Wywrotka wozu Drzymały

Wywrotka wozu Drzymały

Biznesmen z Grodziska Wielkopolskiego jest pierwszą ważną ofiarą silnej złotówki
Jego pradziad, Michał Drzymała, zasłynął walką z administracją pruskiego zaborcy. Obchodząc brak pozwolenia na budowę domu, zamieszkał w wozie cyrkowym, który co dzień przestawiał kawałek, aby udowodnić pruskim urzędnikom budowlanym, że to nie dom, lecz pojazd. Teraz Zbigniew Drzymała swój biznesowy wóz – spółkę Inter Groclin Auto (IGA) – też po kawałku przestawia. Coraz dalej na wschód. Tyle że ścigają go nie zapiekli urzędnicy, ale silna złotówka, domagający się podwyżek pracownicy i banki, w których zadłużona jest jego firma. Kilka lat temu był gwiazdą. Odebrał tytuł Menedżer Roku 2003. Jego spółka miała 5 proc. europejskiego rynku tapicerki samochodowej i warta była ponad 800 mln zł. W Grodzisku Wielkopolskim był półbogiem – największym pracodawcą i właścicielem klubu piłkarskiego, który z piątej ligi wprowadził do ekstraklasy. Ale coś się zacięło. Dziś o Drzymale słychać, gdy wyprzedaje aktywa, aby poprawić wyniki firmy. W czerwcu 2008 r. „czarną polewkę" podał mu prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz, który odwołał planowane połączenie piłkarskich drużyn Śląska Wrocław i Groclinu Dyskobolii. Sugerował, że był zaskoczony, dowiedziawszy się w ostatniej chwili, że na stadionie grodziskiego klubu ustanowiono hipotekę na ponad 9 mln zł. To tylko podgrzało dyskusję o tym, jak zła jest sytuacja finansowa Drzymały.

Tam i z powrotem
Zbigniew Drzymała przez lata był jednym z najpopularniejszych wzorców polskiego self-made mana. Zaczynał od zera, otwierając w 1977 r. warsztat produkujący zagłówki samochodowe. W PRL pierwszym dużym biznesem Drzymały była współpraca z fabryką Fiata w Bielsku-Białej. W latach 90. w Polsce powstało wiele firm produkujących dla największych koncernów motoryzacyjnych. Trudno było jednak szukać takich o rozmachu Inter Groclin Auto. Fiat dalej zamawiał u Drzymały poszycia foteli, tym razem do modeli Uno i Punto, produkowanych we Włoszech. Wkrótce otrzymał kontrakty od Volvo, Toyoty, Por-
sche i Renault. Był bezkonkurencyjny, jeśli chodzi o stosunek ceny do jakości wyrobów. Niemal całość produkcji IGA trafiała na eksport.
Dawna „garażowa" firma w 1998 r. weszła na giełdę (dziś Drzymała ma 53,6 proc. akcji i 63,7 proc. głosów w spółce). Cztery lata później papiery IGA były jedną z najlepszych giełdowych inwestycji: przez rok można było na nich zarobić 250 proc. Dziś to tylko wspomnienie. Od kilku lat spółka notuje coraz niższe przychody, zyski zamieniają się w straty. Jeszcze nigdy jej akcje nie były tak tanie. W ubiegłym tygodniu płacono za nie po 5,57 zł. A bywało, że wyceniano je na 145 zł. W czasach świetności spółka była warta ponad 800 mln zł, dziś – nieco ponad 30 mln zł.
W czerwcu 2008 r. części swojego pakietu akcji IGA wyzbył się Commercial Union Investment. Z kolei bankowcy z BZ WBK, którzy od 20 lat zabezpieczali finanse firmy, nagle zapragnęli na nowo uzgodnić warunki współpracy. W lipcu bank zgodził się przesunąć termin ostatecznej spłaty czterech zaciągniętych przed laty kredytów. Do końca 2009 r. IGA ma spłacić ponad 60 mln zł, co najprawdopodobniej graniczy z jej możliwościami finansowymi.

Pogadam z premierem
Dość długo uzależnienie IGA od eksportu było atutem spółki. Trudno było sobie wyobrazić, że producent, którego wyroby montowane były we wnętrzach mercedesów, porsche, volvo czy renaultów, mógłby przynosić straty. Ale umacniający się złoty pożerał zyski eksportera, któremu kontrahenci płacili w coraz słabszych wobec złotówek euro. Na przykład podpisany przez IGA na początku 2006 r. długoletni kontrakt na dostawy tapicerek dla Volvo opiewał na 115 mln euro. Według ówczesnego kursu euro wartość tego kontraktu wynosiła 445 mln zł. Spółka Drzymały nie informowała o tym, czy swoje kontrakty zabezpiecza instrumentami ograniczającymi ryzyko kursowe. Przy dużych wahaniach kursów walut była to jazda bez trzymanki. Latem 2006 r. kurs euro trzymał się w okolicach 4 zł, później rozpoczął marsz w dół do dzisiejszych 3,2 zł. Dla IGA oznaczało to stratę tylko na tym kontrakcie 70 mln zł.
Jeden z bankowców wspomina, że zapytał kiedyś prezesa IGA, jak zabezpiecza się przed ryzykiem kursowym. „Pogadam z premierem, bo władze muszą osłabić złotówkę" – żachnął się wtedy Drzymała. Inni sądzą, że Drzymała ma skłonności do dramatyzowania. – Kiedy inni szukali zabezpieczeń przed ryzykiem kursowym, on się domagał od NBP interwencji i osłabienia złotówki. Kiedy pracownicy jego fabryk żądali podwyżek, wściekał się, że w Polsce nie da się robić interesów. Gdy miał problem w klubie piłkarskim, to narzekał, że w tym skorumpowanym kraju nie ma sensu bawić się w piłkę i twierdził, że państwo powinno zwolnić drużyny z podatków – opowiada znajomy Drzymały, przedsiębiorca z branży motoryzacyjnej.

