Żaby i księżniczki

Żaby i księżniczki

Inteligentne kobiety wybierają inteligentnych mężczyzn i na odwrót
Mężczyźni wolą się żenić ze służącymi i sekretarkami niż z kobietami inteligentnymi, z tytułami i zarabiającymi duże pieniądze". Tak żaliła się 56-letnia laureatka Nagrody Pulitzera Maureen Dowd w książce „Are Men Necessary?" (Czy mężczyźni są niezbędni). Do niedawna wykształcone i samodzielne kobiety robiące karierę faktycznie cierpiały na coś, co określano mianem „kary za sukces". – Na szczęście to już przeszłość. Mamy teraz nowe pokolenie mężczyzn ceniących wyedukowane kobiety – mówi „Wprost” prof. Christine Whelan, socjolog z University of Iowa. Nagroda za sukces
Kończą się czasy, gdy panie, które robiły karierę zawodową, były samotne i miały nieudane życie osobiste. Prof. Whelan, autorka książki „Dlaczego inteligentni mężczyźni żenią się z inteligentnymi kobietami" uważa, że kobiety sukcesu wychodzą za mąż równie często jak ich mniej wykształcone koleżanki w minispódniczkach i z blond włosami. – Z tą różnicą, że robią to nieco później – mówi 31-letnia Whelan, naukowiec z tytułem doktora z Oxfordu i Princeton, od roku szczęśliwa mężatka.
W USA średni wiek, w jakim kobieta bez studiów wychodzi za mąż, to 25 lat. Jeśli ma wyższe wykształcenie, robi to nie wcześniej, niż mając 27 lat, a z doktoratem – około 30. roku życia lub nawet później. Niektóre jeszcze później rodzą dzieci. Carme Chacón Piqueras, pierwszą w historii Hiszpanii kobieta minister obrony, w maju 2008 r. w wieku 37 lat urodziła syna Miguela. Kilka miesięcy wcześniej świat obiegły jej zdjęcia, na których w zaawansowanej ciąży odbiera defiladę wojsk hiszpańskich lub odwiedza takie punkty zapalne globu jak Afganistan i Liban. Jej rodzina dopiero rozkwita, ale pani minister zdążyła wcześniej uzyskać tytuł doktora praw uniwersytetu w Barcelonie i stopnie naukowe uniwersytetów Kingston, Toronto oraz Montreal, została też profesorem prawa konstytucyjnego.

Czterdziestki na wydaniu
Przed dwudziestoma laty demografowie twierdzili, że 40-letnia wykształcona kobieta ma większe szanse zginąć z rąk terrorystów, niż stanąć na ślubnym kobiercu. Faktycznie, z badań specjalistów z Yale i Uniwersytetu Harvarda wynikało, że czterdziestolatki miały jedynie 1-2,6 proc. szans na małżeństwo. Ale to już przeszłość. Od 2000 r. absolwentki z tytułem magistra lub doktora częściej wychodzą za mąż niż długonogie służące i sekretarki. Kiedy dr Whelan przejrzała dane Current Population Survey za 2006 r. zauważyła, że w grupie wiekowej 35-39 lat aż 88 proc. kobiet z tytułami było zamężnych – w porównaniu do 81 proc. pań bez studiów.
Podobne zmiany obserwuje się we wszystkich najbardziej uprzemysłowionych krajach. W Niemczech jeszcze do niedawna co drugi mężczyzna wybierał na żonę kobietę gorzej wykształconą. Dziś tak postępuje jedynie co piąty. Coraz więcej osób dobiera się według podobnego statusu i wykształcenia. Aż 90 proc. związków naszych zachodnich sąsiadów jest zawieranych w ramach tej samej warstwy społecznej. To pokłosie emancypacji i zapoczątkowanej w latach 60. XX wieku rewolucji edukacyjnej kobiet. Coraz bardziej widocznej również w Polsce.
- Polki coraz częściej są „księżniczkami" – kobietami samodzielnymi i wykształconymi, a nie „żabami" – mało aktywnymi zawodowo, związanymi z pracami domowymi i pieką nad dziećmi – twierdzi dr Aneta Chybicka z Instytutu Psychologii Uniwersytetu Gdańskiego. Proces emancypacji w Polsce jest wyjątkowo szybki. Polki już teraz są lepiej wykształcone niż Polacy. W ślad za tym zmieniają się relacje męsko--damskie w rodzinie. O ile 1994 r. jedynie połowa Polaków uważała, że mężczyzna i kobieta w jednakowym stopniu powinni zarabiać na utrzymanie domu, to teraz tak sądzi trzy czwarte Polaków – wynika z sondażu CBOS. W jednej czwartej rodzin to kobiety zarabiają lepiej bądź utrzymują bezrobotnych mężów. Tradycyjne role kobiet i mężczyzn przetrwały jedynie na wsiach i w małych miastach.

