta (mistrz Francji) i amator wspinaczki górskiej, były francuski urzędnik, mieszka skromnie, korzysta z komunikacji publicznej, lata tanimi liniami. Równie tajemnicza wydaje się włoska grupa Carlo Tassara (wyceniana na 4,5 mld euro) w której Zalescy – przez Fundację im. Zygmunta Zaleskiego, ojca Romana, i bezpośrednio – kontrolują 84 proc. udziałów. Rzecznikiem rodziny jest świetnie mówiąca po polsku Helena Zaleski, z wykształcenia aktuariusz (specjalista do spraw szacowania ryzyka projektów finansowych).
Roman Zaleski zajął się biznesem dopiero po czterdziestce. Wcześniej ten absolwent elitarnej uczelni górniczej École Polytechnique był urzędnikiem, m.in. doradcą francuskiego ministra przemysłu. Posadę porzucił w latach 70., zostając szefem futrzarskiej spółki Revillon. Doradzał też firmom, m.in. francusko-gabońskiej Comilog. Jednym z jej dłużników była bankrutująca wtedy grupa metalurgiczna Carlo Tassara. Zadaniem Zaleskiego było odzyskanie od włoskiej rodziny Tassara pieniędzy wierzycieli. Polak uznał jednak, że holding da się postawić na nogi i zaproponował właścicielom drastyczną akcję ratunkową: masowe zwolnienia pracowników i radykalne cięcia innych kosztów oraz kompromis z wierzycielami. Włosi mu zaufali i ocalili firmę. Jako wynagrodzenie Zaleski otrzymał 25 proc. akcji Carlo Tassara. Wtedy Zaleski ruszył na zakupy w Europie.

Sojusznik Mittala
Najgłośniej o Zaleskim było się dwa lata temu, gdy okazał się jedną z kluczowych postaci w batalii o przejęcie luksemburskiego giganta stalowego Arcelor przez stalowy koncern multimiliardera Lakshmiego Mittala. Tuż po tym, jak Mittal wyraził chęć przejęcia Arcelora, Zalescy zaczęli skupywać akcje tego koncernu od drobnych udziałowców. Szybko stali się największymi (7,6 proc. akcji) obok władz Luksemburga współwłaścicielami Arcelora. W ten sposób Zaleski wmieszał się w walkę tytanów, bo o przejęcie Arcelor Mittal walczył z Sewierstalem rosyjskiego oligarchy Aleksieja Mordaszowa. Kłócił się z zarządem Arcelora, odpierał naciski rządów Francji, Luksemburga i Rosji.
To właśnie Zaleski przesądził o losach wartej 26,8 mld euro fuzji Arcelora i Mittal Steel. Do jego willi pod Mediolanem przyjechał rozpaczliwie walczący o poparcie akcjonariuszy Arcelora Lakshmi Mittal i tam w zaciszu ogrodu uzgodniono szczegóły transakcji. 30 czerwca 2006 r. na walnym zgromadzeniu Arcelora Zaleski wraz z kilkoma mniejszymi udziałowcami zdecydował o odrzuceniu oferty Rosjan i połączeniu koncernu z hinduskim gigantem. – To były niesamowite emocje – wspomina Helena Zaleski, która w połowie lat 90. stała się prawą ręką ojca w interesach. Z dnia na dzień ku zdumieniu francuskich salonów biznesowych polski emigrant na liście najbogatszych osób we Francji zdystansował takie rodziny jak Peugeot, Michelin czy Rocher.
Zanim do tego doszło, Zaleski dał się poznać jako zdolny menedżer, wizjoner i twardy gracz. Zaangażowanie w Carlo Tassara związało go z Włochami, gdzie zamieszkał na stałe, i dało mu kapitał na agresywne przejęcia. Zaczął od inwestowania w branżę metalurgiczną, potem energetyczną, ale coraz bardziej ciągnęło go w stronę giełdowych operacji kapitałowych. Jednym z pierwszych wielkich posunięć był zakup prawie 40 proc. akcji trzeciego we Włoszech producenta energii Falck-Sondel i sprzedanie ich po trzech latach Compartowi. Zaleski reinwestował pieniądze w duży pakiet akcji koncernu energetycznego Montedison (dziś Edison), które później, w trakcie przejęcia firmy przez Fiata i Électricité de France, odsprzedał z zyskiem ponad miliarda euro.

