Drugi Senegal?

Drugi Senegal?

Wybieramy trenera reprezentacji Polski


Kto ma poprowadzić piłkarską reprezentację Polski w eliminacjach do mistrzostw Europy? Franciszek Smuda? Dariusz Wdowczyk? Czy może ponownie Antoni Piechniczek albo Andrzej Strejlau? Dlaczego jednak nie pomyśleć o szkoleniowcach zagranicznych? Czy jesteśmy krajem biedniejszym niż Senegal? Afrykańskich działaczy stać było przecież na zatrudnienie Bruno Metsu, francuskiego szkoleniowca, który poprowadził Senegalczyków do mundialowych sukcesów.
- Moja krwawica oddana polskiej piłce nożnej daje mi prawo do martwienia się o stan polskiego futbolu i do dawania rad. To zły pomysł, aby zatrudnić zagranicznego trenera reprezentacji - twierdzi Jacek Gmoch, który prowadził Polaków na argentyńskim mundialu w 1978 r.
- Moim zdaniem, najlepszym rozwiązaniem jest zorganizowanie krajowego konkursu na to stanowisko. I wyłonienie najlepszych kandydatów. Nie wątpię, że tacy się znajdą. Mniej stanowczy jest inny były selekcjoner, Wojciech Łazarek: - Nie mam nic przeciwko zatrudnianiu w Polsce zagranicznych trenerów. Sam z powodzeniem pracowałem za granicą. Sprzeciwiam się jednak upowszechnianiu tezy, że wszyscy polscy szkoleniowcy to skrzyżowanie trenera z gorylem, że brak wśród nich fachowców.

Polska za Afryką
Nie uwikłani w futbolowe układy sportowi komentatorzy czy zwykli kibice nie mają wątpliwości: nadszedł czas na nową jakość w polskiej piłce! - Podoba mi się pomysł zatrudnienia szkoleniowca z zagranicy. Wiem, że polscy trenerzy mają o sobie wysokie mniemanie i oburzają się na takie pomysły. Mówi się, że zagranicznych trenerów zatrudniają tylko w Afryce i w Azji. Proszę więc bardzo
- porównajmy się do Senegalu czy Korei Południowej i odpowiedzmy sobie na 
pytanie, gdzie dziś są oni, a gdzie jesteśmy my! - uważa Janusz Basałaj, dyrektor sportowy stacji Canal Plus.
Zagranicznych kandydatów do objęcia schedy po Jerzym Engelu nie brakuje. Na internetowych giełdach kibice najczęściej wymieniają nazwisko Holendra Johanna Cruyffa, ale to tylko marzenie. Nie wytrzymałaby tego kasa Polskiego Związku Piłki Nożnej. Podobnie w wypadku Cesare Maldiniego, Włocha, który skończył właśnie pracę z reprezentacją Paragwaju. Tańsi byliby szkoleniowcy z byłej Jugosławii czy Czech, którzy już osiągnęli światową renomę.

Czech albo Serb?
- To nie sztuka znaleźć pierwszego z brzegu trenera z zagranicy. Bezrobotnych jest tylu, że gdyby PZPN dał ogłoszenie, to ustawiłaby się kolejka na trzy kilometry. Chodzi o to, by był to szkoleniowiec, który nie tylko chciałby zarobić, ale i poświęcić wszystko dla naszej reprezentacji - mówi Paweł Zarzeczny, zastępca redaktora naczelnego "Przeglądu Sportowego", ekspert piłkarski Polsatu. Komentatorzy zgodnie przyznają, że najlepszy byłby ktoś, kto choć trochę zna realia polskiej piłki. - Proponowałbym czeskiego szkoleniowca Wernera Liczkę. Pracował przez rok w Polsce. Był trenerem Polonii Warszawa. Zbierał bardzo pochlebne opinie - mówi Janusz Basałaj. Innym czeskim kandydatem mógłby być Dusan Uhrin, który doprowadził reprezentację tego kraju do wicemistrzostwa Europy w 1996 r. Wielu wspomina też o Dragomirze Okuce, serbskim szkoleniowcu, który w minionym sezonie zdobył z Legią Warszawa mistrzostwo Polski.
Aby przekonać się o korzyściach, jakie płyną z zatrudnienia zagranicznego fachowca, wystarczy spojrzeć na przebieg tegorocznego mundialu. Zatrudniony przez Koreańczyków Guus Hiddink czy wspomniany Bruno Metsu doprowadzili swoje ekipy do niewyobrażalnych przed mistrzostwami sukcesów. Na przeciwnym biegunie znaleźli się ci działacze, którzy poskąpili grosza na kontrakty dla uznanych w świecie fachowców. Nigerię, RPA i Arabię Saudyjską poprowadzili rodzimi szkoleniowcy. Te reprezentacje pożegnały się z marzeniami o sukcesach już po rundzie eliminacyjnej.

Krajowi obcokrajowcy
Czy jednak prezes PZPN Michał Listkiewicz będzie na tyle odważny, by sięgnąć po kogoś z zagranicy? A może pójdzie na kompromis i zatrudni polskiego trenera z zagranicznym doświadczeniem? Wśród tych ostatnich najczęściej wymienia się Henryka Kasperczaka, który prowadzi obecnie Wisłę Kraków, ale przez niemal całą swoją trenerską karierę pracował we Francji i w Afryce. Jest też jeszcze inna koncepcja. - W PZPN najbardziej chcieliby trenera włoskiego, ale mówiącego po polsku. Kiedy prezes Michał Listkiewicz dowiedział się, że takich nie ma - bardzo się zmartwił. Z pomocą przyszedł mu Zbigniew Boniek, który powiedział: "Ja jestem trenerem z Włoch i całkiem dobrze mówię po polsku". Moim zdaniem, zatrudnienie Bońka to byłby dobry pomysł - mówi Paweł Zarzeczny.
Jedno jest pewne. Niezależnie od tego, kto będzie trenerem, muszą być dokonane radykalne zmiany w składzie reprezentacji. W Polsce pokutuje wciąż przekonanie, że najlepszy wiek dla reprezentanta kraju to 25 - 27 lat. Debiuty w narodowych barwach młodszych zawodników są coraz rzadsze. W efekcie na azjatyckim mundialu mieliśmy jedną z najstarszych ekip - w większości czołowych drużyn tego turnieju obecność po kilku dwudziestolatków na boisku była codziennością. Czas na młodzież.



  • Franciszek Smuda
    Mistrzostwo Polski z Widzewem Łódź w latach 1996 i 1997 oraz z Wisłą Kraków
    w roku 1998
  • Henryk Kasperczak
    Awans z reprezentacją Tunezji do finałów MŚ w 1998 r., półfinały Pucharu Narodów Afryki z drużynami Wybrzeża Kości Słoniowej i Mali
  • Dariusz Wdowczyk
    Mistrzostwo Polski z Polonią Warszawa w 2000 r.
  • Werner Liczka
    Asystent Dusana Uhrina podczas mistrzostw Europy w 1996 r., kiedy Czesi zdobyli srebrny medal
  • Dragomir Okuka
    Mistrzostwo Jugosławii z Obiliciem Belgrad w 1998 r., mistrzostwo Polski z Legią Warszawa w 2002 r.
  • Zbigniew Boniek
    Duże piłkarskie doświadczenie i światowa renoma w futbolu
Okładka tygodnika WPROST: 26/2002
Więcej możesz przeczytać w 26/2002 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0