Zaułek feministek
Demografowie obawiali się, że kobiety zabrnęły w ślepy zaułek, bo im bardziej są wykształcone, tym większe wymagania stawiają partnerom. Coraz mniej jest mężczyzn spełniających ich „wygórowane" oczekiwania. Wymagania kobiet nie zależą jednak wyłącznie od wykształcenia. Z badań amerykańskich psychologów Davida Bussa z University of Texas w Austin oraz Todda Shackelforda z Florida Atlantic University wynika, że w większym stopniu zależą one od ich atrakcyjności. Kobiety mają tym większe wymagania, im bardziej czują się atrakcyjne. Najbardziej preferują mężczyzn przystojnych i zasobnych materialnie, ale też troszczących się o rodzinę, lojalnych i zdolnych do poświęceń. Gotowe są zrezygnować z niektórych z tych cech, jeśli inne wydają się im szczególnie czy choćby wystarczająco korzystne.
Nieuzasadnione okazały się podejrzenia, że mężczyźni boją się zbyt silnych i samodzielnych partnerek. To mit rozpowszechniany przez feministki. – Kobiety, które tak twierdzą, szukają jedynie zgrabnego wytłumaczenia swoich porażek. Mężczyźni mają się bać ich wykształcenia i pozycji, ale prawda może być taka, że to ich niedostępna osobowość i zbyt wysokie mniemanie o sobie odstraszają facetów – uważa prof. Whelan. Jeśli kobieta wierzy, że zostanie starą panną, często jest to samospełniająca się przepowiednia. Przykładem jest Madeleine Albright, siedemdziesięcioletnia rozwiedziona kobieta sukcesu. W wywiadzie dla „New York Timesa" przyznała, że do tego stopnia „zastrasza mężczyzn", że nie potrafi sobie wyobrazić nikogo, kto mógłby być nią zainteresowany.
Innego zdania są kobiety, którym udało się pogodzić życie prywatne i zawodowe. Tak jest w wypadku bizneswoman Ireny Eris, matki Pawła i Krzysztofa, oraz Teresy Mokrysz, która stworzyła markę Mokate, a w 2000 r. amerykańskie stowarzyszenie liderek biznesu przyznało jej tytuł Najbardziej Przedsiębiorcza Kobieta Świata. Teresa Mokrysz w ciągu kilkunastu lat zmieniła małą rodzinną firmę w spożywczy koncern, ale ma udane małżeństwo i zdołała wychować dwoje dzieci: córkę Sylwię i syna Adama.

Partnerka zamiast służącej
Mężczyźni cenią sobie wyedukowane kobiety. – Szukają partnerek, a nie służących. Chcą mieć u swojego boku kobietę, z którą mogą wymieniać poglądy, przy której mogą się rozwijać – twierdzi dr Whelan. W badaniach Harris Interactive 71 proc. mężczyzn sukcesu przyznało, że jako kandydatki na żonę pożądają kobiety na ich poziomie intelektualnym i zawodowym. Dla ponad dwóch trzecich panów inteligentna kobieta jest też lepszą matką. Dziewięciu na dziesięciu stwierdziło, że chcieliby się ożenić bądź są obecnie żonaci z kobietami mającymi wyższe IQ niż oni sami.
– Nowe pokolenie mężczyzn to synowie pionierskiego pokolenia kobiet, które zdobywały wykształcenie i miały szansę na prawdziwą karierę zawodową. Ich matki są dla nich modelem obrazującym, jaką rolę powinna spełniać kobieta w rodzinie. Teraz sami szukają podobnych kobiet – mówi dr Whelan. Prawie 80 proc. dorosłych synów, których matki miały wyższe wykształcenie, ożeniło się z kobietami z dyplomem magistra lub doktora. Whelan wspomina jedną z ankietowanych osób, która tak przedstawiła swoją opinię na temat pozycji żony: „Jeśli twoja matka jest kobietą sukcesu, nie wyobrażasz sobie innego modelu rodziny, takiego, w którym kobieta nie zajmuje się pracą zawodową".