Powrót do korzeni
To, że rodzina Zaleskich wraca z pieniędzmi do Polski, nie jest przypadkowe. Jej związki z Polską są silne. Zygmunt Zaleski, poeta i publicysta, podczas studiów działał w konspiracyjnej organizacji Związku Młodzieży Polskiej Zet i organizował protesty przeciw rosyjskiemu zaborcy, za co trafił na Syberię. Stamtąd po latach dotarł do Paryża, gdzie wykładał polską literaturę na Sorbonie. W latach 20. rodzina wróciła do Polski, skąd musiała uciekać po wybuchu wojny. Podczas wojny Zygmunt Zaleski działał we francuskim ruchu oporu. W 1942 r. został aresztowany i wywieziony do obozu w Buchenwaldzie. Po wojnie został we Francji. Generał Charles de Gaulle uhonorował go Legią Honorową. Jego żona była lekarką w legionach Piłsudskiego. Aresztowana podczas wojny w 1939 r. w Warszawie została wywieziona do obozu w Ravensbrück. 11-letni wówczas Roman zebrał zgromadzone przez matkę dokumenty i przekazał je polskiemu podziemiu. Jego starszy brat Kazimierz Piotr walczył w partyzantce, został aresztowany przez NKWD, udało mu się jednak uciec i dostać do Francji. Pracował w instytucie energii atomowej i brał udział w budowaniu pierwszych elektrowni jądrowych we Francji.
Dziś Roman Zaleski bywa w Polsce sporadycznie. Założona przez niego Fundacja im. Zygmunta Zaleskiego wspiera młodych naukowców z Polski, Ukrainy i Białorusi. W 2000 r. podarowała Zamkowi Królewskiemu na Wawelu XVI-wieczny arras, a Zamkowi Królewskiemu w Warszawie – dwa XVIII-wieczne kobierce. Czterema milionami euro wsparła działalność polskiej biblioteki w Paryżu.

Skok do pierwszej dziesiątki
Na nowy bank Carlo Tassara wyłożył 400 mln euro. Pod względem własnych kapitałów od razu znajdzie się w dziesiątce największych banków w Polsce. Docelowo chce zyskać milion klientów, zdobywając od 2 do 4 proc. udziałów w rynku. Udane debiuty rynkowe Eurobanku, stworzonego przez Mariusza Łukasiewicza, mBanku i MultiBanku, marek wykreowanych przez BRE Bank, czy greckiego Polbanku EFG, wskazują, że na polskim rynku finansowym wciąż jest miejsce dla nowych graczy. Ale osiągnięcie sukcesu nie będzie łatwe, zwłaszcza teraz, gdy bankom brakuje pieniędzy na udzielanie kolejnych kredytów i trwa ostra walka o depozyty klientów.

Imperium Romana
Najważniejsze inwestycje grupy Carlo Tassara Zaleskich (wartość w mld euro)
Bank Intesa Sanpaolo | 3,8
Grupa stalowa ArcelorMittal | 3,3
Kompania górniczo-metalurgiczna Eramet | 1,2
Producent i dystrybutor prądu i gazu Edison | 1,1
Ubezpieczyciel Assicurazioni Generali | 1
Grupa inżynieryjno-finansowa Vinci | 0,6
Telecom Italia | 0,6
Grupa energetyczna EdF | 0,5
Grupa finansowa UBI Banca | 0,3
Mediobanca – Banca di Credito Finanziario | 0,3
Koncern inżynieryjno-budowlany Posco | 0,3
Banca Monte dei Paschi di Siena | 0,4
Grupa inwestycyjna Shougang Concord Technology
Holdings | 0,1
Pośrednik finansowy Mittel | 0,06


Okładka tygodnika WPROST: 26/2008
Więcej możesz przeczytać w 26/2008 wydaniu tygodnika „Wprost”

Czytaj także

 1
  • pit IP
    Faktycznie dobrze gra w brydża.Wygrał nasz turniej w Elblągu.

    Czytaj także