Z życia opozycji

Z życia opozycji

Podobno rząd chciał się wypiąć na Amerykę, ale wtedy do USA wyruszyła Anna Fotyga i uratowała nam „tarczę rakietową". Z pozoru brzmi idiotycznie, bo Fotyga nie doprowadza do szału jedynie przydrożnych kamieni, a i to tylko wtedy, gdy szybko je mija. Ale może Amerykanie ją zobaczyli i sobie pomyśleli: „Jezus! (czytaj: Dżisus) Jak ten rząd Tuska może wytrzymać z takimi typami? Wiecie co, pójdziemy im na rękę, to nieszczęśni ludzie". Tak, na pewno tak było.

Prezydent Lech Kaczyński oznajmił, że nie ratyfikuje traktatu lizbońskiego, bo po referendum irlandzkim chwilowo jest to bezprzedmiotowe. I posypały się na niego gromy w kraju i za granicą. My tam się go czepiać nie będziemy. Człowiek, który prawie codziennie styka się z Anną Fatygą, ma już i tak wystarczająco przerąbane.

Tadeusz Iwiński wyznał, że liderzy światowej lewicy znają go lepiej od tego… jak mu tam, Napieralskiego, ale to tylko dlatego, że mówi ich językami. To fakt. Iwiński głęboko zapada w pamięć, jest wręcz postacią legendarną i anegdotyczną jako osoba, która mówi dziesięcioma językami i w żadnym nie ma nic do powiedzenia.

Jesteśmy jednak za surowi. Iwiński znany jest i z innych powodów. Kiedyś spytaliśmy w Parlamencie Europejskim jednego hiszpańskiego socjalistę, czy kojarzy Iwińskiego. – Iwiński, Iwiński – zamyślił się tamten. – Czy to nie ten, co klepał po zadku tłumaczkę?

Krakowianin Ziobro jako pierwszy Polak przepłynął Cieśninę Gibraltarską. Media zgodnie pochwaliły ten niesamowity wyczyn, co wzbudziło nasze podejrzenia. I rzeczywiście. Ziobro, owszem, przepłynął i owszem, jest z Krakowa, ale na imię ma Rafał. Gdyby to Zbychu się popluskał, byłaby to bez wątpienia hańba dla Polski.

Józef Oleksy będzie podbijał ukraiński rynek dla polskiej firmy deweloperskiej. Cóż, nie wiemy, jak sobie poradzi w branży nieruchomości, ale jednego jesteśmy pewni: do pracy na Ukrainie Oleksy nadaje się znacznie lepiej niż Kwaśniewski. Wiemy to z własnego doświadczenia.

Półnagiego Janusza Maksymiuka i ubraną Sandrę Lewandowską przyłapano razem na spacerze w Bieszczadach. Jeszcze półtora roku temu wszystko byłoby jasne: młoda Lewandowska kręci z dziadygowatym aparatczykiem, bo ten ma władzę i wpływy. Ale teraz? Może ona go rzeczywiście kocha, zgodnie z zasadą, że każda potwora znajdzie swego amatora? A może Maksymiuk jest niesamowity w łóżku?

Prezes Polskiego Radia Krzysztof Czabański proponuje, by kadencje w Krajowej Radzie Tego i Owego przedłużyć do 9 lat. A po ich odbębnieniu członkowie Tego i Owego mogliby przechodzić na emeryturę. Uważamy tę propozycję za idiotyczną. Po pierwsze – spędzenie 9 lat w tak kuriozalnej instytucji odbiłoby się na psychice każdego człowieka, nawet takiego, który psychiki prawie nie ma, jak działacze PiS. Zresztą prosimy spojrzeć na Danutę Waniek, której kadencja była jednak krótsza. Po drugie – wprowadzenie emerytur zaowocowałoby zwiększeniem składu rady Tego o Owego do 10 000 osób. Może nie?

Zbychu Ziobro myśli, żeby czmychnąć z krajowej polityki do Brukseli. Oj, rozumiemy go dobrze. Spędzanie życia pośród Gosiewskich i Wassermannów musi być tak upiorne, że nawet nudna stolica europejskiej biurokracji musi się jawić powabna jak Patrycja Kotecka.

Były prezydent Aleksander Kwaśniewski oraz obecny prezydent Lech Kaczyński mogą razem lecieć do Jałty. Drobna rada dla obu panów: nie zabierajcie na pokład biskupa Głodzia i uważajcie na golenie!

Okładka tygodnika WPROST: 28/2008
Więcej możesz przeczytać w 28/2008 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0