Zagrożenie dla rodziny
Paradoksalnie, kobiety sukcesu mogą być zagrożeniem dla rodziny. Jeśli powiększają dochody rodzin, to nie mają czasu i ochoty na zajmowanie się dziećmi. Trudno się temu dziwić. Dla amerykańskich kobiet małżeństwo to dodatkowe siedem godzin pracy w domu tygodniowo – wynika z badań dr. Franka Stafforda z University of Michigan. Część z nich woli pozostać samotną feministką, niż zdecydować się na „wyczerpujące" małżeństwo. W Polsce w pojedynkę żyje już 5 mln osób obojga płci. Inne kobiety odkładają macierzyństwo o kilka, a nawet kilkanaście lat. W efekcie rodzą mniej dzieci, jeśli w ogóle je posiadają. Demografowie obawiają się, że z tego powodu liczba ludności Unii Europejskiej zmniejszy się w tym stuleciu aż o jedną czwartą – o 88 mln. Równie gwałtowny spadek płodności zdarzył się w okresie upadku cesarstwa rzymskiego. Współcześnie żyjący ludzie są potomkami ówczesnych rodzin wielodzietnych, a nie elit społecznych, które zabawiały się walkami gladiatorów. Zaczęto snuć prognozy, że grozi nam tzw. bomba H – jak nazwano społeczeństwo ludzi bezdzietnych, gdyż do niedawna największy odsetek bezdzietnych i samotnych kobiet był wśród absolwentek Harvard Business School. Wizję bomby H przedstawiła Madelyn Cain w książce „The Childless Revolution" (Rewolucja bezdzietności). Prognozowała, że dobrze zarabiające kobiety zrezygnują z rozrodczości.

Paradoks płci
Wiele kobiet nie chce się piąć po drabinie kariery tak jak mężczyźni. Mimo większych uzdolnień i umiejętności bardziej zależy im na realizowaniu własnych zainteresowań oraz dobrych kontaktach z ludźmi niż na zdobyciu pozycji dającej władzę i pieniądze. O tym nie decyduje wychowanie ani uprzedzenia społeczne. Pinker przekonuje, że taka jest biologia kobiety. Na tym polega paradoks płci pięknej – choć kobiety zdobywają lepsze wykształcenie, przynajmniej na jakiś czas potrafią zrezygnować z kariery, by więcej czasu spędzić z rodziną. Brenda Barnes, była szefowa PepsiCo, w 1998 r. postanowiła spędzić kilka lat tylko z rodziną. Potem wróciła do świata biznesu, by pokierować korporacją Sara Lee.
Kobiety nie są dyskryminowane – jak twierdzą feministki. Jeśli rzadziej zajmują wyższe stanowiska, to raczej dlatego, że taki jest ich wybór. Nie ma to nic wspólnego z męskim szowinizmem. Życie rodzinne daje im większą satysfakcję. – Nigdy nie stawiałam na pierwszym miejscu swojej kariery. Na pewno w zawodzie straciłam wiele szans, ale nie mogłabym przeżywać sukcesów zawodowych, wiedząc, że zaniedbuję rodzinę. Dziś czuję się spełnioną kobietą, bo rodzina jest warta poświęceń, nawet gdy poświęca się dla niej własne ambicje zawodowe – mówi Anna Podniesińska, która na początku lat 90. wprowadziła do Polski kilka dużych międzynarodowych korporacji (m.in. Batę, Ogilvy and Mather, DHL), matka dwóch synów (Bogusława i Sławomira).
Kobiety skupione na pracy i walczące o stanowiska w firmie są mniej zadowolone z życia. Największy dramat przeżywają te, które zrobiły karierę, ale uświadomiły sobie, że bezpowrotnie straciły szanse na macierzyństwo. 