Zamalowywanie kłopotów
Drzymała liczy, że trudny czas przetrwa dzięki dywersyfikacji działalności. Stąd zakup w 2007 r. firmy Altax z Szamotuł, specjalizującej się w produkcji środków chemicznych. Biznes o tyle perspektywiczny, że w 2009 r. lakiery oparte na rozpuszczalnikach mają zniknąć z rynków UE. Pozostaną tylko te rozpuszczalne w wodzie – takie, jakie robi m.in. Altax. Szacuje się, że tegoroczne przychody ze sprzedaży produktów chemicznych tej firmy mogą wynieść 40 mln zł. Giełdowi inwestorzy nie uwierzyli, że średniej wielkości producent farb utrzyma na barkach ciężar dużego poddostawcy branży motoryzacyjnej.
Drzymała i tak ma szczęście, że zawczasu pomyślał o przeniesieniu sporej części produkcji IGA na Ukrainę, gdzie koszty pracy w branży motoryzacyjnej są dużo niższe niż w Polsce. W końcu 2003 r. spółka zależna Groclin Karpaty postawiła halę produkcyjną w Użhorodzie, niedaleko polskiej granicy. Operacja stopniowego przenoszenia produkcji do Użhorodu miała potrwać nawet dziesięć lat, nim ukraińska fabryka osiągnie docelową moc produkcyjną. Jednak wszystko odbędzie się w tempie ekspresowym. Na jednej fabryce na Ukrainie się nie skończy. – Dwa kolejne zakłady są w budowie. Ponosimy duże koszty tej przeprowadzki, ale to będzie skok do przodu – zapewnia Drzymała. O powadze sytuacji w IGA świadczy wypowiedź Drzymały, że część ratunkowych inwestycji spółki będzie finansowana ze sprzedaży jej majątku w Polsce. Restrukturyzacja ma jej dać 8 mln zł oszczędności.
Podobnie jak w Polsce na Ukrainie też rośnie presja na podwyżki płac. Tymczasem dużo tańsi producenci tapicerki samochodowej w Azji błyskawicznie poprawiają jakość swoich wyrobów. Dziś jeszcze nie mają szans na zdobycie zleceń renomowanych koncernów, ale przecież kiedyś nikt nie dałby też szans małej polskiej firmie z Grodziska Wielkopolskiego.

Z ekstraklasy do trzeciej ligi
Pod młotek poszedł już klub Groclin Dyskobolia – oczko w głowie zapalonego fana piłki nożnej Zbigniewa Drzymały. Drużynę z prawem do występów w pierwszej lidze i ewentualnie w najbliższej edycji Pucharu UEFA Drzymała wyceniał na 50 mln zł. Pierwszym kandydatem do fuzji był Śląsk Wrocław. Biznesmenowi tak bardzo zależało na połączeniu, że pod presją śląskich kibiców, którzy nie chcieli, aby po fuzji Śląsk Wrocław niejako „za darmo" – bo na licencji Groclinu – zagrał w Pucharze UEFA, wycofał własną drużynę z tych rozgrywek. Ta decyzja mogła go kosztować co najmniej 4 mln zł. Do połączenia klubów jednak nie doszło. Dalsze poszukiwania inwestora dla klubu przebiegały nerwowo. Ostatecznie nabył go Józef Wojciechowski, właściciel firmy deweloperskiej J.W. Construction i jednocześnie sponsor trzecioligowej Polonii Warszawa. Drzymała był na tyle zdeterminowany, że zgodził się na daleko idące ustępstwa. Miał się zadowolić kilkoma milionami złotych za swoją drużynę. Umowę podpisała jego córka, gdyż on sam zaszył się na Krymie.
Michała Drzymałę Prusacy w końcu zmusili do opuszczenia słynnego wozu. Gdy zamieszkał w ziemiance, także ją mu odebrano. W końcu musiał przenieść się do zaboru austriackiego. Czy jego prawnuk salwuje się ucieczką na Ukrainę z całym swoim biznesem? Zbigniew Drzymała zaprzecza, aby chciał się pozbyć głównej fabryki IGA w Grodzisku Wielkopolskim.


Okładka tygodnika WPROST: 31/2008
Więcej możesz przeczytać w 31/2008 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 1
  • Natka IP
    Ostatnio dowiedziałam się, że Michał Drzymała, to dziad mojego dziadka ;P czyli mój pra, pra, pra dziadek ;P

    Czytaj także