Kobiety z górnej półki
Kobiety „z górnej półki" pod względem zarobków i wykształcenia niewiele się różnią od pozostałych kobiet pracujących – wynika z badań ekonomistki Heather Boushey pracującej dla Center for Economic Policy Research oraz w komisji ekonomicznej Kongresu USA. Panie między 28. a 35. rokiem życia pracujące na pełnym etacie i zarabiające powyżej średniej były takimi samymi szczęśliwymi mężatkami jak mniej wykształcone rówieśniczki. Małżeństwa, w których żona ma wyższe wykształcenie i odnosi sukcesy zawodowe, dwukrotnie rzadziej się rozpadają i są szczęśliwsze.


Płeć mózgu
Kobiety prześcigają mężczyzn pod względem wykształcenia. W USA na stu absolwentów uczelni przypadają 133 absolwentki, a w roku 2010 ma ich być 151. Również w Polsce to płeć piękna przeważa na uniwersytetach. Jak podaje CBOS, o ile w 1988 r. studiowało tylko 5,9 proc. pań, to w 2002 r. już 11,9 proc. Według danych GUS z 2003 r., studia kończyło 23 proc. kobiet i tylko 16 proc. mężczyzn. Choć Polkom nadal ciężko się przebić na rynku pracy, a ich przeciętne pensje wciąż są niższe niż mężczyzn, to wśród właścicieli małych firm 37 proc. stanowią kobiety (średnia unijna wynosi 25 proc.).

Żony stanu
Mary Robinson (powyżej z lewej), była prezydent Irlandii i wysoki komisarz ONZ do spraw praw człowieka, jest żoną i matką trójki dzieci. Odznaczona Orderem Orła Białego Vaira Vike-Freiberga (z lewej) osiem lat była prezydentem Łotwy. Wychowała dwoje dzieci, dotrzymując zarazem kroku mężowi w karierze naukowej. Oboje byli profesorami kanadyjskich uniwersytetów. Z kolei Margot Wallström (powyżej z José Barroso), wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej w gabinecie José Barroso, była szwedzkim ministrem spraw socjalnych i ministrem kultury oraz komisarzem UE ds. środowiska w zespole Romano Prodiego. Jest zamężna i ma dwoje dzieci.


Okładka tygodnika WPROST: 26/2008
Więcej możesz przeczytać w 26/2008 wydaniu tygodnika „Wprost”

Czytaj także

 3
  • skrzat IP
    Co nam Pan Bog daje z laski swojej,bierzemy.Chwalimy imie Jego,ze gorszej nam nie przeznaczyl.Dziekowac trzeba za szczescie rodzinne ktore mamy.Zycie jedyne, nam z kobieta serca wyznaczone.Czyz mamy lamac prawo boskie?.Za marnosci tego swiata?.Niewarto,nie mozemy byc okrutnikami wyzutymi z sumienia jedynego,naszego.
    W kazdym razie tak prywatnie moge powiedziec,oczywiscie
    biorac wszystko na siebie.Kobiety sa istotami z kosci
    Adama a nie z gliny.Samo przez sie tlumaczy ze sa lepsze ze wszystkim,porownania nawet nie ma,i byc nie moze.Wszystko kobiety moga zrobic,czego mezowie nie moga dokonac,prostej zeczy dziecka urodzic.Kobiecy inteligent,intuicja,przebieglosc,cwaniactwo,upartosc do wyznaczonego celu,mezczyzni nie dorownuja.Tak ze mowiac inaczej ksiezniczki zabki sobie biora i jak chca tak je wychowuja.Adam,Ewy modrosci sie posluchal i dlatego zgrzeszyl.Wytlumaczylem Panstwu tak,czy nie? Pozdrawiam szanownych redaktorow z uklonem Ps.Mozecie przyjac jak uwazacie,prawdziwie lub jako zart.Dziekuje.
    • women IP
      artykuł świetny, dający pogląd na wzrastającą rolę kobiet, tylko niestety czwarta strona tekstu z powodów technicznych jest nieczytelna......

      Czytaj także